19.03.2006, 00:59
anrom> To on tworzył i tworzy całš muzykę, którš potem gra z zespołem.
Czy to ważne, jak ten zespół się nazywa
i kto w nim gra?
W według mnie tak
Okres kiedy się to wszystko zaczynało i kształtowało czyli poczštki DS sš inne od obecnego okresu.
Jest co takiego jak 'stara paczka' którš można sobie wyobrazić jak kilka osób
z którymi się dobrze zna jest się dobrze zżrzytym. W takim gronie człowiek inaczej się czuje, inaczej podchodzi do tych samych rzeczy.
w jednym przypadku może to być przyjemnoć granie z dawnym zgranym zespołem
w drugim (z nowymi muzykami ) też przyjemnoć, ale praca. Nie generalizuje ale tak może być.
Otóż mam tutaj na myli wykonanie SOS w starym składzie i dowolnym. Mylę
że na ile kolwiek wirtuozerski to byłby skład to stare więzi by wygrałby i
słuchacz odbiorca odniósł by wrażenie że jednak te SOS były lepsze.
Mam tu na mysli jaki ogolny nastórój wypływajšcy z dobrej znajomoci zżytoci miedzy sobš co dalej przekłada się na dobrego ducha w muzyce, oczewicie niekoniecznie
Z odpowiedzi od Guya Flutchera można się dowiedzieć że na aranże mieli(majš pewnie dalej ale już nie ci sami ) wpływ muzycy grajšcy w DS. Podjżewam że jeli MK byłby by dalej DS to Oni nie pozolili by mu na to co robi a robi to że obecnie jest mało Jego przeuroczej gitary która jest przepiękna a jak słucham EH to co takiego jak rozbudowany aranż przestało dla Marka się liczyć a gitarę wrzuca gdzie w tło. Dla mnie DS to siła. Czy się mogła rodzić tylko jako cała ekipa? Jak dotychczas dla mnie wyglšda na to że tak.
Czy to ważne, jak ten zespół się nazywa
i kto w nim gra?
W według mnie tak
Okres kiedy się to wszystko zaczynało i kształtowało czyli poczštki DS sš inne od obecnego okresu.
Jest co takiego jak 'stara paczka' którš można sobie wyobrazić jak kilka osób
z którymi się dobrze zna jest się dobrze zżrzytym. W takim gronie człowiek inaczej się czuje, inaczej podchodzi do tych samych rzeczy.
w jednym przypadku może to być przyjemnoć granie z dawnym zgranym zespołem
w drugim (z nowymi muzykami ) też przyjemnoć, ale praca. Nie generalizuje ale tak może być.
Otóż mam tutaj na myli wykonanie SOS w starym składzie i dowolnym. Mylę
że na ile kolwiek wirtuozerski to byłby skład to stare więzi by wygrałby i
słuchacz odbiorca odniósł by wrażenie że jednak te SOS były lepsze.
Mam tu na mysli jaki ogolny nastórój wypływajšcy z dobrej znajomoci zżytoci miedzy sobš co dalej przekłada się na dobrego ducha w muzyce, oczewicie niekoniecznie
Z odpowiedzi od Guya Flutchera można się dowiedzieć że na aranże mieli(majš pewnie dalej ale już nie ci sami ) wpływ muzycy grajšcy w DS. Podjżewam że jeli MK byłby by dalej DS to Oni nie pozolili by mu na to co robi a robi to że obecnie jest mało Jego przeuroczej gitary która jest przepiękna a jak słucham EH to co takiego jak rozbudowany aranż przestało dla Marka się liczyć a gitarę wrzuca gdzie w tło. Dla mnie DS to siła. Czy się mogła rodzić tylko jako cała ekipa? Jak dotychczas dla mnie wyglšda na to że tak.

