<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits - Poczekalnia]]></title>
		<link>https://knopfler.pl/</link>
		<description><![CDATA[Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits - https://knopfler.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2026 06:28:41 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[It never rains (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1372</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 21:19:52 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1372</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
It never rains (Tu nigdy nie pada)<br />
<br />
Słyszę Siedem Grzechów Głównych<br />
I Piekielne Bliźnięta przychodzą wzywając cię<br />
Im większe są kochanie<br />
Tym większą robią ci krzywdę<br />
A ty, ty zawsze jesteś taka sama<br />
Trwasz przy tych samych starych przyjemnościach<br />
Och, tutaj po prostu nigdy nie pada deszcz<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Nie mogła już znaleźć ochotników<br />
Więc znalazła pracowników<br />
Otaczając się takimi ludźmi<br />
Nie możesz już liczyć na prawdziwych przyjaciół<br />
Teraz zabrali ci łańcuchy<br />
I mechanizm z twojej karuzeli<br />
Och, tutaj po prostu nigdy nie pada<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Twój nowy Romeo<br />
Był zwykłym żigolakiem kiedy cię zawiódł<br />
Wiesz, im są szybsi<br />
Tym prędzej znikają z miasta<br />
Zostawiając po sobie lady makijażu i klownie łzy<br />
Tak, tutaj po prostu nigdy nie pada<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Och, była po prostu wspomnieniem z lunaparku<br />
Nie wiem dlaczego w ogóle do tego wracałem<br />
Widziałem jak wyzywała przeznaczenie<br />
Kiedy on przyszedł tutaj rozpytując o ciebie<br />
W cieniu Koła Fortuny<br />
Próbujesz oczyścić swoje imię<br />
Mówisz może jestem winna, bądźmy szczerzy<br />
Ale skłamałabym mówiąc, że należy mnie obwiniać<br />
Mogliśmy być wielkimi rywalami<br />
Nigdy nie mieliśmy pieniędzy, ani chwili na refleksję<br />
Masz listę wszystkich większych złoczyńców<br />
Masz listę wszystkich naszych większych błędów<br />
Ale on po prostu stoi w cieniu<br />
A ty używasz swojego przywołującego uśmiechu<br />
Och, wciąż wyra nie słyszę jak mówisz<br />
"Chciałabym, żeby on był wart twego czasu"<br />
<br />
Ale to smutne wspomnienie<br />
Kiedy twój kataryniarz przychodzi po zapłatę<br />
A wszystko co możesz zrobić, to zaprosić go do swojej garderoby<br />
To wszystko co masz po latach<br />
Spędzonych w ciągłym biegu<br />
I tutaj po prostu nigdy nie pada<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Teraz już wiesz co mówią o żebrakach<br />
Nie możesz narzekać na zasady<br />
Wiesz co mówią o żebrakach<br />
Wiesz, kto pierwszy powinien czuć się winny<br />
Nigdy nie dbała o to, kogo podrywała<br />
I porzucała krwawiącego na ziemi<br />
Wykorzystywała ludzi pnąc się w górę<br />
Ponieważ myślała, że nie spadniesz<br />
A on zabiera cię z Vaudeville Valley<br />
Ręką tłumiąc twój wrzask<br />
I porzuca cię na Tin Pan Alley<br />
W mieście miliarda snów]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
It never rains (Tu nigdy nie pada)<br />
<br />
Słyszę Siedem Grzechów Głównych<br />
I Piekielne Bliźnięta przychodzą wzywając cię<br />
Im większe są kochanie<br />
Tym większą robią ci krzywdę<br />
A ty, ty zawsze jesteś taka sama<br />
Trwasz przy tych samych starych przyjemnościach<br />
Och, tutaj po prostu nigdy nie pada deszcz<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Nie mogła już znaleźć ochotników<br />
Więc znalazła pracowników<br />
Otaczając się takimi ludźmi<br />
Nie możesz już liczyć na prawdziwych przyjaciół<br />
Teraz zabrali ci łańcuchy<br />
I mechanizm z twojej karuzeli<br />
Och, tutaj po prostu nigdy nie pada<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Twój nowy Romeo<br />
Był zwykłym żigolakiem kiedy cię zawiódł<br />
Wiesz, im są szybsi<br />
Tym prędzej znikają z miasta<br />
Zostawiając po sobie lady makijażu i klownie łzy<br />
Tak, tutaj po prostu nigdy nie pada<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Och, była po prostu wspomnieniem z lunaparku<br />
Nie wiem dlaczego w ogóle do tego wracałem<br />
Widziałem jak wyzywała przeznaczenie<br />
Kiedy on przyszedł tutaj rozpytując o ciebie<br />
W cieniu Koła Fortuny<br />
Próbujesz oczyścić swoje imię<br />
Mówisz może jestem winna, bądźmy szczerzy<br />
Ale skłamałabym mówiąc, że należy mnie obwiniać<br />
Mogliśmy być wielkimi rywalami<br />
Nigdy nie mieliśmy pieniędzy, ani chwili na refleksję<br />
Masz listę wszystkich większych złoczyńców<br />
Masz listę wszystkich naszych większych błędów<br />
Ale on po prostu stoi w cieniu<br />
A ty używasz swojego przywołującego uśmiechu<br />
Och, wciąż wyra nie słyszę jak mówisz<br />
"Chciałabym, żeby on był wart twego czasu"<br />
<br />
Ale to smutne wspomnienie<br />
Kiedy twój kataryniarz przychodzi po zapłatę<br />
A wszystko co możesz zrobić, to zaprosić go do swojej garderoby<br />
To wszystko co masz po latach<br />
Spędzonych w ciągłym biegu<br />
I tutaj po prostu nigdy nie pada<br />
Od razu zaczyna lać<br />
<br />
Teraz już wiesz co mówią o żebrakach<br />
Nie możesz narzekać na zasady<br />
Wiesz co mówią o żebrakach<br />
Wiesz, kto pierwszy powinien czuć się winny<br />
Nigdy nie dbała o to, kogo podrywała<br />
I porzucała krwawiącego na ziemi<br />
Wykorzystywała ludzi pnąc się w górę<br />
Ponieważ myślała, że nie spadniesz<br />
A on zabiera cię z Vaudeville Valley<br />
Ręką tłumiąc twój wrzask<br />
I porzuca cię na Tin Pan Alley<br />
W mieście miliarda snów]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Love Over Gold (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1371</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 21:17:12 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1371</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span> (autor posta: Trissi)<br />
<br />
Love Over Gold (Serce silniejsze niż złoto)<br />
<br />
Balansujesz na linie<br />
Jesteś tancerką na kruchym lodzie<br />
Nie obchodzą cię niebezpieczeństwa<br />
A jeszcze mniej dobre rady<br />
Twe kroki są przeklęte,<br />
Ale znając swój grzech<br />
Rzucasz swą miłość przechodniom<br />
A rozsądek oddajesz wiatrowi<br />
<br />
Tańcząc zaglądasz do drzwi<br />
Tylko po to by przekonać się, co za nimi czeka<br />
Pozostajesz nieskazitelna<br />
Z szaloną równowagą twego umysłu<br />
I kiedy ukazujesz się ponownie<br />
W miejscu, z którego przyszła<br />
Rzucasz swą miłość przechodniom<br />
A rozsądek oddajesz wiatrowi<br />
<br />
Trzeba serca silniejszego niż złoto<br />
I myśli ponad materią<br />
W tym co robisz, co musisz robić<br />
Kiedy wszystko co posiadasz<br />
Może zostać zniszczone<br />
Lub przelecieć przez palce niczym pył]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span> (autor posta: Trissi)<br />
<br />
Love Over Gold (Serce silniejsze niż złoto)<br />
<br />
Balansujesz na linie<br />
Jesteś tancerką na kruchym lodzie<br />
Nie obchodzą cię niebezpieczeństwa<br />
A jeszcze mniej dobre rady<br />
Twe kroki są przeklęte,<br />
Ale znając swój grzech<br />
Rzucasz swą miłość przechodniom<br />
A rozsądek oddajesz wiatrowi<br />
<br />
Tańcząc zaglądasz do drzwi<br />
Tylko po to by przekonać się, co za nimi czeka<br />
Pozostajesz nieskazitelna<br />
Z szaloną równowagą twego umysłu<br />
I kiedy ukazujesz się ponownie<br />
W miejscu, z którego przyszła<br />
Rzucasz swą miłość przechodniom<br />
A rozsądek oddajesz wiatrowi<br />
<br />
Trzeba serca silniejszego niż złoto<br />
I myśli ponad materią<br />
W tym co robisz, co musisz robić<br />
Kiedy wszystko co posiadasz<br />
Może zostać zniszczone<br />
Lub przelecieć przez palce niczym pył]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lions (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1366</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:39:36 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1366</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Lions<br />
<br />
Czerwone słońce zachodzi ponad brudnym miastem<br />
W dzikich stadach szpaki przelatują nad miastem<br />
A dziewczę na wysokich obcasach przemierza plac<br />
Wiatr tańczy w jej włosach i wprawia w ruch flagi na masztach<br />
Wtopiona w tłum czekający na zielone światło<br />
Szuka twarzy, którą mogłaby polubić<br />
<br />
Dzwon kościelny próbuje zwołać ludzi na nabożeństwo<br />
Nikt nie jest posłuszny melodii<br />
Wszyscy stoją na stacji, modląc się o pociągi<br />
Msza odłożona na później<br />
Wokół robi się ciemniej i ciemniej<br />
Jakiś pijany żołnierz przeraża ją na chwilę<br />
To szalony lew ryczący przed walką<br />
<br />
Zwisający uchwyt, odgłos strzałów<br />
Drzwi zamykają się w kolejce naziemnej<br />
Szpaki są silne, ale lwy są zrobione z kamienia<br />
Wieczorna gazeta emanuje strachem<br />
Ale dla Koziorożców jest jeszcze nadzieja<br />
Jej szczęśliwe gwiazdy pomagają jej chociaż powrócić do domu<br />
A czytając o kolejnej roszadzie<br />
Myśli o nieznajomym pośród nocy<br />
Myślę o lwach tej nocy<br />
Co stało się z lwami?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Lions<br />
<br />
Czerwone słońce zachodzi ponad brudnym miastem<br />
W dzikich stadach szpaki przelatują nad miastem<br />
A dziewczę na wysokich obcasach przemierza plac<br />
Wiatr tańczy w jej włosach i wprawia w ruch flagi na masztach<br />
Wtopiona w tłum czekający na zielone światło<br />
Szuka twarzy, którą mogłaby polubić<br />
<br />
Dzwon kościelny próbuje zwołać ludzi na nabożeństwo<br />
Nikt nie jest posłuszny melodii<br />
Wszyscy stoją na stacji, modląc się o pociągi<br />
Msza odłożona na później<br />
Wokół robi się ciemniej i ciemniej<br />
Jakiś pijany żołnierz przeraża ją na chwilę<br />
To szalony lew ryczący przed walką<br />
<br />
Zwisający uchwyt, odgłos strzałów<br />
Drzwi zamykają się w kolejce naziemnej<br />
Szpaki są silne, ale lwy są zrobione z kamienia<br />
Wieczorna gazeta emanuje strachem<br />
Ale dla Koziorożców jest jeszcze nadzieja<br />
Jej szczęśliwe gwiazdy pomagają jej chociaż powrócić do domu<br />
A czytając o kolejnej roszadzie<br />
Myśli o nieznajomym pośród nocy<br />
Myślę o lwach tej nocy<br />
Co stało się z lwami?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wild West End (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1365</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:37:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1365</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Wild West End<br />
<br />
Wstąpiłem do sklepu Angelluciego po moje kawowe ciasteczka<br />
Przejrzałem program kin i kolorowe magazyny<br />
Kelnerka obserwuje mnie z Barocco Bar<br />
Kupuję części do mojej gitary<br />
Zobaczyłem, jak idziesz Shaftsburry Avenue<br />
Przepraszam bardzo, chciałbym za ciebie wyjść<br />
Ta aleja prowadzi mnie do siódmego nieba<br />
Nie bądź taka dumna<br />
Jesteś tylko kolejnym z aniołów pośród tłumu<br />
A ja przemierzam dziki West End<br />
<br />
Kontrolerka w dziewiętnastce była kociakiem<br />
Różowe paznokcie, ręce brudne od pieniędzy<br />
Przetłuszczone włosy, fantastyczny uśmiech<br />
I przez moment czułem się jak dziewiętnastolatek<br />
Poszedłem do Chinatown<br />
Tam, na tyłach, to męski świat<br />
Tyle pieniędzy tam zostawiłem<br />
Wchodzę do bramy, jem kaczkę<br />
I już od razu jest OK<br />
Wiesz, nie da się przebić tak łatwo<br />
Przemierzania dzikiego West Endu<br />
<br />
Ach striptizerka - trudno nie zauważyć<br />
DJ powiedział: oto Mandy przed wami<br />
Byłoby świetnie ją obejrzeć<br />
Ale za to co robi dostaje forsę<br />
Tańczy coraz goręcej, a ja odchodzę<br />
Bliskie spotkania mogą być ostre<br />
Gdy przemierzasz dziki West End]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Wild West End<br />
<br />
Wstąpiłem do sklepu Angelluciego po moje kawowe ciasteczka<br />
Przejrzałem program kin i kolorowe magazyny<br />
Kelnerka obserwuje mnie z Barocco Bar<br />
Kupuję części do mojej gitary<br />
Zobaczyłem, jak idziesz Shaftsburry Avenue<br />
Przepraszam bardzo, chciałbym za ciebie wyjść<br />
Ta aleja prowadzi mnie do siódmego nieba<br />
Nie bądź taka dumna<br />
Jesteś tylko kolejnym z aniołów pośród tłumu<br />
A ja przemierzam dziki West End<br />
<br />
Kontrolerka w dziewiętnastce była kociakiem<br />
Różowe paznokcie, ręce brudne od pieniędzy<br />
Przetłuszczone włosy, fantastyczny uśmiech<br />
I przez moment czułem się jak dziewiętnastolatek<br />
Poszedłem do Chinatown<br />
Tam, na tyłach, to męski świat<br />
Tyle pieniędzy tam zostawiłem<br />
Wchodzę do bramy, jem kaczkę<br />
I już od razu jest OK<br />
Wiesz, nie da się przebić tak łatwo<br />
Przemierzania dzikiego West Endu<br />
<br />
Ach striptizerka - trudno nie zauważyć<br />
DJ powiedział: oto Mandy przed wami<br />
Byłoby świetnie ją obejrzeć<br />
Ale za to co robi dostaje forsę<br />
Tańczy coraz goręcej, a ja odchodzę<br />
Bliskie spotkania mogą być ostre<br />
Gdy przemierzasz dziki West End]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[In the gallery (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1364</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:34:57 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1364</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
In The Gallery<br />
<br />
Niektórzy muszą rysować i malować<br />
Harry pracował w glinie i kamieniu<br />
Tak jak rzece przepowiedziane jest dopłynąć do morza<br />
Tak on miał to we krwi<br />
Zignorowała go bohema z Leeds i centrum<br />
Równie dobrze mógłby robić paciorki lub zabawki<br />
Nie będzie na pewno w galerii<br />
<br />
Znajdzie się artysta, który nie chce malować w ogóle<br />
Rozwiesi po porostu białe płótno na ścianie<br />
Wszyscy po jednych pieniądzach, oszuści i fałszerze<br />
A tymczasem dealerzy zbierają się<br />
I decydują o tym, kto wypada z obiegu, a kto dostaje się do galerii<br />
<br />
Kłamstwo nie ma sensu, on nie pójdzie na kompromis<br />
Żadnych śmieci, kawałków sznurka<br />
A wszystkie kłamstwa, jakie w nas się nawarstwiają<br />
Nie mają teraz znaczenia<br />
Odpłynął zupełnie w niebyt, muszę to powiedzieć<br />
A sępy nagle zlatują się koło niego<br />
I tak będzie wreszcie w galerii]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
In The Gallery<br />
<br />
Niektórzy muszą rysować i malować<br />
Harry pracował w glinie i kamieniu<br />
Tak jak rzece przepowiedziane jest dopłynąć do morza<br />
Tak on miał to we krwi<br />
Zignorowała go bohema z Leeds i centrum<br />
Równie dobrze mógłby robić paciorki lub zabawki<br />
Nie będzie na pewno w galerii<br />
<br />
Znajdzie się artysta, który nie chce malować w ogóle<br />
Rozwiesi po porostu białe płótno na ścianie<br />
Wszyscy po jednych pieniądzach, oszuści i fałszerze<br />
A tymczasem dealerzy zbierają się<br />
I decydują o tym, kto wypada z obiegu, a kto dostaje się do galerii<br />
<br />
Kłamstwo nie ma sensu, on nie pójdzie na kompromis<br />
Żadnych śmieci, kawałków sznurka<br />
A wszystkie kłamstwa, jakie w nas się nawarstwiają<br />
Nie mają teraz znaczenia<br />
Odpłynął zupełnie w niebyt, muszę to powiedzieć<br />
A sępy nagle zlatują się koło niego<br />
I tak będzie wreszcie w galerii]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sultans of swing (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1363</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:32:53 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1363</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Sultans Of Swing<br />
<br />
W ciemnościach dostajesz dreszczy, w parku pada deszcz, ale w tym samym czasie...<br />
Na południe od rzeki zatrzymujesz się i nasłuchujesz<br />
Band gra Dixie na dwie czwarte<br />
Słysząc te dźwięki, czujesz się OK<br />
<br />
Wchodzisz do środka, ale tam nie ma zbyt wielu ludzi<br />
Zbyt wielka konkurencja ze strony innych miejsc<br />
Ale mało trąbek wyciągnie taki sound!<br />
Jak ten ze wschodniego Londynu<br />
<br />
Patrzcie, to gitarzysta George, zna wszystkie akordy<br />
Zwróćcie uwagę, że jest stricte rytmiczny - nie zależy mu na płaczącej gitarze<br />
Stać go tylko na tę stareńką gitarę,<br />
Na którą zarobił grając swoje partie<br />
<br />
I Harry się nie martwi, jeśli nie odstawi show<br />
Pracuje w dzień i wiedzie mu się nieźle<br />
Gra honky tonky jak nikt na świecie<br />
Daje z siebie wszystko w piątkową noc z Sułtanami Swingu<br />
<br />
A grupka młodzieńców wygłupia się w rogu salki<br />
Upita i wystrojona w najnowsze ciuchy<br />
Mają gdzie jaką kapelę z trąbkami<br />
To przecież nie to, co nazywają rock and rollem<br />
A Sułtani? Sułtani zagrali Creole<br />
<br />
Na koniec mężczyzna podchodzi do mikrofonu<br />
I równocześnie ze znakiem zamykania baru<br />
Mówi: "dziękuje, dobranoc, czas już iść do domu<br />
I szybko dodaje: "Jesteśmy Sułtanami Swingu"]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Sultans Of Swing<br />
<br />
W ciemnościach dostajesz dreszczy, w parku pada deszcz, ale w tym samym czasie...<br />
Na południe od rzeki zatrzymujesz się i nasłuchujesz<br />
Band gra Dixie na dwie czwarte<br />
Słysząc te dźwięki, czujesz się OK<br />
<br />
Wchodzisz do środka, ale tam nie ma zbyt wielu ludzi<br />
Zbyt wielka konkurencja ze strony innych miejsc<br />
Ale mało trąbek wyciągnie taki sound!<br />
Jak ten ze wschodniego Londynu<br />
<br />
Patrzcie, to gitarzysta George, zna wszystkie akordy<br />
Zwróćcie uwagę, że jest stricte rytmiczny - nie zależy mu na płaczącej gitarze<br />
Stać go tylko na tę stareńką gitarę,<br />
Na którą zarobił grając swoje partie<br />
<br />
I Harry się nie martwi, jeśli nie odstawi show<br />
Pracuje w dzień i wiedzie mu się nieźle<br />
Gra honky tonky jak nikt na świecie<br />
Daje z siebie wszystko w piątkową noc z Sułtanami Swingu<br />
<br />
A grupka młodzieńców wygłupia się w rogu salki<br />
Upita i wystrojona w najnowsze ciuchy<br />
Mają gdzie jaką kapelę z trąbkami<br />
To przecież nie to, co nazywają rock and rollem<br />
A Sułtani? Sułtani zagrali Creole<br />
<br />
Na koniec mężczyzna podchodzi do mikrofonu<br />
I równocześnie ze znakiem zamykania baru<br />
Mówi: "dziękuje, dobranoc, czas już iść do domu<br />
I szybko dodaje: "Jesteśmy Sułtanami Swingu"]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Southbound again (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1362</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:30:15 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1362</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Southbound Again<br />
<br />
Znów na wygnaniu<br />
Kto wie dokąd zmierzam<br />
Muszę iść do przodu<br />
Chyba ten chłopiec skazany jest na tułaczkę<br />
<br />
Znów na wygnaniu<br />
Nie mam kasy, nie mam celu<br />
Ta kobieta ma teraz kochanka<br />
Nie chcę widzieć jej już nigdy<br />
<br />
Za każdym razem, gdy widzę rzekę Tyne<br />
Czuję dokładnie to samo<br />
Gdy przemierzam znany szlak<br />
<br />
Znów na wygnaniu - ostatniej nocy chciało mi się płakać<br />
Teraz rzygam już życiem<br />
Ale nie przestanę próbować]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Southbound Again<br />
<br />
Znów na wygnaniu<br />
Kto wie dokąd zmierzam<br />
Muszę iść do przodu<br />
Chyba ten chłopiec skazany jest na tułaczkę<br />
<br />
Znów na wygnaniu<br />
Nie mam kasy, nie mam celu<br />
Ta kobieta ma teraz kochanka<br />
Nie chcę widzieć jej już nigdy<br />
<br />
Za każdym razem, gdy widzę rzekę Tyne<br />
Czuję dokładnie to samo<br />
Gdy przemierzam znany szlak<br />
<br />
Znów na wygnaniu - ostatniej nocy chciało mi się płakać<br />
Teraz rzygam już życiem<br />
Ale nie przestanę próbować]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Six Blade Knife (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1361</link>
			<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 20:23:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1361</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span> (autor posta: Trissi)<br />
<br />
Six Blade Knife<br />
<br />
Twój sześcioostrzowy nóż zrobi wszystko, co chcesz<br />
Nie ma nic, czego by nie dokonał<br />
Jedno ostrze złamie mi serce<br />
Jedno mnie rozerwie<br />
<br />
Dostajesz się do moich myśli, tak jak byś otwierała konserwę<br />
A potem zachodzisz mnie od tyłu i ofiarowujesz mi je tak zimne<br />
Uwolniłaś moje serce od ciężaru, gdy byłem na dnie<br />
Ale to był tylko sposób na oswojenie mnie<br />
<br />
Chcę być teraz wolny- nie chcę już tak dalej<br />
<br />
Każdy ma nóż, który jest taki, jaki chce by był<br />
Igłą, żoną, albo czymś czego nie można zobaczyć<br />
<br />
Twój sześcioostrzowy nóż zrobi wszystko, co chcesz<br />
Nie ma nic, czego by nie dokonał<br />
Jedno ostrze złamie mi serce<br />
Jedno mnie rozerwie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span> (autor posta: Trissi)<br />
<br />
Six Blade Knife<br />
<br />
Twój sześcioostrzowy nóż zrobi wszystko, co chcesz<br />
Nie ma nic, czego by nie dokonał<br />
Jedno ostrze złamie mi serce<br />
Jedno mnie rozerwie<br />
<br />
Dostajesz się do moich myśli, tak jak byś otwierała konserwę<br />
A potem zachodzisz mnie od tyłu i ofiarowujesz mi je tak zimne<br />
Uwolniłaś moje serce od ciężaru, gdy byłem na dnie<br />
Ale to był tylko sposób na oswojenie mnie<br />
<br />
Chcę być teraz wolny- nie chcę już tak dalej<br />
<br />
Każdy ma nóż, który jest taki, jaki chce by był<br />
Igłą, żoną, albo czymś czego nie można zobaczyć<br />
<br />
Twój sześcioostrzowy nóż zrobi wszystko, co chcesz<br />
Nie ma nic, czego by nie dokonał<br />
Jedno ostrze złamie mi serce<br />
Jedno mnie rozerwie]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Setting me up (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1346</link>
			<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 22:58:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1346</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Setting Me Up<br />
<br />
Mówisz, że jestem oczkiem w twojej głowie<br />
Wiem jak to wygląda, uciekasz, zanim się poparzysz<br />
<br />
Twój uścisk zabiera mi po prostu dech<br />
Nigdy nie widziałem, żeby złamała prawo<br />
Rozsądek mówi, bym cię zostawił<br />
Za kogo ty mnie bierzesz?!<br />
<br />
Ty mnie wrabiasz - by mnie pognębić<br />
Formujesz mnie, bym cię zabawiał<br />
Lepiej daj sobie spokój<br />
Nie przychodź tu już więcej<br />
<br />
Myślisz, że obchodzi mnie to, jak zareagujesz<br />
Sądzisz, że czego nie rozumiem<br />
Skoro chciała tylko trochę akcji<br />
Teraz zajmujesz się już kim innym]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Setting Me Up<br />
<br />
Mówisz, że jestem oczkiem w twojej głowie<br />
Wiem jak to wygląda, uciekasz, zanim się poparzysz<br />
<br />
Twój uścisk zabiera mi po prostu dech<br />
Nigdy nie widziałem, żeby złamała prawo<br />
Rozsądek mówi, bym cię zostawił<br />
Za kogo ty mnie bierzesz?!<br />
<br />
Ty mnie wrabiasz - by mnie pognębić<br />
Formujesz mnie, bym cię zabawiał<br />
Lepiej daj sobie spokój<br />
Nie przychodź tu już więcej<br />
<br />
Myślisz, że obchodzi mnie to, jak zareagujesz<br />
Sądzisz, że czego nie rozumiem<br />
Skoro chciała tylko trochę akcji<br />
Teraz zajmujesz się już kim innym]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Water of love (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1345</link>
			<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 22:56:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1345</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Water Of Love<br />
<br />
Z deszczu pod rynnę<br />
Porzucony i samotny<br />
Z domem wszędzie wokoło, pod jasnym niebem<br />
Potrzebuję wody miłości<br />
<br />
Zbyt długo byłem samotny, moje serce ma już dość<br />
Domaga się ożywczego deszczu<br />
Zbyt długo to już trwa<br />
Potrzebuję wody miłości<br />
<br />
Woda miłości, głęboko w ziemi<br />
Tutaj nie sposób jej znaleźć<br />
Mała, pewnego dnia, gdy rzeka się wyzwoli<br />
Przyniesie wodę miłości i do mnie<br />
<br />
Mały ptaszek siedzi wysoko na drzewie<br />
Wyczekując na moment mojej śmierci<br />
Jeśli szybko nie dostanę wody<br />
Przed nadejściem popołudnia będę już leżał martwy<br />
<br />
Miałem kiedy kobietę, nazywałem ją moją<br />
Miałem kiedy kobietę, ale teraz już jej nie ma<br />
Kiedy była rzeka, teraz jest tylko skała<br />
Wiesz, to straszne, gdy jest się samotnym]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Water Of Love<br />
<br />
Z deszczu pod rynnę<br />
Porzucony i samotny<br />
Z domem wszędzie wokoło, pod jasnym niebem<br />
Potrzebuję wody miłości<br />
<br />
Zbyt długo byłem samotny, moje serce ma już dość<br />
Domaga się ożywczego deszczu<br />
Zbyt długo to już trwa<br />
Potrzebuję wody miłości<br />
<br />
Woda miłości, głęboko w ziemi<br />
Tutaj nie sposób jej znaleźć<br />
Mała, pewnego dnia, gdy rzeka się wyzwoli<br />
Przyniesie wodę miłości i do mnie<br />
<br />
Mały ptaszek siedzi wysoko na drzewie<br />
Wyczekując na moment mojej śmierci<br />
Jeśli szybko nie dostanę wody<br />
Przed nadejściem popołudnia będę już leżał martwy<br />
<br />
Miałem kiedy kobietę, nazywałem ją moją<br />
Miałem kiedy kobietę, ale teraz już jej nie ma<br />
Kiedy była rzeka, teraz jest tylko skała<br />
Wiesz, to straszne, gdy jest się samotnym]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Down To The Waterline (Trissi)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1344</link>
			<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 22:54:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1344</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autir: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Down To The Waterline<br />
<br />
Cudowna bezwolność na nabrzeżu<br />
Pamiętasz, byliśmy tu tak wiele razy<br />
W cieniu skrzynek zdobywam twój kwiat<br />
I bezgłośnie liczymy pod pokładem statku<br />
<br />
Centymetr od ognia na krętych schodach<br />
Francuskie pocałunki w ciemnych zakątkach<br />
Sygnał portowy przebija się przez mgłę<br />
Policjant świeci mi latarką po oczach<br />
<br />
Nadpływa straż przybrzeżna, cicho pośród ciemności<br />
Jedyne co widzisz nad moim ramieniem, to światła pilota<br />
W kieszeniach brak pieniędzy, nasze dżinsy rozerwane<br />
Ręce masz zimne, ale twoje usta są ciepłe<br />
<br />
Ona widzi go na molo, gdzie zwykli się spotykać<br />
Wciąż czuje go w tych miejscach, gdzie przesiadują marynarze<br />
Kiedy mija rzekę i tory kolejowe wciąż słyszy jego szept<br />
Teraz chodźmy pod pokład statku]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autir: Adam Dąbrowski</span><br />
<br />
Down To The Waterline<br />
<br />
Cudowna bezwolność na nabrzeżu<br />
Pamiętasz, byliśmy tu tak wiele razy<br />
W cieniu skrzynek zdobywam twój kwiat<br />
I bezgłośnie liczymy pod pokładem statku<br />
<br />
Centymetr od ognia na krętych schodach<br />
Francuskie pocałunki w ciemnych zakątkach<br />
Sygnał portowy przebija się przez mgłę<br />
Policjant świeci mi latarką po oczach<br />
<br />
Nadpływa straż przybrzeżna, cicho pośród ciemności<br />
Jedyne co widzisz nad moim ramieniem, to światła pilota<br />
W kieszeniach brak pieniędzy, nasze dżinsy rozerwane<br />
Ręce masz zimne, ale twoje usta są ciepłe<br />
<br />
Ona widzi go na molo, gdzie zwykli się spotykać<br />
Wciąż czuje go w tych miejscach, gdzie przesiadują marynarze<br />
Kiedy mija rzekę i tory kolejowe wciąż słyszy jego szept<br />
Teraz chodźmy pod pokład statku]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Hill Farmer's Blues (StonyRoadRider)]]></title>
			<link>https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1235</link>
			<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 22:38:58 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://knopfler.pl/showthread.php?tid=1235</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: StonyRoadRider</span><br />
<br />
Farmerski Blues<br />
<br />
Jadę do Tow Law po to, co potrzebuję<br />
Łańcuch do piły, środek chwastobójczy<br />
Pies za tylnymi drzwiami, zostaw go tam<br />
Nie karm go, Jack i nie czekaj na mnie<br />
<br />
Jadę do Tow Law, by podsycić mój ogień<br />
Po naboje do pistoletu i drut kolczasty<br />
Pies za tylnymi drzwiami, zostaw go tam<br />
Idź już spać, Jack, i nie czekaj na mnie<br />
<br />
Tak źle, tak źle<br />
Tak źle, tak źle<br />
<br />
Jadę do Tow Law, by się zabawić<br />
Nie zwódź mnie, że byłaś tą jedyną<br />
Za moimi plecami, Panie, robisz ze mnie głupka<br />
Idź już spać, Jack, i nie czekaj na mnie<br />
<br />
Tak źle, tak źle<br />
Tak źle, tak źle]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Autor: StonyRoadRider</span><br />
<br />
Farmerski Blues<br />
<br />
Jadę do Tow Law po to, co potrzebuję<br />
Łańcuch do piły, środek chwastobójczy<br />
Pies za tylnymi drzwiami, zostaw go tam<br />
Nie karm go, Jack i nie czekaj na mnie<br />
<br />
Jadę do Tow Law, by podsycić mój ogień<br />
Po naboje do pistoletu i drut kolczasty<br />
Pies za tylnymi drzwiami, zostaw go tam<br />
Idź już spać, Jack, i nie czekaj na mnie<br />
<br />
Tak źle, tak źle<br />
Tak źle, tak źle<br />
<br />
Jadę do Tow Law, by się zabawić<br />
Nie zwódź mnie, że byłaś tą jedyną<br />
Za moimi plecami, Panie, robisz ze mnie głupka<br />
Idź już spać, Jack, i nie czekaj na mnie<br />
<br />
Tak źle, tak źle<br />
Tak źle, tak źle]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>