22.03.2007, 23:21
A ja jestem swiezo po (tak tak, dopiero teraz :/) lekturze "blue booka" by Oldfield. I szczerze mowiac jestem bardzo rozczarowany. Pomijajac fakt ze temat jest potraktowany bardzo powierzchownie, ze niektore wnioski i opinie sa z d*** wziete (choc co do tych drugich to ok, kazdy ma prawo miec swoje zdanie), to autor momentami po prostu strzela gafy lub jest niescisly (np. pisanie o ulubionej gitarze Marka pare razy - to jest nia strat, to shecter, to national, to ktora w koncu??) lub ukazanie "amerykanskosci" sciezki do Local Hero z tylko zaznaczeniem obecnosci Ceilidh, podczas gdy ta muzyka jest duzo bardziej brytyjska niz amerykanska...no albo ze mna cos nie tak. A opinie o OES mnie po prostu przerazily. Trudno. Licze na Forumowiczow i pozycje w stylu wspomnien Masona
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...

