03.09.2009, 12:59
Polecam na początek artykuł http://wyborcza.pl/1,75480,6918215,Kocha..._meza.html, jeśli jednak ktoś nie ma nań czasu lub ochoty, wystaczy przeczytać co napiszę poniżej.
Otóż wysłanie SMS-a na numer 7281 należącego do firmy CT Creative Team kosztuje dwa złote netto, zaś w interesie firmy jest otrzymywać takich SMS-ów jak najwięcej. Stąd kuszący spam przychodzący na nasze telefony - a to o wygranej, a to o "darmowych" dzwonkach. Odpowiesz - mają cię. Twój numer jest w bazie i zgodnie z regulaminem, którego nigdy nie widziałeś, będziesz dostawał chłam na komórkę (BTW, kiedy doczekamy się komórkowych zabezpieczeń antyspamowych ?!?).
Pół biedy z tym. Co jest dopiero ciekawe, to fakt, iż w centrali CT siedzi chmara pracusiów, którzy za każdego SMS-sa przesłanego na 7281 dostają po kilka groszy. Uciekają się więc do różnych sposobów, by zarobić.
Wynajdują ofiarę. Najczęściej jest to kobieta, z problemami. Bądź to samotna, bądź niedoceniana i nieszanowana przez męża. Idąca na lep pierwszego lepszego komplementu. Następnie najbezczelniej w świecie zaczynają z nią flirtować. Artykuł z GW opisuje przypadek, który niemal zakończył się rozwodem przez romans żony pewnego mężczyzny z romantycznym nieznajomym, który jednak czemuś nie miał nigdy czasu na spotkanie osobiste ze swą wybranką.
Jakim chujem bez sumienia trzeba być, by w taki sposób bawić się cudzym życiem? Nikt nie jest doskonały, lecz zarabianie w taki sposób to już czyste kurewstwo.
Sprawdziłem. Mam numer w taktaku, którego rzadko używam. Wysłałem na 7281 wiadomość: "Dlaczego nie piszesz?". Tak z głupia frant. W ciągu minuty nadeszła odpowiedź: "a Ty czemu milczysz? Tęsknię...".
Wówczas dałem upust wkurwieniu: "Oż ty kłamliwy parszywy chuju (czy może pizdo) z CT... Że też ci nie wstyd. Ile na tym smsie zarobisz, 10 groszy? Sukcesów w szmaceniu się. Gardzę wami, gnoje. A Wyborcza jednak nie kłamie...". Ekipa z CT jest jednak nieprzemakalna, dalsze smsy od nich przychodziły tak, jak bym nic nie napisał (a może wulgaryzmy odrzuca jakiś filtr?).
"odpowiesz?"
"Może chcesz zobaczyć moją fotkę? Zaryzykujesz?
"
"Czemu milczysz... Już nie chcesz moich nowych fotek?
"
"Proszę o odpowiedź!"
I dzień później: "Widzę na Twojej drodze nową osobę, która zmieni coś w Twoim życiu. Wiesz o kogo chodzi?"
Po namyśle uznaję, że mój miły drugi sms został zatrzymany przez jakiś firewall, bo inaczej wiedzieliby, że nie ma sensu do mnie pisać.
Zachęcam do eksperymentów (jeśli ktoś ma "spare" numer na pożarcie spamerów i nie żal mu wydać 2,44 zł). No i do komentowania
BTW: oczywiście oprócz tych wyznań miłosnych dostałem przez dwa dni chyba z 8 spamowych smsów innego typu.
Otóż wysłanie SMS-a na numer 7281 należącego do firmy CT Creative Team kosztuje dwa złote netto, zaś w interesie firmy jest otrzymywać takich SMS-ów jak najwięcej. Stąd kuszący spam przychodzący na nasze telefony - a to o wygranej, a to o "darmowych" dzwonkach. Odpowiesz - mają cię. Twój numer jest w bazie i zgodnie z regulaminem, którego nigdy nie widziałeś, będziesz dostawał chłam na komórkę (BTW, kiedy doczekamy się komórkowych zabezpieczeń antyspamowych ?!?).
Pół biedy z tym. Co jest dopiero ciekawe, to fakt, iż w centrali CT siedzi chmara pracusiów, którzy za każdego SMS-sa przesłanego na 7281 dostają po kilka groszy. Uciekają się więc do różnych sposobów, by zarobić.
Wynajdują ofiarę. Najczęściej jest to kobieta, z problemami. Bądź to samotna, bądź niedoceniana i nieszanowana przez męża. Idąca na lep pierwszego lepszego komplementu. Następnie najbezczelniej w świecie zaczynają z nią flirtować. Artykuł z GW opisuje przypadek, który niemal zakończył się rozwodem przez romans żony pewnego mężczyzny z romantycznym nieznajomym, który jednak czemuś nie miał nigdy czasu na spotkanie osobiste ze swą wybranką.
Jakim chujem bez sumienia trzeba być, by w taki sposób bawić się cudzym życiem? Nikt nie jest doskonały, lecz zarabianie w taki sposób to już czyste kurewstwo.
Sprawdziłem. Mam numer w taktaku, którego rzadko używam. Wysłałem na 7281 wiadomość: "Dlaczego nie piszesz?". Tak z głupia frant. W ciągu minuty nadeszła odpowiedź: "a Ty czemu milczysz? Tęsknię...".
Wówczas dałem upust wkurwieniu: "Oż ty kłamliwy parszywy chuju (czy może pizdo) z CT... Że też ci nie wstyd. Ile na tym smsie zarobisz, 10 groszy? Sukcesów w szmaceniu się. Gardzę wami, gnoje. A Wyborcza jednak nie kłamie...". Ekipa z CT jest jednak nieprzemakalna, dalsze smsy od nich przychodziły tak, jak bym nic nie napisał (a może wulgaryzmy odrzuca jakiś filtr?).
"odpowiesz?"
"Może chcesz zobaczyć moją fotkę? Zaryzykujesz?
""Czemu milczysz... Już nie chcesz moich nowych fotek?
""Proszę o odpowiedź!"
I dzień później: "Widzę na Twojej drodze nową osobę, która zmieni coś w Twoim życiu. Wiesz o kogo chodzi?"
Po namyśle uznaję, że mój miły drugi sms został zatrzymany przez jakiś firewall, bo inaczej wiedzieliby, że nie ma sensu do mnie pisać.
Zachęcam do eksperymentów (jeśli ktoś ma "spare" numer na pożarcie spamerów i nie żal mu wydać 2,44 zł). No i do komentowania

BTW: oczywiście oprócz tych wyznań miłosnych dostałem przez dwa dni chyba z 8 spamowych smsów innego typu.

