08.05.2005, 13:03
Czad byl, oj byl! Mrówy po plechach, ani jednego slabszego momentu, a Telegraph Road... gigant!
Zespol tez mial czad, co podkresla Guy Fletcher:
http://www.guyfletcher.co.uk/guyedit/200...5td42.html
"The audience was the most enjoyable thing about it."
Szczerze im wspolczuje smierdzacego zaplecza...
A w budapeszcie wystapili w nowuskiej sali
http://www.local-hero.org/php/ontour2/voir...hp?idtour=20050
Podejrzewam, ze gdyby nie nasze okazywane w trakcie koncertu uwielbienie dla Marka, to by juz do tego dziwnego kraju, ktory nie moze postawic porzadnej sali koncertowej, nie przyjechali. :unsure:
Do dominiki: 4 lata temu w kongresowej tez zaspiewal w So far away: "... in this Warsaw town". Moze nie nauczyl sie wymawiac Cat-ou-witche?
PS- dzieki za to forum i za baner knopfler.pl, ktory czasem mi Marka zaslanial, jako ze stalem zaraz za wami.
Zespol tez mial czad, co podkresla Guy Fletcher:
http://www.guyfletcher.co.uk/guyedit/200...5td42.html
"The audience was the most enjoyable thing about it."
Szczerze im wspolczuje smierdzacego zaplecza...
A w budapeszcie wystapili w nowuskiej salihttp://www.local-hero.org/php/ontour2/voir...hp?idtour=20050
Podejrzewam, ze gdyby nie nasze okazywane w trakcie koncertu uwielbienie dla Marka, to by juz do tego dziwnego kraju, ktory nie moze postawic porzadnej sali koncertowej, nie przyjechali. :unsure:
Do dominiki: 4 lata temu w kongresowej tez zaspiewal w So far away: "... in this Warsaw town". Moze nie nauczyl sie wymawiac Cat-ou-witche?

PS- dzieki za to forum i za baner knopfler.pl, ktory czasem mi Marka zaslanial, jako ze stalem zaraz za wami.
