Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia
#21
Szukałem wczoraj informacji w sieci o koncercie: na wp jest tylko kilka zdjęć, na onecie zero, totalne zero...
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#22
pablosan napisał(a):Szukałem wczoraj informacji w sieci o koncercie: na wp jest tylko kilka zdjęć, na onecie zero, totalne zero...

smutne
Odpowiedz
#23
Jak do Polski w listopadzie przyleci Lady Gaga - to dopiero będzie wydarzenie...!
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
#24
Byłem już na kilku koncertach MK (w tym w Kongresowej); ten wrocławski miał z wszystkich najsłabszą akustykę. Do tego siedziałem na miejscu, które było chyba najgorzej nagłośnione w całej Hali Stulecia (pierwszy rząd w A1, dokładnie naprzeciwko MK); główne zestawy głośników wisiały za mną. Słyszałem głównie perkusję, i - na szczęście - gitarę Marka. Pewnie z odsłuchów na scenie. Duży uśmiech Za to wokal był słyszalny (i zrozumiały) tylko podczas cichych fragmentów piosenek.
Wrażenia wizualne rekompensowały jednak tę niedogodność. Uśmiech
Odpowiedz
#25
olaph72 napisał(a):Byłem już na kilku koncertach MK (w tym w Kongresowej); ten wrocławski miał z wszystkich najsłabszą akustykę. Do tego siedziałem na miejscu, które było chyba najgorzej nagłośnione w całej Hali Stulecia (pierwszy rząd w A1, dokładnie naprzeciwko MK); główne zestawy głośników wisiały za mną. Słyszałem głównie perkusję, i - na szczęście - gitarę Marka. Pewnie z odsłuchów na scenie. Duży uśmiech Za to wokal był słyszalny (i zrozumiały) tylko podczas cichych fragmentów piosenek.
Wrażenia wizualne rekompensowały jednak tę niedogodność. Uśmiech

MK od trasy 2001 nie używa klasycznych odsłuchów na scenie, wszystko jest w słuchawkach w uszach. To co stało na scenie (3 sztuki) to były dodatkowe głośniki jego gitary.
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#26
Dzięki, Mark, za dodatkowe głośniki. Bez nich słyszałbym tylko sprzęt DC. Duży uśmiech
Odpowiedz
#27
To prawda, dziwnie, że organizator zdecydował się na taki układ miejsc, że ludzie siedzieli przed głośnikami (zdaje mi się, że chodziło, żeby zarobić więcej-jeśli tak to sfrajerowali się, bo mogli zrobić miejsca stające na płycie i weszłoby około 30% ludzi więcej). Ja z kolei na górze z boku miałem cały czas odbicie bębnów DC, reszta instrumentów była okej.
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#28
Cały czas myślami jestem we Wrocku.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#29
Witam wszystkich, Siedziałem A5, 26 rząd,czyli na samym końcu. Nagłośnienie rewelacja. Selektywnie,ostro i bez huku. Perkusja słyszana idealnie. Mocna stopa,silny werbel, a talerze słyszalne przy najlżejszym dotknięciu. Gitara bardzo fajnie nagłośniona, gorzej z wokalem,bo momentami niesłyszalny (drobiazg). Całość jak dla mnie brzmiała na 4+ .
Skrzypce i flet dodają takiego kopa,że szczena opada. Mój ulubiony Hill Farmer i STP zabrały mnie stamtąd. Border na początku - ogień. Faktycznie dużo zależało od miejsca w hali. Po telegrafie jak podbiegłem pod scene dźwięk się rozmył, słychać było odbice werbla,basu praktycznie zero,tylko Marka i Gibsona można było jeszcze zrozumieć. Oczywiście pod sceną średni dźwięk wynagrodził widok mistrza z odległści 3 metrów i ludzi wpatrzonych w niego jak w boga. Mój drugi koncert marka i lepszy jednak od Spodka w 2005.Za dużego porównania nie mam niestety. Mimo to bawiłem się wspaniale. Przekręt po koncercie też miło wspominam Uśmiech Pozdrawiam wszystkich- do następnego!!!
Odpowiedz
#30
DLa mnie koncert w Katowicach był jednak lepszy. Bardziej dynamiczny, lepiej nagłośniony. W moim ukochanym mieście coś nie tak było z tym dźwiękiem.
Szkoda, że nie wziął tej okładki winylu BiA wymachiwanej mu niemal przed
samym nosem i nie podpisał. Ok. 19 widziałem, jak Richard siedział sobie z tyłu przed halą z gitarką i sobie pogrywał.
Odpowiedz
#31
Koncert był absolutnie fantastyczny!!! Nawet kawałki, których nie byłem fanem (z kariery solowej Marka) brzmiały fenomenalnie... Siedziałem troszkę daleko (sektor D3), ale przed BiA pobiegłem pod scenę i stałem jak słup oniemiały, mogąc wreszcie zobaczyć z bliska mojego mistrza Uśmiech

baccarat ---> byłem bardzo ciekaw jak Mark się zachowa co do Waszego winyla, ale tak myślałem, że nie podpisze, bo wtedy nikt by mu nie dał spokoju Uśmiech Szkoda winyla i szkoda że nie dawał autografów...
Odpowiedz
#32
Melduje sie w domu Uśmiech Alez bylo zajebiaszczo Uśmiech Dobry czas Duży uśmiech Zdjecia dawac, zdjecia!!!!
Odpowiedz
#33
Szkoda, że MK nie dał autografów czekającym na niego fanom-a było 7-8 osób...-zajęłoby to chyba 1 minutę. No i jeszcze jeden dysonans (może się czepiam)-w Helsingborgu tuż przed koncertem wyszedł Paul Crockford i poprosił o nienagrywanie na kamer koncertu. U nas odczytał to z kartki jakiś przedstawiciel organizatora-czyżby przekonanie managementu, że nie zrozumiemy o co chodzi...
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#34
Chciałbym i ja dorzucić kilka słów zachwytu! Otóż koncert (jak każdy w wykonaniu Marka) - doskonały! Jest to wydarzenie, którego nie da się opowiedzieć ani opisać żadnymi słowami. TO TRZEBA PRZEŻYĆ!!! Żadne nagranie, czy to studyjne, czy koncertowe nie odda nastroju jaki panuje podczas "takiej uczty". I nie ważne jest, że nie prześpi się kilku nocy, że w 30 stopniowym upale jedzie się kilkaset kilometrów - ta możliwość uczestnictwa w TAKIM wydarzeniu nie ma ceny! Mark ze swoim zespołem poraz kolejny wylał miód na nasze serca i myślę, że te niewielkie odbicia w bocznych sektorach nie zmienią jego smaku. (doświadczyłem tego w sektorze B1/7/43). Chciało by się jeszcze i jeszcze...
Odpowiedz
#35
communique napisał(a):Pozdrowienia dla wszystkich których po drodze spotykałem w czerwonym t-shircie i dla chłopaków z którymi gadaliśmy o teczce na plakaty Uśmiech

Chłopaki odzrawiająUśmiech Szkoda, że nikt nie wpadł na to, żeby plakaty można było kupić. Polowanie po pierwszym dzwonku trochę obciachowe, ale co zrobićOczko

Wszystko co "markowe" zajadam w całości i nigdy nie mam dość. Każdy koncert miał swoje zalety. W piątek znaczna przewaga utworów solowych niż DS, które dla mnie mają największą moc, niczego nie ujmując tym pierwszym. TR to mój faworyt. Wydaje mi się też, że na koncertach fantastycznie wypadają utwory, które na płytach są jednymi z wielu - jak wspomniany Speedway właśnie. Na scenie jest genialny, ciężko usiedziećUśmiech Żałuję trochę, że było tak krzesełkowo - w Spodku i na Torwarze byłem na płycie i już wiem, że inne opcje mnie nie interesują. Nasiedziałem się w trasie, która na polskich drogach wiadomo jak wygląda.

Szkoda też, że tak skąpo korzystano z ekranu i kamer - wg mnie to był świetny pomysł, ale dozowany wyjątkowo skąpo. Wydaje mi się, że na poprzednich koncertach więcej się działo jeśli chodzi o takie atrakcje. Pomysł z pendrivem świetny - to przykład jak zamiast zwalczać zjawisko amatroskiego nagrywania dać ludziom to, czego chcą i na tym zarobić.

Ogólnie rewelacja, mam nadzieję, że Marek jeszcze do nas zawita. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy byli i tych, co nie mogli i żałująOczko
Odpowiedz
#36
Witajcie Uśmiech
Dzięki takim chwilom, jakie można było spędzić we Wrocławiu, człowiek przez długi czas ma co wspominać, a uśmiech na twarzy pojawia się sam. Warto było posłuchać dobrej muzyki i poczuć gęsią skórkę na ciele. Fajnym doświadczeniem było również skupienie się na emocjach, jakie malowały się na twarzach i w ruchach każdego z muzyków Uśmiech Muszę przyznać, że na koniec koncertu te kilka minut pod samą sceną to niczym wisienka na torcie!
Do pozytywnych wspomnień w moim przypadku dołożyło się zupełnie niespodziewane spotkanie kolegi z liceum i to po 10 latach nie widzenia się, a 20 lat po maturze! Rafał, jeszcze raz dzięki za wspólne chwile. Pomyślałam właśnie, że jakbyś kiedyś nie miał do kogo zadzwonić, żeby nie zasnąć za kierownicą, to śmiało dzwoń do mnie Uśmiech Pogadamy o muzyce i koncertach. Właściwie można powiedzieć, że to dzięki Markowi się spotkaliśmy Uśmiech)))
Dziękuję również za miłe chwile pod iglicą i na afterku. Fajnie było poczuć się jednym z Was. Mam nadzieję, że to był pierwszy ale nie ostatni raz Uśmiech
A teraz, po raz kolejny dziś, posłucham sobie Border Reiver Oczko
Pozdrowienia Uśmiech
Odpowiedz
#37
W temacie po koncertowych wrażeń pragnę się podzielić moją radością ze wspólnego przemarszu i spotkania w "Przekręcie" tylu wspaniałych ludzi. Był to mój pierwszy raz w realu a uczucie jakby się spotkało starych dobrych znajomych. Taka przyjazna rodzinna atmosfera! I jeszcze te koszulki - to robi wrażenie i zapada głęboko w pamięci. I w tym miejscu należą się słowa podziękowania dla organizatorów, którzy przygotowali grunt pod tą imprezkę a oprócz tego wskazali miejsca warte zwiedzenia we Wrocławiu. Dzięki Wam te dwa dni mojego pobytu w Waszym mieście wypełnione były po brzegi wieloma atrakcjami choć nie udało mi się w całości zaliczyć "programu obowiązkowego". Jeszcze raz dzięki Wszystkim za wspólnie spędzine chwile!
Odpowiedz
#38
Właśnie wróciliśmy do domu.Musiałem tu zajrzeć i ze spania nici,dopóki wszystkiego nie pochłonę.
Co do wrażeń koncertowych i po koncertowych,no cóż-trzeba zacytować klasyków,było z.. i tak dalej.
Odpowiedz
#39
Było tak pięknie, że aż nierealnie. Ja mam cały czas w głowie finał "Speedway at Nazareth" - nie mogę się od tych dźwięków uwolnić Uśmiech Pozdrawiam wszystkich, którzy mieli CIARY Uśmiech Wielkie dzięki dla Kuby1313 - wiadomo za co Oczko
Odpowiedz
#40
Trzeba cos napisac. Wlasnie wrocilem do moich "ukochanych" Niemiec.
Tyle koncertow ale, ktory byl najlepszy? Hmm nie potrafie ocenic.
Po 9- cio godzinnej przeprawie samochodowej ze wschodnich rubiezy Polski (inaczej mowiac z zachdoniej Azji) dotarlismy z kolega policjantem (dlatego tylko 9 godz a nie 10 czy 11) do Wroclawia. Zostawilismy samochod w centrum, piwo miodowe na rynku i w tranwaj. Na przystanku rozpoznaje czerwona koszulke, okazuje sie ze ten ktos (chyba Adam ale moge sie mylic) przyjechal z Gdanska na koncert wraz z PablosanemUśmiech. Roj ludzi przed Wroclawskim Royal Albert Hall, skwar, koniki nie na biegunach,,, wchodze do WRAH klimatyzacja ustawiona na 40 stopni - o dziwo dziala, mamy przeciez pelnie lata. wchodze na sale i co widze. czerwona plame, jak na wiecach komunistycznych. Kieruje sie w jej strone. Wsrod wielu nieznajomych spotykam juz znajome twarze , usciski , powotania, poznaje coraz to nowych forumowiczow. jest swietnie. W tle leci przedkoncertowy set, znany mi bardzo dobrze...rozgladam sie po sali, wszedzie widze wojtowe koszulki (dzieki Wojtku) Ciekawy jestem jaka bedzie akustyka mam sektor A1, rzad 5 miejsce 41, lekko po lewej. Powinno byc dobrze mysle, podobnie jak w RAH, ale... Gasna swiatla, pierwsze dzwieki i... rozczarowanie to nie jest RAH, anie Köln Arena, czy Rockhall Luxemburg, to jest Wroclawska Hala Stulecia. Po pierwszym rozczarowaniu dzwiekiem, staram sie mimo wszystko koncentrowac na koncercie, mimo dudnienia z prawej strony udaje mi sie to bardzo dobrze , bo koncert mija mi bardzo szybko, nie wiem kiedy a juz mamy telegrpah Road.
Wszystkie utwory zagrane bajecznie przez Marka, bardzo dobrze, zadnego nie wyroznie, bylo przepieknie porownujac inne koncerty, ktore udalo mi sie widziec i slyszec, hmm Marek byl bardzo zadowolony i naprawde duzo z nami dialogowal (wylaczajac Londyn gdzie jezykiem urzedowym jet angielski Uśmiech)
Kiedy konczy TR wyszedlem z mojego rzedu, by oddac czesc Markowi pod scena, obserwowany przez pana w zoltym kubraczku, powoli przemiescilem sie pod scene, ku mojemu zdziwieniu, znalazlem sie tam sam, juz mialem pietra, "co ja robie tu, uuuu, co ty tutaj robisz", wtedy to obrocilem sie w strachu do widowni i zaczalem przywolywac, kamien spadl mi z serca kiedy pojawili sie przy mnie macsa , robson, wacek i inni, pod scena zrobilo sie czerwono. uratowaliscie mnie, bo inaczej panowie w zoltych kubraczkach zdjecli by mnie szybko. Dziekl jeszcze raz. Kiedy podchodzilem pod scene, mialem dziwne uczucie, radosci, zachwytu ale i niepewnosci i leku, Ale sie udalo. Stalismy przed Markiem ok metra, wokalu nie bylo slychac, za to glosniki ktore lezaly na wysokosci naszych serc wpuszczaly nam muzyke markowej gitary prosto do nich, co za ukojenie dla ciala i ducha, niesamowite, ciary, czy mieliscie tak podobnie, poza tym obserwacja muzykow ich mimiki z przezywania muzyki, niesamowite...
Koncert REWELACJA

Znowu czuje niedosyt...

a po koncercie spotkanie przed Iglica, wspolne zdjecie , jest nas naprawde duzo. Szkoda ze nie wszyscy mogli dotrzec do Przekretu, bo tam rowniez bylo bajecznie, poznac ludzi ktorzy kryja sie za okreslonym nickiem np. szpilka, ktora wcale nie jest taka ostraUśmiech
POznalem wspanialych ludzi i wiem ze Knopfler.pl to nie tylko muzyka Marka ale rowniez wspaniali ludzie. Dzieki Wam.

Dzieki jeszcze raz za wspaniale spotkanie, Wojtkowi za koszulki, Macsowi za "przekret" innym za atmosfere i za piwo.
Nie udalo mi sie zakupic piwa , bo zawsze ktos mi je postawil jak to mowi wczorajsza ewangelia "godzien jest robotnik zaplaty swojej" Uśmiech
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Po Koncercie We Wrocławiu - Zdjęcia, Filmy Itp. kuba1313 115 107,535 25.06.2011, 21:01
Ostatni post: Ania_M
  Mark Knopfler we Wrocławiu!!! Robson 278 200,382 02.07.2010, 16:32
Ostatni post: communique
  Lista obecności Wrocław -Zlot po koncercie! HOWARD 57 57,770 01.07.2010, 18:54
Ostatni post: Ania_M
  Zdjęcia na koncercie Suchar 1 8,812 01.07.2010, 10:58
Ostatni post: planar

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości