17.06.2010, 12:24
Może teraz ja się wypowiem krótko na ten temat.
Nie mam zamiaru oddawać głosu na kogokolwiek!!!
Od osiągnięcia pełnoletności chodziłem na wybory regularnie. Być może kierując się nie tyle przeświadczeniem, że mój głos może cokolwiek zmienić, lecz bardziej świadomością, że pokolenie moich rodziców walczyło o prawa do głosowania zarówno dla siebie jak i przyszłych pokoleń i fakt nie pójścia na wybory zawsze uznawałem za okazanie braku szacunku dla tych co zginęli w imię wolnej Polski.
Niemniej podczas kolejnych kadencji regularnie rozczarowywałem się kolejnymi partiami rządzącymi. Wszyscy jak jeden mąż, niezależnie czy to był AWS, PiS, czy obecnie PO, dbają tylko o własne stołki, interesy swoich mocodawców, a zwykłych obywateli mają w głębokim poważaniu nie wspominając już o dobru kraju.
Komorowski jest dla mnie tak samo groteskową postacią jak Kaczyński. Jest to facet, którym można manipulować, nie mający własnego zdania i ogólnie zarówno cech charakteru przywódcy (no jak marionetka ma kierować własnymi ruchami) ani (jak ostatnio dobitnie się o tym przekonujemy) wiedzy (co by ten facet począł gdyby nie Wikipedia...) do sprawowania tego urzędu.
O pozostałych kandydatach też nie można wiele dobrego powiedzieć. Napieralski - człowiek bez charakteru, Jurek - zbyt klerykalny (jest przeciwnikiem jakiejkolwiek ingerencji kościoła w życie polityczne), Pawlak - człowiek starego systemu, który pewnie niejedno ma nagrabione i za co nie został jeszcze rozliczony.
Jedynym rozsądnym kandydatem wydaje się być Andrzej Olechowski, chociaż czasem zastanawiam się co by się stało gdyby wygrał Janusz Korwin-Mikke. Kraj chyba potrzebowałby takiego wstrząsu...
Być może mój punkt widzenia jest nieco inny niż wasz, ponieważ od 4 lat mieszkam poza granicami Polski i docierają do mnie szczątkowe informacje polityczne, chociaż z drugiej strony moje podejście może być świeższe, gdyż tutaj nie jestem atakowany zewsząd tzw. 'mózgojebami' (przepraszam za określenie) w postaci TVN24, TVTrwam i innymi tego typu stacjami.
Smuci mnie jedynie to, że wstręt do przedstawicieli polskiej sceny politycznej jest silniejszy od chęci oddania hołdu pokoleniu moich rodziców i prawdopodobnie na wybory nie pójdę...
Nie mam zamiaru oddawać głosu na kogokolwiek!!!
Od osiągnięcia pełnoletności chodziłem na wybory regularnie. Być może kierując się nie tyle przeświadczeniem, że mój głos może cokolwiek zmienić, lecz bardziej świadomością, że pokolenie moich rodziców walczyło o prawa do głosowania zarówno dla siebie jak i przyszłych pokoleń i fakt nie pójścia na wybory zawsze uznawałem za okazanie braku szacunku dla tych co zginęli w imię wolnej Polski.
Niemniej podczas kolejnych kadencji regularnie rozczarowywałem się kolejnymi partiami rządzącymi. Wszyscy jak jeden mąż, niezależnie czy to był AWS, PiS, czy obecnie PO, dbają tylko o własne stołki, interesy swoich mocodawców, a zwykłych obywateli mają w głębokim poważaniu nie wspominając już o dobru kraju.
Komorowski jest dla mnie tak samo groteskową postacią jak Kaczyński. Jest to facet, którym można manipulować, nie mający własnego zdania i ogólnie zarówno cech charakteru przywódcy (no jak marionetka ma kierować własnymi ruchami) ani (jak ostatnio dobitnie się o tym przekonujemy) wiedzy (co by ten facet począł gdyby nie Wikipedia...) do sprawowania tego urzędu.
O pozostałych kandydatach też nie można wiele dobrego powiedzieć. Napieralski - człowiek bez charakteru, Jurek - zbyt klerykalny (jest przeciwnikiem jakiejkolwiek ingerencji kościoła w życie polityczne), Pawlak - człowiek starego systemu, który pewnie niejedno ma nagrabione i za co nie został jeszcze rozliczony.
Jedynym rozsądnym kandydatem wydaje się być Andrzej Olechowski, chociaż czasem zastanawiam się co by się stało gdyby wygrał Janusz Korwin-Mikke. Kraj chyba potrzebowałby takiego wstrząsu...
Być może mój punkt widzenia jest nieco inny niż wasz, ponieważ od 4 lat mieszkam poza granicami Polski i docierają do mnie szczątkowe informacje polityczne, chociaż z drugiej strony moje podejście może być świeższe, gdyż tutaj nie jestem atakowany zewsząd tzw. 'mózgojebami' (przepraszam za określenie) w postaci TVN24, TVTrwam i innymi tego typu stacjami.
Smuci mnie jedynie to, że wstręt do przedstawicieli polskiej sceny politycznej jest silniejszy od chęci oddania hołdu pokoleniu moich rodziców i prawdopodobnie na wybory nie pójdę...

