15.11.2011, 16:53
BET napisał(a):Pod zalogi stopami krolowie az drza
Chyba znalazłeś tekst na tekstowo.pl
Oryginalnie nie jest tam "king", tylko "keel". Czyli kil 
Ogólnie rzecz biorąc, najwyraźniej chodzi o złomowany statek.
|
So far from the Clyde
|
|
15.11.2011, 16:53
BET napisał(a):Pod zalogi stopami krolowie az drza Chyba znalazłeś tekst na tekstowo.pl Oryginalnie nie jest tam "king", tylko "keel". Czyli kil ![]() Ogólnie rzecz biorąc, najwyraźniej chodzi o złomowany statek.
15.11.2011, 17:29
A Ty co, archeolog?
![]() bys chociaz przeczytal caly watek jak juz sie czepiasz
You do what you want to
You go your own sweet way...
15.11.2011, 18:46
nie wiem czy widzieliście to
By katafrakt They had a last supper / Zjedli ostatnią kolację the day of the beaching / w dniu lądowania[1] She’s a dead ship sailing / Martwy statek żeglujący - skeleton crew / pod załogą szkieletów The galley is empty / Kambuz jest pusty the stove pots are cooling / garnki na piecu stygną with what’s left of a stew / wraz z resztkami duszonego mięsa Her time is approaching / Jej czas nadchodzi The captain moves over / Kapitan ustępuje The hangman steps in / Kat wkracza to do what he’s paid for / By dokonać tego, za co mu płacą With the wind and the tide / Z wiatrem i przypływem she goes proud ahead steaming / płynie dumnie całą naprzód and he drives her hard into the shore / a on prowadzi ją twardo w brzeg so far from the Clyde / tak daleko od Clyde together we’d ride / razem płynęliśmy we did ride / płynęliśmy As if to a wave / Jak do fali from her bows to her rudder / od dziobu po ster bravely she rises / odważnie staje to meet with the land / na spotkanie z lądem Under their feet / Pod stopami they all feel her keel shudder / wszyscy czują drżenie kila A shallow sea washes their hands / Płytkie morze obmywa ich dłonie Later the captain / Później kapitan shakes hands with the hangman / ściska dłoń kata and climbs slowly down / i powoli schodzi to the oily wet ground / na tłusty, wilgotny ląd Goes bowed to the car / Wsiada zgarbiony do samochodu that has come here to take him / który przyjechał, by go zabrać through the graveyard and back to the town / przez cmentarz z powrotem do miasta so far from the Clyde together we’d ride we did ride They pull out her cables / Wyrwali z niej[2] kable and hack off her hatches / Odrąbali jej włazy Too poor to be wasteful / Zbyt biedni, by szastać with pity or time / współczuciem czy czasem They swarm on her carcass / Zaroiło się od nich na jej trupie with torches and axes / z pochodniami i toporami Like a whale on the bloody shoreline / Jak wieloryb na krwawym brzegu Stripped of her pillars / Ogołocona z masztów her stays and her stanchions / sztagów[3] i podpór When there’s only her bones / Kiedy zostaną już tylko jej kości on the wet, poisoned land / na mokrym, zatrutym lądzie steel ropes will drag her / stalowymi linami pociągną ją with winches and engines / wciągarki i maszyny ‘til there’s only a stain on the sand / aż zostanie tylko plama na piasku so far from the Clyde together we’d ride we did ride so far from the Clyde together we’d ride we did ride Przypisy [1] Prawdopodobnie chodzi o słowo używane na operację celowego wprowadzania statku na mieliznę w celu zezłomowania go [2] Ona – jak w angielskim, chodzi o statek przekopiowałam z http://tlumacz.wordpress.com/2010/01/03/...e/#more-79
15.11.2011, 20:46
Bardzo solidny przekład. Przyczepiłbym się tylko do tej nieszczęsnej kolacji. Dla mnie to ewidentne odniesienie biblijne. Gdyby było inaczej musiałoby być "the last supper", a MK raczej na gramatyce się zna... Reszta w zasadzie bez zarzutu.
15.11.2011, 21:11
a kto to jest "we" w refrenie?
15.11.2011, 21:49
retro13 napisał(a):a kto to jest "we" w refrenie? Zaloga i statek. Tak bardzo sie z nim zzyli ze traktuja go jak jednego z nich.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
15.11.2011, 22:00
mnie trochę dziwi ten przeskok na 1 os. l .mn
ale odbieram ten zabieg jako spotęgowanie tragizmu, czyli danie do zrozumienia że "autor" jest emocjonalnie zamieszany w całą historię i doświadcza jej na sobie czyli podmiotem lir. jest członek załogi, a nie zwykły, bierny obserwator
15.11.2011, 22:51
tak w odniesieniu do ostatniej wieczerzy wspomnianej przez chrisa, to można by się też doszukać w
retro13 napisał(a):nie wiem czy widzieliście to
15.11.2011, 23:25
Muszę się jeszcze doczepić do jednej rzeczy. W tym przekładzie mowa o "martwym statku żeglującym pod załogą szkieletów". To jakiś absurd. Czyli, że co - niby na statku były szkielety? I te szkielety sterowały statkiem? Oczywiście użycie słowa "skeleton" jest tu nie rzeczownikowe tylko przymiotnikowe, a więc w znaczeniu "szkieletowy", "szczątkowy". W słowniku kościuszkowskim jest nawet cała fraza "skeleton crew" przetłumaczone jako "podstawowa załoga". Pewnie fachowo to brzmi dobrze, ja bym raczej w piosence użył "szczątkowy". W każdym razie tych szkieletów to należy się stamtąd jak najszybciej pozbyć, bo straszą!
15.11.2011, 23:38
to może "pod resztkami załogi"?
16.11.2011, 00:22
retro13 napisał(a):to może "pod resztkami załogi"? hmm, jeśli mamy oddać to, co chciał powiedzieć autor, to "resztki załogi" nie pasują, bo sugerują, że pozostałym coś się stało. A autor mówi wyraźnie: skeleton crew. Nie znam się na żeglarstwie, ale rozumiem, że w normalny rejs wypływa załoga w komplecie, podczas gdy tutaj statek płynie na złom, więc prowadzi go załoga w minimalnym, podstawowym składzie.
16.11.2011, 00:30
no, tak..
poszłam trochę w drugą stronę, czyli nie że szkielet jako podstawa, tylko nędzna pozostałość po czymś.. ale z pewnością chris masz rację.
16.11.2011, 11:33
retro13 napisał(a):nie wiem czy widzieliście to Słabe. Mechaniczne, dosłowne tłumaczenie, a nie przekład. Za parę godzin zaproponuję coś, nad czym właśnie sobie dłubię w przerwach. Muszę się jednak oderwać nieco od knopflerowej liryki, bo pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczę. Tekst jest oparty na typowo angielskich dwuznacznościach i idiomach, czego koronnym przykładem "deadship sailing, skeleton crew". To se ne da, pane Havranek. Trzeba poświęcić wierność przekładu, aby zachować ducha całości i zyskać na "czytalności" (to nie literówka) polskiej wersji.
16.11.2011, 21:14
Bart napisał(a):Trzeba poświęcić wierność przekładu, aby zachować ducha całości . dlatego ja generalnie jestem przeciwko przekładom, zawsze pozostaje jakiś niedosyt.... ale jestem ciekawa Bart co wymyślisz
17.11.2011, 17:46
Nie tak szybko jak obiecywałem, ale mam przekładzik
Najpierw jednak parę wyjaśnień.Kiedy piszę przekład (hehe, to już chyba będzie trzeci ), staram się najpierw przeczytać cały tekst i zobaczyć to, o czym opowiada. Zamykam oczy i widzę na przykład statek płynący w swą ostatnią podróż. Potem opowiadam to własnymi słowami, oczywiście trzymając się w miarę oryginału.Mikołaj, dzięki za informację o Bangladeszu! ![]() Za mocno się trzymać oryginału nie mogłem z paru powodów. Po pierwsze, Wyspiarze mają długą tradycję żeglarską i w polskim języku nie znajdziemy zwrotów, które by zgrabnie zastąpiły np. "skeleton crew". Po drugie, Mark jest mistrzem słowa i stosuje rozmaite sztuczki lingwistyczne, które w tłumaczeniu muszą stracić sporo ze swej błyskotliwości. Po trzecie, niektóre słowa są w piosence dobrane po to, by dały rym. Np. tutaj mamy "what's left of the stew". Tak naprawdę dla opowieści nie jest istotne, żeby był to akurat gulasz - ale "stew" rymuje się z "crew". Dlatego u mnie jest to po prostu "obiad". Z podobnych względów niektóre fragmenty zmieniłem, nawet raz zamieniłem kolejność wersów - chciałem utrzymać ducha oryginału, a zarazem sprawić, by czytanie przekładu nie bolało Oraz, co było najtrudniejsze, uczynić przekład "śpiewalnym". Jeśli odpowiednio zaatakować sylaby, można to zaśpiewać i nawet chyba uniknąłem częstochowskich rymów Starałem się zachować wskazane przez chrisa biblijne nawiązania. I jeszcze jedna większa zmiana: w tradycji angielskiej statek to zazwyczaj "ona". W polskim języku mamy co prawda łajbę i krypę, ale to określenie w najlepszym razie pieszczotliwe. Tu chodzi raczej o dumny okręt, więc przyjąłem formę męską. On. Nalegam na propozycje poprawek i wytykanie słabostek! A oto i przekład: Ostatnia wieczerza, ostatni to rejs Ledwie kilku marynarzy wiedzie okręt na śmierć Pustki w kambuzie, stygnie resztka obiadu Nikt już nie będzie go jeść Kapitan ostatni schodzi z pokładu Zastąpi go kat, już chwyta za ster Wśród wichru i fal statek dumnie prze naprzód A kat kurs obiera na brzeg Od Clyde daleko tak Prowadził nas szlak Długo tak Jak dumnie ciął fale wśród mórz tego świata Tak teraz bez lęku na ląd mężnie brnie Załoga w zadumie słucha jak trzeszczy kil I ręce umywa, bo wie... Kapitan ponuro żegna się z katem I schodzi na ziemię olejem zbroczoną Przez cmentarzysko samochód go wiezie Z powrotem do domu Od Clyde daleko tak Prowadził nas szlak Długo tak Wypruli mu kable, odarli ze stali Tu nikt nie marnuje ni czasu, ni łez Jak skrwawiony wieloryb umiera powoli W stuku siekier czeka na kres Maszty zwalone i sztagi zerwane A kiedy zostanie żałosny już wrak Stalowe postronki odciągną go na bok Na piasku wnet wyschnie jego ślad Od Clyde daleko tak Prowadził nas szlak Długo tak
17.11.2011, 18:26
Bart - bardzo dobry przeklad, szacuneczek
![]() Klimat oddales wybornie i zachowales wiernosc oryginalu. Duza sztuka. Gdyby jeszcze mozna bylo zamiast "kata" dac cos innego to byloby idealnie. Ale nie mam pomyslu czym go zastapic.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
17.11.2011, 18:41
Może oprawca
Żart. Też mi sie baaardzo podoba.
Something's going to happen
To make your whole life better Your whole life better one day
17.11.2011, 18:53
siepacz
![]() bardzo fajnie indeed
17.11.2011, 20:35
Barto chylę czoła i kłaniam się w pas
![]() mocna to rzecz, ma siłę... to wogóle - wydaje mi się - trudny tekst do przełożenia, bo oryginał jest mocno 'skondensowany' - mało tekstu a dużo treści. coś jak szkic ołówkiem czy węglem w którym doświadczony rysownik za pomocą niewielu pociągnięć buduje jakiś obraz i pomimo tych wszystkich skrótów ten obraz jest pełny, szczegółowy... dlatego....dlatego nie spodziewałem się że mozna go przełożyć zachowując tą ...no tą taką lapidarność a tobie się to moim zdaniem udało szacunek a tych troszkę zgrzytów literkowych poprawisz za jakiś czas, jak spojrzysz na swoje dzieło z dystansu. Mark szukał muzyki do 'Rudigera'...ile to lat? ![]() ps. jak napisałeś mi o 'złomowisku okrętów nad rzeką Clyde' to sam nie wieziałem - czy nie psuć ci tego wyorażonego obrazu i się nie odzywać czy jednak sprostować... ![]() ps2. kiedyś znalazłem zdjęcia jak może takie miejsce wyglądać: http://wyborcza.pl/5,75539,6943897,Zlomo...retow.html ale może zamiast zdjęć lepiej sobie powyobrażac słuchając Knopflera?
17.11.2011, 22:36
Bart, to bardzo dobry przekład. Tak właśnie należy przekładać - dynamicznie, oddając klimat, treść, a przede wszystkim rytm, co jest najtrudniejsze, bo w angielskim rytm oparty jest na akcencie, podczas gdy w polskim na sylabie. Przekładanie poezji prozą trochę mija się z celem, więc taka dynamiczność, która służy zachowaniu rytmu jest jak najbardziej pożądana. Pamiętam jeden przekład zupełnie genialny - piosenki, której, wydawałoby się, nie da się przełożyć na polski tak, żeby ją zaśpiewać. A jednak... To był beatlesowski Maxwell's Silver Hammer przełożony przez S. Barańczaka.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|