Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Patique's Diary
#21
Patyku

Zawsze wiedziałem, że masz pisanie w genach! Tym bardziej apeluję do Ciebie o dokończenie tego co zaczšłeœ tak dawno temu...

Buziaki dla Moni i do zobaczenia na Trójmiejskiej ziemi Uśmiech
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#22
Po prostu piękne! Pozdrawiam Uśmiech
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
#23
Serdeczne życzenia urodzinowe! Powodzenia na wyspie i miłych przeżyć z muzykš Marka!~Uśmiech
knopfler.pl na Facebooku - https://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#24
Dołšczam się do życzeń. I skrobnij czasem coœ jak sobie radzisz na emigracji.
Odpowiedz
#25
Wszystkiego najlepszego - napisz coœ tu czasem, tak ładnie zaczšłeœ, szkoda, by to przerwać Uśmiech Pozdrawiam
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
#26
Zyczę wszystkiego dobrego i skucesów zawodowych na emigracji Uśmiech
Odpowiedz
#27
Patique - zycze wiele pomyœlnoœci i radoœci na emigracji. Nie zapomnij, że Szkocja wypuszcza wielkich tego œwiata. Procz MK rzeczy samej, ostatnio mialem okazję posluchac pewnego Johna(rodem ze szkocji) , ktorego na trasę zabral ze soba Mark. Co też ten człowiek wyprawiał........zatem mas tam ludzi od ktorych zapewne mozna sie wiele nauczyć, albo niech się uczš od Ciebie - MAJĽ CZEGO.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#28
^_^
Przede wszystkim dziękuję wszystkim za pamięć.

Obecnie "rozkoszuję" się naszš polskš rzeczywistoœciš. Troszkę ciężko było się "przestawić", ale na szczęœcie jest już OK. A 24 maja ruszamy w nowš podróż...

Oczywiœcie będę kontynuował swoje wypociny na tym dziale. Fakt - nie piszę tak często jak sam bym tego chciał, ale jak już w Edynburgu się sytuacja ustabilizuje to na pewno będę udzielał się na forum częœciej. Zresztš wolę pisać rzadziej, ale na poziomie.... zupełnie jak Robert Fripp, który razu pewnego stwierdził, że nagrywa płyty z King Crimson tylko wówczas gdy "uzna że ma coœ do powiedzenia"...

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za pamięć.
Odpowiedz
#29
Zajęło mi wiele czasu i energii na podjęcie tej decyzji.

Tłumaczyłem sobie to wszystko przyziemnymi wymówkami pokroju: podróżowałeś po zakątkach Europy, szukałeś swojego miejsca, próbowałeś spełnić się zawodowo. Zapewne także słabość charakteru i siły woli...

Niemniej to wszystko nie usprawiedliwia mnie przed sobą samym przed bezczynnością. A uwierzcie mi: mój samokrytycyzm jest bardziej destrukcyjny niż budujący.

Niemniej podjąłem decyzję aby skończyć to co za zacząłem wiele lat temu. Niezależnie od warunków kształtujących moją rzeczywistość. Nadszedł czas najwyższy. Tym bardziej, że przez ostatnie kilka lat czytałem dużo. Iskierki inspiracji pojawiały się wszędzie. Od Hermana Hesse’go po Dana Browna. Z każdej z książek które przeczytałem „zapożyczłem” coś co może mi się przydać w ostatecznym kształcie tego co tworzę. Nie mówiąc już o doświadczeniach emigracyjnych. A te pokazują wiele, zwłaszcza o samym sobie.

Owszem, nawet teraz mam wątpliwości: w końcu wielu z moich literackich bohaterów pokroju Hesse’go, Eco czy Marqueza stworzyli swoje największe dzieła będąc w pełni dojrzałymi mężczyznami (ja mam dopiero 29 lat). Fakt, jedynym wyjątkiem był Jack Kerouac, ale on żył szybko (czego mi brakuje) i umarł młodo (do czego mi jednak nie śpieszno).

Nie mniej nie chcę mieć poczucia traconego czasu. Nawet jeśli codzienność wypełniona jest szarością to niech proces tworzenia czegoś własnego będzie odrobiną kolorów wypełniającą to płótno przedstawiające mnie.


- “Be The One: Don’t let the fools destroy your dreams” - jak to śpiewał Jon Anderson.

Sam byłem dla siebie takim "głupcem" ograniczającym siebie samego...
Odpowiedz
#30
Patique napisał(a):Zajęło mi wiele czasu i energii na podjęcie tej decyzji.

Tłumaczyłem sobie to wszystko przyziemnymi wymówkami pokroju: podróżowałeś po zakątkach Europy, szukałeś swojego miejsca, próbowałeś spełnić się zawodowo. Zapewne także słabość charakteru i siły woli...

Niemniej to wszystko nie usprawiedliwia mnie przed sobą samym przed bezczynnością. A uwierzcie mi: mój samokrytycyzm jest bardziej destrukcyjny niż budujący.

Niemniej podjąłem decyzję aby skończyć to co za zacząłem wiele lat temu. Niezależnie od warunków kształtujących moją rzeczywistość. Nadszedł czas najwyższy. Tym bardziej, że przez ostatnie kilka lat czytałem dużo. Iskierki inspiracji pojawiały się wszędzie. Od Hermana Hesse’go po Dana Browna. Z każdej z książek które przeczytałem „zapożyczłem” coś co może mi się przydać w ostatecznym kształcie tego co tworzę. Nie mówiąc już o doświadczeniach emigracyjnych. A te pokazują wiele, zwłaszcza o samym sobie.

Owszem, nawet teraz mam wątpliwości: w końcu wielu z moich literackich bohaterów pokroju Hesse’go, Eco czy Marqueza stworzyli swoje największe dzieła będąc w pełni dojrzałymi mężczyznami (ja mam dopiero 29 lat). Fakt, jedynym wyjątkiem był Jack Kerouac, ale on żył szybko (czego mi brakuje) i umarł młodo (do czego mi jednak nie śpieszno).

Nie mniej nie chcę mieć poczucia traconego czasu. Nawet jeśli codzienność wypełniona jest szarością to niech proces tworzenia czegoś własnego będzie odrobiną kolorów wypełniającą to płótno przedstawiające mnie.


- “Be The One: Don’t let the fools destroy your dreams” - jak to śpiewał Jon Anderson.

Sam byłem dla siebie takim "głupcem" ograniczającym siebie samego...

Patyku

A spójrz kilka postów wyżej na to co napisałem. Powiem krótko, nareszcie!!!
Pozdrówka i uściski dla Was:-)
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#31
Patique napisał(a):Zajęło mi wiele czasu i energii na podjęcie tej decyzji.

Tłumaczyłem sobie to wszystko przyziemnymi wymówkami pokroju: podróżowałeś po zakątkach Europy, szukałeś swojego miejsca, próbowałeś spełnić się zawodowo. Zapewne także słabość charakteru i siły woli...

Niemniej to wszystko nie usprawiedliwia mnie przed sobą samym przed bezczynnością. A uwierzcie mi: mój samokrytycyzm jest bardziej destrukcyjny niż budujący.

Niemniej podjąłem decyzję aby skończyć to co za zacząłem wiele lat temu. Niezależnie od warunków kształtujących moją rzeczywistość. Nadszedł czas najwyższy. Tym bardziej, że przez ostatnie kilka lat czytałem dużo. Iskierki inspiracji pojawiały się wszędzie. Od Hermana Hesse’go po Dana Browna. Z każdej z książek które przeczytałem „zapożyczłem” coś co może mi się przydać w ostatecznym kształcie tego co tworzę. Nie mówiąc już o doświadczeniach emigracyjnych. A te pokazują wiele, zwłaszcza o samym sobie.

Owszem, nawet teraz mam wątpliwości: w końcu wielu z moich literackich bohaterów pokroju Hesse’go, Eco czy Marqueza stworzyli swoje największe dzieła będąc w pełni dojrzałymi mężczyznami (ja mam dopiero 29 lat). Fakt, jedynym wyjątkiem był Jack Kerouac, ale on żył szybko (czego mi brakuje) i umarł młodo (do czego mi jednak nie śpieszno).

Nie mniej nie chcę mieć poczucia traconego czasu. Nawet jeśli codzienność wypełniona jest szarością to niech proces tworzenia czegoś własnego będzie odrobiną kolorów wypełniającą to płótno przedstawiające mnie.


- “Be The One: Don’t let the fools destroy your dreams” - jak to śpiewał Jon Anderson.

Sam byłem dla siebie takim "głupcem" ograniczającym siebie samego...


Zainteresowało mnie to napisałeś.
Musisz jednak zwrócić uwagę, że Hermann Hesse swoimi największymi dziełami (masz, jak sądzę, na myśli "Wilka stepowego" i "Grę szklanych paciorków") zakończył trwającą wiele lat "karierę literacką". Hesse pisał już dużo wcześniej, pisał zresztą wyśmienicie - wystarczy wspomnieć genialną powieść "Peter Camenzind" (1904 rok - Hesse miał więc 27 lat!). Gabriel Marquez napisał swoją słynną "Szarańczę" w wieku 28 lat. Remarque napisał swoje największe (przytaczam obiektywny osąd - ponieważ moim zdaniem nie jest to jego najlepsza powieść) dzieło mając zaledwie 29 lat.

Przykłady można mnożyć. Wszystkie one prowadzą jednak do wniosku, że literaci najcześciej debiutują w wieku 25-35 lat (oczywiście są przykłady skrajne - exceptio probat regulam). Czas wybrałeś więc jak najbardziej odpowiedni.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
#32
Niemniej fakt pozostaje faktem, iż niezależnie od wieku do napisania czegoś kreatywnego potrzebne jest tzw. "doświadczenie życiowe", którego nie jestem pewien, czy nabyłem dostatecznie dużo podczas mojego pomimo wszystko krótkiego (mam na myśli zwłaszcza tego ŚWIADOMEGO) żywota.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Urodziny Patique HOWARD 9 9,181 12.05.2006, 20:26
Ostatni post: Patique

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości