08.05.2005, 04:40
Witam wszystkich! To mój pierwszy post tutaj
Właśnie wróciłem z Warsiafki z koncertu 
Skoro wszyscy tak słodzą, to ja się przyczepię.
1. Brzmienie - było za dużo basu w głosie Marka.
2. Śpiew Marka - w niskich partiach jest niesamowity (aż dreszczyk przechodzi), ale wysokich nutek w końcowym Shangri-La zwyczajnie nie wyciągnął.
Tyle minusów - chyba niewiele
No, jeszcze muszę dodać jakiegoś osiołka, który wył mi nad głową akurat w takich momentach, w których wolałbym ciszę. Ale to emocje - rozumiem i wybaczam. :]
Największe plusy:
1. Zakończenie Speedway At Nazareth (nie pomyliłem tytułu? zawsze mylę - chodzi o ten szybki kawałek z Sailing...
) z rewelacyjnym Cumminsem na perkusji.
2. Zaraz potem Telegraph Road - orgazm! Cummins po raz drugi. W ogóle doszło do tego, że gapiłem się na perkusję zamiast na gitarę!
3. Kiedy Mark usiadł i zaczął plumkać, zaplumkał parę dźwięków ze wstępu do Down To The Waterline - aż mi się ciepło zrobiło. Niestety zagrał coś innego...
4. Nawiązanie kontaktu z publicznością i luźna, sympatyczna atmosferka.
Nie podobało mi się jeszcze (ale tu zaznaczam, że to moja subiektywa ocena - bo inaczej mnie zlinczujecie) Walk Of Life i Money For Nothing - nigdy nie kochałem tych kawałków (choć od nich się wszystko zaczęło w wieku 8 lat), a teraz przejadły mi się już kompletnie. Rozumiem jednak że musiały zostać zagrane.
Czego mi brakowało? Heh, mógłbym długo pisać, więc ograniczę się do najważniejszych:
- Down To The Waterline
- Six Blade Knife
- News
- Single Handed Sailor
- Tunnel Of Love
- Expresso Love
- Ride Across The River
- You And Your Friend
- Planet Of The New Orleans
- No Can Do
- Je Suis Desole
- [cokolwiek z Notting Hillbillies]
No co - wiem że to utopia, pomarzyć nie można?
A w ogóle to chciałbym kiedyś posłuchać Marka w zadymionym pubie nad kuflem piwa - moim zdaniem tak by się jego muzyka najlepiej sprawdziła. Ta z solowych płyt.
Na zakończenie dodam, że bardzo ładnie machaliście transparentem knopfler.pl
Stałem jakieś 15 metrów za Wami. Pozdrawiam serdecznie!
P.S.
A ja z Poznania przyjechałem! Samobójca!
Właśnie wróciłem z Warsiafki z koncertu 
Skoro wszyscy tak słodzą, to ja się przyczepię.
1. Brzmienie - było za dużo basu w głosie Marka.
2. Śpiew Marka - w niskich partiach jest niesamowity (aż dreszczyk przechodzi), ale wysokich nutek w końcowym Shangri-La zwyczajnie nie wyciągnął.
Tyle minusów - chyba niewiele
No, jeszcze muszę dodać jakiegoś osiołka, który wył mi nad głową akurat w takich momentach, w których wolałbym ciszę. Ale to emocje - rozumiem i wybaczam. :]Największe plusy:
1. Zakończenie Speedway At Nazareth (nie pomyliłem tytułu? zawsze mylę - chodzi o ten szybki kawałek z Sailing...
) z rewelacyjnym Cumminsem na perkusji.2. Zaraz potem Telegraph Road - orgazm! Cummins po raz drugi. W ogóle doszło do tego, że gapiłem się na perkusję zamiast na gitarę!

3. Kiedy Mark usiadł i zaczął plumkać, zaplumkał parę dźwięków ze wstępu do Down To The Waterline - aż mi się ciepło zrobiło. Niestety zagrał coś innego...
4. Nawiązanie kontaktu z publicznością i luźna, sympatyczna atmosferka.
Nie podobało mi się jeszcze (ale tu zaznaczam, że to moja subiektywa ocena - bo inaczej mnie zlinczujecie) Walk Of Life i Money For Nothing - nigdy nie kochałem tych kawałków (choć od nich się wszystko zaczęło w wieku 8 lat), a teraz przejadły mi się już kompletnie. Rozumiem jednak że musiały zostać zagrane.
Czego mi brakowało? Heh, mógłbym długo pisać, więc ograniczę się do najważniejszych:
- Down To The Waterline
- Six Blade Knife
- News
- Single Handed Sailor
- Tunnel Of Love
- Expresso Love
- Ride Across The River
- You And Your Friend
- Planet Of The New Orleans
- No Can Do
- Je Suis Desole
- [cokolwiek z Notting Hillbillies]
No co - wiem że to utopia, pomarzyć nie można?

A w ogóle to chciałbym kiedyś posłuchać Marka w zadymionym pubie nad kuflem piwa - moim zdaniem tak by się jego muzyka najlepiej sprawdziła. Ta z solowych płyt.
Na zakończenie dodam, że bardzo ładnie machaliście transparentem knopfler.pl
Stałem jakieś 15 metrów za Wami. Pozdrawiam serdecznie!P.S.
Cytat:obok na Legii też było gorąco - grała Legia z Lechem
A ja z Poznania przyjechałem! Samobójca!
