12.07.2010, 02:21
Holandia zafundowała nam najbrutalniejszy finał w historii. Gdyby nie Howard "Dickhead" Webb już do przerwy graliby w dziewiątkę. Nie mogę uwierzyć że przez cały turniej Van Bommel dostał tylko dwie żółte kartki!!!! Gość grał brutalnie, bez pardonu i szacunku dla przeciwnika (z drugiej strony co tu się dziwić, gdybym był tak powolny jak on to pozostawałoby mi nic innego jak faulować...). Zresztą Holandia od samego początku nie zachwycała. Mieli sporo fuksa i do finału "ślizgali" jak Niemcy niemal w każdym mundialu grając padakę a jakimś cudem wygrywając.
Fakt, że Hiszpania w ostatnich czterech meczach nie straciła bramki mówi samo za siebie. Z każdym meczem się rozkręcali. Nie jest to wprawdzie tak silna i efekciarska ekipa jak dwa lata temu na Euro, ale jak się okazało wystarczająco dobra aby wygrać turniej. Nie mniej byli oni moim faworytem od samego początku i pomimo wpadki z Helwetami nie zawiedli mnie.
Fakt, że Hiszpania w ostatnich czterech meczach nie straciła bramki mówi samo za siebie. Z każdym meczem się rozkręcali. Nie jest to wprawdzie tak silna i efekciarska ekipa jak dwa lata temu na Euro, ale jak się okazało wystarczająco dobra aby wygrać turniej. Nie mniej byli oni moim faworytem od samego początku i pomimo wpadki z Helwetami nie zawiedli mnie.

