27.11.2006, 12:28
Moi Drodzy
Jednym z moich pierwszych wrażeń po koncercie w Hamburgu wtym roku (Ci co byli mogš zawiadczyć
) było to, że w końcu MK dał pograć Richardowi Bennetowi
I to mi się bardzo podobało. Wracajšc jednak do głównego wštku-czy obecni muzycy akompaniujacy MK sš lepsi czy nie od tych z DS? To strasznie trudne pytanie. Dla mojego brata blizniaka
, o czym pisałem juz na Forum-solowy MK może nie istnieć, liczy się tylko to co zrobił/nagrał z "Dajerami"-a solowy MK to smuty i "flaki z olejem". Ja z kolei tak samo darzę wielkš miłociš (czy to nie za duże słowo?) twórczoc w DS jak i poza zespołem. Co prawda największym arcydziełem MK jest dla mnie utwór z okresu DS-Telegraph Road, ale to co robi teraz jest na pewno ciekawe. Ja lubię to jego "smęcenie"-lubię jego delikatne dzwięki i delikatne solówki. Ale też lubię wšłczyć Rockapalast'79 i posłuchać brzmienia wczesnego DS czy Sydney'86, gdzie dla wielu DS było w apogeum swoich możliwoci. Kolorytu na trasie BiA dodawał "showman" Jack Sonni i tak samo Mike Henderson dał, moim zdaniem, wiele Markowi na trasie STP. Zgadzam się z Kubš, że był takim kontrastem dla Marka i bardzo mi się to podobało, a nei zapominajmy, że grał na: gitarach, mandolinie, harmonijce ustnej, skrzypcach
. Jeszcze jeden multiinstrumentalista w ekipie Marka, który oprócz tego może: "...can fix your watch"
Jednym z moich pierwszych wrażeń po koncercie w Hamburgu wtym roku (Ci co byli mogš zawiadczyć
) było to, że w końcu MK dał pograć Richardowi Bennetowi
I to mi się bardzo podobało. Wracajšc jednak do głównego wštku-czy obecni muzycy akompaniujacy MK sš lepsi czy nie od tych z DS? To strasznie trudne pytanie. Dla mojego brata blizniaka
, o czym pisałem juz na Forum-solowy MK może nie istnieć, liczy się tylko to co zrobił/nagrał z "Dajerami"-a solowy MK to smuty i "flaki z olejem". Ja z kolei tak samo darzę wielkš miłociš (czy to nie za duże słowo?) twórczoc w DS jak i poza zespołem. Co prawda największym arcydziełem MK jest dla mnie utwór z okresu DS-Telegraph Road, ale to co robi teraz jest na pewno ciekawe. Ja lubię to jego "smęcenie"-lubię jego delikatne dzwięki i delikatne solówki. Ale też lubię wšłczyć Rockapalast'79 i posłuchać brzmienia wczesnego DS czy Sydney'86, gdzie dla wielu DS było w apogeum swoich możliwoci. Kolorytu na trasie BiA dodawał "showman" Jack Sonni i tak samo Mike Henderson dał, moim zdaniem, wiele Markowi na trasie STP. Zgadzam się z Kubš, że był takim kontrastem dla Marka i bardzo mi się to podobało, a nei zapominajmy, że grał na: gitarach, mandolinie, harmonijce ustnej, skrzypcach
. Jeszcze jeden multiinstrumentalista w ekipie Marka, który oprócz tego może: "...can fix your watch"
A long time ago came a man on a track...

