14.04.2011, 08:12
BET, głosowałeś na Jarosława Kaczyńskiego, prawda? W tym sensie napisałem, że jesteś wyborcą Prawa i Sprawiedliwości. Nie próbuj mnie zaginać udowodniając, że cztery lata temu głosowałeś na kogoś innego - ja też w 2007 roku nie głosowałem na Platformę Obywatelską, ale potrafiłbym przyjąć ze zrozumieniem, gdybyś nazwał mnie jej wyborcą (ponieważ głosowałem m.in. na kandydata popieranego przez nią w wyborach prezydenckich).
Co do meritum - Polska nie jest ani kolosem, ani - tym bardziej! - cudownym kolosem. Jest zwyczajnym, w miarę bezpiecznym i stabilnym europejskim krajem. Razem z cenami gwaltownie rośnie średnia pensja - jestem przekonany, że zdziwiłbyś się, gdybyś zobaczył jaki jest stosunek obu tych wartości względem siebie. Ceny rosną na całym świecie z setek powodów, pewnie niektóre z nich wynikają z działań naszego rządu, na pewno najważniejszym powodem ich wzrostu nie jest jednak podniesiony o jeden punkt procentowy podatek VAT. Przesadne zwracanie uwagi na tę zwyżkę świadczy albo o złej woli, albo ignorancji (mam nadzieję, że o tym drugim).
Wreszcie najważniejsza rzecz. Nie chciałbym, żebyś się do mnie zrażał, ja również lubię z Tobą dyskutować, nawet jeśli nie zgadzamy się ze sobą. Po prostu - coraz mniej potrafię odnaleźć się w dyskusji z wyborcami (nawet częściowymi) Prawa i Sprawiedliwości. Bynajmniej nie chodzi tutaj o mój brak tolerancji dla innych poglądów. Chętnie pokłóciłbym się z wyborcą brytyjskiej Partii Konserwatywnej, mógłbym dyskutować z amerykańskim Republikaninem. Jednak Prawo i Sprawiedliwość nie jest dla mnie kolejną, zwykłą partią polityczną, która nie jest zgodna z moim światopoglądem.
Nie chciałbym tutaj popadać w przesadę, pisać o dyktaturze, etc. Po prostu – podważanie mechanizmów demokracji, absolutny egocentryzm polityczny oraz antysystemowość jest dla mnie tak egzotyczna, że nie mieści się w miarach normalnej polityki. Tym, że tę partię popiera w Polsce ponad dwadzieścia procent wyborców mogę być tylko przerażony. Mam wrażenie (niczym nie potwierdzone), że taka partia w UK i USA byłaby polityczną niszą.
Jeszcze raz podkreślę – gdybym był Anglikiem pewnie głosowałbym na Liberalnych Demokratów. Chętnie posłuchałbym jednak argumentów zwolennika Partii Pracy i Partii Konserwatywnej. Ba! Jestem pewien, że mógłbym zmienić zdaniem, zwłaszcza w wyborach samorządowych mógłbym poprzeć którąkolwiek z trzech największych partii. Podobnie w Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Francji.
A co mogę zrobić w Polsce? Staram się być elastyczny, jeśli chodzi o poglądy, ale nie wyobrażam sobie, żeby zwolennicy partii, na którą głosuję śpiewali „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” oraz „Komo-rusku, precz do Moskwy!”. BET, to nie jest konserwatyzm, to nie jest tradycja, to nawet nie jest namiastka normalnej polityki.
Co do meritum - Polska nie jest ani kolosem, ani - tym bardziej! - cudownym kolosem. Jest zwyczajnym, w miarę bezpiecznym i stabilnym europejskim krajem. Razem z cenami gwaltownie rośnie średnia pensja - jestem przekonany, że zdziwiłbyś się, gdybyś zobaczył jaki jest stosunek obu tych wartości względem siebie. Ceny rosną na całym świecie z setek powodów, pewnie niektóre z nich wynikają z działań naszego rządu, na pewno najważniejszym powodem ich wzrostu nie jest jednak podniesiony o jeden punkt procentowy podatek VAT. Przesadne zwracanie uwagi na tę zwyżkę świadczy albo o złej woli, albo ignorancji (mam nadzieję, że o tym drugim).
Wreszcie najważniejsza rzecz. Nie chciałbym, żebyś się do mnie zrażał, ja również lubię z Tobą dyskutować, nawet jeśli nie zgadzamy się ze sobą. Po prostu - coraz mniej potrafię odnaleźć się w dyskusji z wyborcami (nawet częściowymi) Prawa i Sprawiedliwości. Bynajmniej nie chodzi tutaj o mój brak tolerancji dla innych poglądów. Chętnie pokłóciłbym się z wyborcą brytyjskiej Partii Konserwatywnej, mógłbym dyskutować z amerykańskim Republikaninem. Jednak Prawo i Sprawiedliwość nie jest dla mnie kolejną, zwykłą partią polityczną, która nie jest zgodna z moim światopoglądem.
Nie chciałbym tutaj popadać w przesadę, pisać o dyktaturze, etc. Po prostu – podważanie mechanizmów demokracji, absolutny egocentryzm polityczny oraz antysystemowość jest dla mnie tak egzotyczna, że nie mieści się w miarach normalnej polityki. Tym, że tę partię popiera w Polsce ponad dwadzieścia procent wyborców mogę być tylko przerażony. Mam wrażenie (niczym nie potwierdzone), że taka partia w UK i USA byłaby polityczną niszą.
Jeszcze raz podkreślę – gdybym był Anglikiem pewnie głosowałbym na Liberalnych Demokratów. Chętnie posłuchałbym jednak argumentów zwolennika Partii Pracy i Partii Konserwatywnej. Ba! Jestem pewien, że mógłbym zmienić zdaniem, zwłaszcza w wyborach samorządowych mógłbym poprzeć którąkolwiek z trzech największych partii. Podobnie w Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Francji.
A co mogę zrobić w Polsce? Staram się być elastyczny, jeśli chodzi o poglądy, ale nie wyobrażam sobie, żeby zwolennicy partii, na którą głosuję śpiewali „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” oraz „Komo-rusku, precz do Moskwy!”. BET, to nie jest konserwatyzm, to nie jest tradycja, to nawet nie jest namiastka normalnej polityki.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

