05.05.2006, 15:07
Zgadza się, płyta Marka z Chrisem byłaby ciekawa, tym bardziej, że obaj majš rozpoznawalny i jednak inny styl grania (Chris wietnie na 'slide'
. Podzielam również zdanie Robsona co do muzycznych wyzwań, których Mark się nie boi i co ciekawe, ja również jestem spokojny zawsze kiedy Mark eksperymentuje, bo wiem, że te eksperymenty zawsze będš udane. Owszem, kilka rzeczy według mnie niezbyt fortunnie się udało jak np. utwór Four in a Row (A Shot At Glory), z automatycznš perkusjš rodem z muzyki nowoczesno-tanecznej - żeby powiedzieć delikatnie, ale generalnie lubię jego eksperymenty bo wiem, że poza pewne granice nie wyjdzie.
W przypadku All The Roadrunning natomiast widzę pewna pułapkę, którš Mark zastawił jakby na siebie samego. Pisałem juz o tym w innym wštku ale powtórzę tutaj również: te niezwykle dopracowane partie wokalne w studio, wysokie tonacje i perfekcyjne harmonizacje brzmiš fantstycznie na płycie. Moje pytanie i wštpliwoć to czy Mark bedzie w stanie odtworzyć to na koncercie? Przecież dobrze wiemy, że nigdy nie był wielkim wokalistš i nawet w przypadku poprzedniej trasy, moim zdaniem utwory, które wymagały wysiłku wokalnego, wypadły powiedzmy sobie szczerze - umiarkowanie (mam na myli głównie Our Shangri-La, które było już wspomniane wczeniej). Na tych nagraniach promocyjnych widać, że sš jeszcze rednio zgrani ze sobš. Wiem, że na trasie wszystko zabrzmi o niebo lepiej, ciekawi mnie jednak bardzo jak Mark zabrzmi wokalnie. W przypadku większoci z tych nowych kompozycji nie mozna sobie pozwolić na "niedbalstwo wokalne", niedopowiadanie, szeptanie i mruczenie, rzeczy z których Mark- Wokalista, jest przecież znany, gdyż po prostu nie będš brzmiały jak trzeba. Bardzo jestem ciekaw, jak Mark z tego wybrnie...
. Podzielam również zdanie Robsona co do muzycznych wyzwań, których Mark się nie boi i co ciekawe, ja również jestem spokojny zawsze kiedy Mark eksperymentuje, bo wiem, że te eksperymenty zawsze będš udane. Owszem, kilka rzeczy według mnie niezbyt fortunnie się udało jak np. utwór Four in a Row (A Shot At Glory), z automatycznš perkusjš rodem z muzyki nowoczesno-tanecznej - żeby powiedzieć delikatnie, ale generalnie lubię jego eksperymenty bo wiem, że poza pewne granice nie wyjdzie.W przypadku All The Roadrunning natomiast widzę pewna pułapkę, którš Mark zastawił jakby na siebie samego. Pisałem juz o tym w innym wštku ale powtórzę tutaj również: te niezwykle dopracowane partie wokalne w studio, wysokie tonacje i perfekcyjne harmonizacje brzmiš fantstycznie na płycie. Moje pytanie i wštpliwoć to czy Mark bedzie w stanie odtworzyć to na koncercie? Przecież dobrze wiemy, że nigdy nie był wielkim wokalistš i nawet w przypadku poprzedniej trasy, moim zdaniem utwory, które wymagały wysiłku wokalnego, wypadły powiedzmy sobie szczerze - umiarkowanie (mam na myli głównie Our Shangri-La, które było już wspomniane wczeniej). Na tych nagraniach promocyjnych widać, że sš jeszcze rednio zgrani ze sobš. Wiem, że na trasie wszystko zabrzmi o niebo lepiej, ciekawi mnie jednak bardzo jak Mark zabrzmi wokalnie. W przypadku większoci z tych nowych kompozycji nie mozna sobie pozwolić na "niedbalstwo wokalne", niedopowiadanie, szeptanie i mruczenie, rzeczy z których Mark- Wokalista, jest przecież znany, gdyż po prostu nie będš brzmiały jak trzeba. Bardzo jestem ciekaw, jak Mark z tego wybrnie...
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

