Liczba postów: 195
Liczba wątków: 7
Dołączył: 05.2005
Witajcie po długiej przerwie...
Udało się nam doczekać do nowej płytki  Żeby nie popełnić błędu z KTGC - odsłuchałem ją wiele wiele razy i powiem Wam, że gdyby nie GL miałbym spory niedosyt twórczości Marka...
KTGC było dla mnie ( i jest nadal ) smętne... nudne prawdę mówiąc.
GL zapowiadało się podobnie, gdy puścili przed premierą fragment tytułowej piosenki, stwierdziłem, że chyba Mark już "zastał" się w repertuarze bardzo wytrawnym, klimatycznym lecz mało żywiołowym, mało wciągającym. Na całe moje szczęście płytka w odtwarzaczu okazała się być wyjątkowa, super, rewelacyjna dla mnie - klimat jaki ona tworzy jest dla mnie tak bliski, tak przyjemny jak żadna z płyt Marka, łącznie z DS!
Płytkę mam w samochodzie, w domu, w odtwarzaczu przenośnym - wszędzie... jedno mnie tylko martwi...
... martwi mnie to, co Mark zostawił na koniec - Piper to the end... Nie wiem czy to przez klimat piosenki, tekst i melodię czy przez coś innego lecz brzmi to jak coś złego. Mam nadzieję, że się mylę, natomiast ta piosenka poniekąd podpowiada mi pożegnanie. Pożegnanie, które w odniesieniu do Marka może oznaczać koniec twórczości? Czy to możliwe, przecież Mark lubi to co robi - taką mam nadzieję przynajmniej
Tymczasem wracam do słuchania 
Pozdrowienia!!
<span style=\'font-family:Verdana\'><span style=\'font-size:12pt;line-height:100%\'><span style=\'color:midnightblue\'>Pozdrawiam
Kuba  </span></span></span>
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
E Kuba Twoj ostatni akapit niepotrzebnie jest przepełniony obawami. Mark ma się dobrze i jeszcze mnóstwo wrażeń przed nami. Nie zapominajmy że przy pomyślnych wiatrach w roku 2010 muzyka fimowa MK
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 804
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2005
pablosan napisał(a):Płytę mam już prawie 2 tygodnie i powiem Wam, że dla mnie jest ona o lata świetlne przed KTGC. Knopfler nagrał płytę, która mi się nie nudzi, która siedzi non stop w odtwarzaczu przez cały czas i z której tak naprawdę nie wchodzi mi tylko jeden kawałek-znaczy się, nie jest zły, ale on po prostu jak już pisałem przemyka. Reasumując-płyta miodzio, płyta rewelacja!!!
A ja cały czas jestem zadziwiony Waszymi reakcjami. Dla mnie te płyty są na podobnym poziomie (akurat osobiście stawiam na 1 miejscu KTGC). Faktycznie troszkę odbiegają od poprzednich, a komentarze są zupełnie inne... Może to ze mną jest coś nie tak, że nie widzę tej kolosalnej różnicy na korzyść GL? A może część z Was dojrzała do dojrzałej muzyki (przepraszam, jeśli kogoś uraziłem)?
Zdaje się, że tylko Marti stoi na swoim stanowisku doceniając w Marku głównie rockowe zacięcie.
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Liczba postów: 2,816
Liczba wątków: 59
Dołączył: 09.2004
Na pewno Romku z Tobą jest wszystko w porządku - szczerze mówiąc mi także ciągle czegoś brakuje w GL...
Jakiejś tajemniczości, klimatu, nie potrafię jeszcze dokładnie tego sprecyzować ale wciąż prześladuje mnie odczucie, że KTGC bardziej do mnie trafia...
Liczba postów: 804
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2005
30.09.2009, 21:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2009, 23:15 przez anrom.)
kuba87 napisał(a):... martwi mnie to, co Mark zostawił na koniec - Piper to the end... Nie wiem czy to przez klimat piosenki, tekst i melodię czy przez coś innego lecz brzmi to jak coś złego. Mam nadzieję, że się mylę, natomiast ta piosenka poniekąd podpowiada mi pożegnanie. Pożegnanie, które w odniesieniu do Marka może oznaczać koniec twórczości?!
Na kilku ostatnich płytach końcowe utwory są na właściwym miejscu... choćby All The Roadrunning. Mark jednak póki co dalej nagrywa... Choć może od teraz będzie to nie The 96'ers, a Sultans of Swing?
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Liczba postów: 804
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2005
macsa napisał(a):...wciąż prześladuje mnie odczucie, że KTGC bardziej do mnie trafia...
No właśnie - mam to samo
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Liczba postów: 261
Liczba wątków: 21
Dołączył: 04.2008
macsa napisał(a):Na pewno Romku z Tobą jest wszystko w porządku - szczerze mówiąc mi także ciągle czegoś brakuje w GL...
...
mi brakuje, zadziornej , "radosnej" gitary, ta która słyszymy jest w większości "łkająca" i smutna
Liczba postów: 578
Liczba wątków: 6
Dołączył: 01.2005
a moje przemyślenia po przesłuchaniu płyty są następujące...
Mark traktuje muzykę w jej chyba najbardziej podstawowym wymiarze... jako środek wyrazu swoich ekspresji, stanu ducha, wrażeń, wspomnień itd itd... Nie patrzy na oczekiwania mody, fanów, krytyków i kogo tam jeszcze świat przyniesie, ale zamyka się w swoim świecie pełnym przeżyć i tworzy przepiękne muzyczne obrazy...maluje muzykę swoje dzieciństwo i dzieli się z nami swoimi bardzo prywatnymi przeżyciami... Moim zdaniem to najwyższa forma muzyki, jaką można sobie wyobrazić... ja przynajmniej tak to odbieram... bardzo osobiście. Zresztą płyta ta działa na mnie bardzo refleksyjnie a Mark w tak realistyczny sposób buduje krajobrazy, że i ja widzę swoje dzieciństwo w jego muzyce...
To jest moje, podkreślam bardzo osobiste, zdanie na temat tej płyty... genialnej w swoim wyrazie, brzmieniu i klimacie...
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Liczba postów: 1,324
Liczba wątków: 25
Dołączył: 10.2003
Poza tym trzeba dodać, że ten facet w tym roku skończył 60 lat, więc młodzieniaszkiem nie jest, ma bagaż doświadczeń życiowych, a że nigdy nie był "idiotą" w stylu braci z Oasis czy niektórych muzyków The Rolling Stones, to pewnie i dlatego po części jego muzyka wyglada tak jak wygląda na chwilę obecną. Myślę sobie, ze teraz Mark ma dokładnie to wszystko o czym marzył całe życie:-)
A long time ago came a man on a track...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
01.10.2009, 13:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2009, 16:37 przez Robson.)
No i Dudageo pozamiatał wszystko  Tak do końca to nie może być wyłącznie Twoje osobiste zdanie bo co jeśli ja odczuwam to podobnie?
Pablosan a czemu uważasz że bracia Gallagherowie to idioci czy z The Rolling Stones? To ciekawe dlaczego zawsze kiedy chcemy napisać że Mark Knopfler to artysta nudny dla tabloidów obrywają inni. Bez sensu. Każdy ma jakieś doświadczenia. Jedni trudniejsze, inni łatwiejsze.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,816
Liczba wątków: 88
Dołączył: 11.2005
Fakt Mark moze pisac piekne piosenki i tworzyc piene krajobrazy muzyczne, nie ma w jego zyciu rzeczy ktorych moglby sie wstydzic jako artysta i czlowiek, zawsze na poziomie, dlatego i plyty Marka nie sa o "duperelach" ale o prawdziwym zyciu, o jego pieknych, radosnych a zarazem ciemnych i smutnych stronach. Dojrzalosc w formie i tresci. mysle dlatego ta plyta ale i poprzednie nas ujmuja za serce nie tylko graniem gitary ale w ogole caloscia.
Liczba postów: 804
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2005
dudageo napisał(a):To jest moje, podkreślam bardzo osobiste, zdanie na temat tej płyty... genialnej w swoim wyrazie, brzmieniu i klimacie...
A czy mógłbyś powiedzieć to samo na temat KTGC?
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Liczba postów: 578
Liczba wątków: 6
Dołączył: 01.2005
Każda płyta porusza inne struny odczuć. GL skłoniła mnie do refleksji.... KTGC w moim odczuciu była bardzo pogodną płytą, bez jakichkolwiek podtekstów. Bardzo naładowana pozytywnymi emocjami. Oczywiście, nie znaczy to że GL taka nie jest, tylko w tym przypadku wyraźnie przebija inny ton. Ja bym tych płyt nie porównywał w aspekcie: podobna-niepodobna, lepsza-gorsza czy z pazurem-bez pazura... Te płyty to wynik aktualnego brzmienia w sercu kompozytora, czyli Marka... to mi się w nim podoba, że nagrywa co mu w duszy gra, a przecież takie podejście daje nieskończone wręcz możliwości i znalezienie się wśród nich świadczy o klasie muzyka
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Liczba postów: 685
Liczba wątków: 55
Dołączył: 07.2005
A ja słucham "Sailing to Philadelphia" i myślę.....8 cud Świata
Rewelacyjne kompozycje, bez wyjątku..
Dlatego najnowsza w porównaniu...taka se
Podpisano: Fun od najmłodszych lat.
PS. "The Long Highway" rozczula mnie od lat.......
Liczba postów: 59
Liczba wątków: 0
Dołączył: 08.2007
Hmm... GL jest dobra, tak dobra że aż nie mogę uwierzyć, iż jest tak dobra, melodyjna i równa. Powiedziałbym kamień milowy, gdyby nie to, że jako fan słucham każdej płyty DS oraz MK z przyjemnością i nie chcę innych kamieni milowych nawet w najmniejszym stopniu dyskredytować.
A co do KTGC, to w ogóle mi nie podeszła (poza Punish...) i nie słuchałem jej. Aż w końcu przyszło otrzeźwienie - poczułem się w obowiązku skupić - no i się przysłuchałem... no a potem to już Wiecie jak to z MK idzie, czyli zaintrygowanie, szooook, eufooooooooria. Taka dopieszczona gdy się jej przysłuchać i ma taki specyficzny klimat, dla mnie najbardziej inna od wszystkich.
Teraz zatem już tylko siedzę i dumam na jakie koncerty pojechać, gdzie będzie pasować najbardziej. Korzyść z tej muzyki podwójna, gdyż potęguje geograficzno-turystycznym rozwój siebie.
Liczba postów: 1,324
Liczba wątków: 25
Dołączył: 10.2003
Robson napisał(a):No i Dudageo pozamiatał wszystko Tak do końca to nie może być wyłącznie Twoje osobiste zdanie bo co jeśli ja odczuwam to podobnie?
Pablosan a czemu uważasz że bracia Gallagherowie to idioci czy z The Rolling Stones? To ciekawe dlaczego zawsze kiedy chcemy napisać że Mark Knopfler to artysta nudny dla tabloidów obrywają inni. Bez sensu. Każdy ma jakieś doświadczenia. Jedni trudniejsze, inni łatwiejsze.
Dlaczego tak łatwo tłumaczyć np. do demolowanie hoteli/picie na na umór czy inne zachowania, bo co, bo są "artystami"??? Zwykły człowiek zasłuży na potępienie, ale artysta wiadomo... Właśnie w tym kontekście w/w są po prostu pajacami/idiotami/kretynami itd. Robson-demolkę hotelu nazywasz doświadczeniem???
A long time ago came a man on a track...
Liczba postów: 28
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Nie wiem czy już poruszliście ten temat. Mianowicie przeszedłem ludzikiem z google maps całą Salters Road w Newcaste i nie znalazłem tego sklepu muzycznego o którym mówi Mark w opisie płyty. Wiecie coś na ten temat?
Liczba postów: 3,395
Liczba wątków: 219
Dołączył: 07.2006
O tym sklepie należy chyba mówić w czasie przeszłym.?
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to
Tu można kupić moją książkę
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
03.10.2009, 23:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2009, 00:09 przez Robson.)
pablosan napisał(a):Dlaczego tak łatwo tłumaczyć np. do demolowanie hoteli/picie na na umór czy inne zachowania, bo co, bo są "artystami"??? Zwykły człowiek zasłuży na potępienie, ale artysta wiadomo... Właśnie w tym kontekście w/w są po prostu pajacami/idiotami/kretynami itd. Robson-demolkę hotelu nazywasz doświadczeniem???
O rany Pablosan! A ja pytam dlaczego tak łatwo przychodzi Ci ocenianie ludzi o których nic nie wiesz? Jakoś nie zauważyłem żebyś wcześniej wspominał o demolowaniu hoteli. Historia rock'n'rolla zna mniej lub bardziej pouczające przykłady. Oczywiście że tego nie pochwalam ale wcześniej zawsze sobie zadaję pytanie co sie stało że ktoś pije czy pił na umór. Nie rozmawiamy tu o pojęciu czy ktoś jest, bądź nie artystą. Tak czy inaczej nic mnie nie uprawnia do tego aby kogokolwiek nazywać idiotą czy jak ich tam nazywasz i coś mi się wydaje, że Mark Knopfler ma podobne zdanie bo znany jest ze swoich przemyślanych i wyważonych wypowiedzi co czasami odróżnia go od jego fanów czy sympatyków.
A w ogóle wróćmy do nowej płyty jest ciekawsza niz ta dyskusja
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,324
Liczba wątków: 25
Dołączył: 10.2003
Po prostu, ze ktoś jest artystą, to wcale nie uprawnia, nie legitymizuje jego chamskich zachowań, gdziekolwiek i kiedykolwiek. Myślę, że w ludziach jest za dużo tak zwanej poprawności, że ludzie oduczyli nazywać się rzeczy po imieniu.
O tak wróćmy do tej wspaniałej, fantastycznej, genialnej płyty-dawno nie byłem tak "zajarany" płytą Marka:-)
A long time ago came a man on a track...
|