08.07.2010, 09:00
Podziele się wrażeniami z obu półfinałów:
1. Holandia-Urugwaj. Faworyt był tylko jeden, ale na tych mistrzostwach Holandia gra bardzo słabo w stosunku do możliwości. Kibicowałem Urugwajowi. Przez pierwsze 20 minut nie dział się na boisku nic nadzwyczajnego-myślałem, że Holendrzy zaatakują z furią, a tu nic... Potem pada pierwsza bramka dla nich-strzał fenomenalny, tyle tylko, że zanim van bronhorst dostał piłkę, to na środku boiska przeciwnika faulował van bommel... Okej, 1-0 dla Holandii, to myślę, że teraz normalnie "zajądą" Urugwaj, no i znowu nic. Od tego momentu aż do tak 60 minuty zdecydowanei lepszym zespołem był Urugwaj (rewelacyjny pressing na Holendrów), czego wyrazem była bramka Forlana (aczkolwiek przy małym udziale Stekelenburga). Po 60 minucie Urugwajowi zaczeło brakować sił, ale Holandia wcale nie rzuciła się na nich z furią. Kolejny raz na tych mistrzostwach strzeliła bramkę "z niczego", był minimalny spalony-kolejny bład sędziego. Czytałem komentarze odnośnie tej bramki, van persi nie doptknął piłki, wiec spalonego nei było. Tak mogą mówić tylko totalni ignoranci-van persi wykonał ruch w kierunku piłki, co więcej miało to miejsce w bezpośrednim miejscu przebywania bramkarza i wpłynęło jakoś na jego zachowanie-dlatego spalony bezapelacyjnie. Za to 3 bramka dla Holendró marzenie-neisowite uderzenie Robbena z głowy. Tenże Robben w "genialny" sposób schrzanił jedyną godną uwagi akcję Holendrów w tym meczu (dwa prostopadle podania i sam na sam z Mulera). Bramka na 3-2 padła o kilka minut za późno, zeby coś jeszce zrobić. Holandia wygrała, chociaż nie była jakoś bardzo lepsza od Urugwaju, a sporymi momentami meczu gorsza.
2. Hiszpania-Niemcy. Kibicowałem Hiszpanii, ale byłe ciekaw co zagrają Niemcy. No i Niemcy zagrali padakę-liczenie na rzuty karne w półfinale MŚ, to przesda. Nie zaatakowali,. grali bardzo asekuracyjnie, Hiszpanie bili głowa w mur, ale celność ich podań, technika użytkowa-to po prostu poezja
. Niemców pokarało, bo stracili bramkę na 15 minut przed końcem i wtedy zaczęli jakoś tak atakować, szkoda, że wcześniej nie wpadli na ten pomysł... Przegrać w półfinale 0-1 czy przegrać 0-4 nie ma żadnego znaczenia. Bramka Puyola-niesamowita główka z nabiegu zza pola karnego-coś wspaniałego. Fakt, że potem Pedro spartolił rzecz neimożliwą do spartolenia-dobrze, że awansowali, bo chyba by go rozszarpali w Hiszpanii, jakby Niemcy wcisnęli jakiegoś "farfocla" w 94 minucie meczu...
Finał. MAm nadzieję, że Hiszpania wygra
1. Holandia-Urugwaj. Faworyt był tylko jeden, ale na tych mistrzostwach Holandia gra bardzo słabo w stosunku do możliwości. Kibicowałem Urugwajowi. Przez pierwsze 20 minut nie dział się na boisku nic nadzwyczajnego-myślałem, że Holendrzy zaatakują z furią, a tu nic... Potem pada pierwsza bramka dla nich-strzał fenomenalny, tyle tylko, że zanim van bronhorst dostał piłkę, to na środku boiska przeciwnika faulował van bommel... Okej, 1-0 dla Holandii, to myślę, że teraz normalnie "zajądą" Urugwaj, no i znowu nic. Od tego momentu aż do tak 60 minuty zdecydowanei lepszym zespołem był Urugwaj (rewelacyjny pressing na Holendrów), czego wyrazem była bramka Forlana (aczkolwiek przy małym udziale Stekelenburga). Po 60 minucie Urugwajowi zaczeło brakować sił, ale Holandia wcale nie rzuciła się na nich z furią. Kolejny raz na tych mistrzostwach strzeliła bramkę "z niczego", był minimalny spalony-kolejny bład sędziego. Czytałem komentarze odnośnie tej bramki, van persi nie doptknął piłki, wiec spalonego nei było. Tak mogą mówić tylko totalni ignoranci-van persi wykonał ruch w kierunku piłki, co więcej miało to miejsce w bezpośrednim miejscu przebywania bramkarza i wpłynęło jakoś na jego zachowanie-dlatego spalony bezapelacyjnie. Za to 3 bramka dla Holendró marzenie-neisowite uderzenie Robbena z głowy. Tenże Robben w "genialny" sposób schrzanił jedyną godną uwagi akcję Holendrów w tym meczu (dwa prostopadle podania i sam na sam z Mulera). Bramka na 3-2 padła o kilka minut za późno, zeby coś jeszce zrobić. Holandia wygrała, chociaż nie była jakoś bardzo lepsza od Urugwaju, a sporymi momentami meczu gorsza.
2. Hiszpania-Niemcy. Kibicowałem Hiszpanii, ale byłe ciekaw co zagrają Niemcy. No i Niemcy zagrali padakę-liczenie na rzuty karne w półfinale MŚ, to przesda. Nie zaatakowali,. grali bardzo asekuracyjnie, Hiszpanie bili głowa w mur, ale celność ich podań, technika użytkowa-to po prostu poezja
. Niemców pokarało, bo stracili bramkę na 15 minut przed końcem i wtedy zaczęli jakoś tak atakować, szkoda, że wcześniej nie wpadli na ten pomysł... Przegrać w półfinale 0-1 czy przegrać 0-4 nie ma żadnego znaczenia. Bramka Puyola-niesamowita główka z nabiegu zza pola karnego-coś wspaniałego. Fakt, że potem Pedro spartolił rzecz neimożliwą do spartolenia-dobrze, że awansowali, bo chyba by go rozszarpali w Hiszpanii, jakby Niemcy wcisnęli jakiegoś "farfocla" w 94 minucie meczu...Finał. MAm nadzieję, że Hiszpania wygra
A long time ago came a man on a track...

