17.03.2006, 15:31
Tak naprawdę to tylko nieudolnie zacytowałem samego MK
Zawsze mam w pamięci Jego słowa które wspaniale oddajš Jego muzyczne plany. Mówił przed laty, że ludzie zawsze zwracajš uwage na reklamowany proszek, że niby jest lepszy a w ogóle nie widzš że ten niereklamowany w zasadzie niczym się nie różni od reklamowanego. Czyli tak naprawdę przywišzujemy dużš wagę do nazw do etykietki. Ja wcale nie mam nic przeciwko aby obecni muzycy razem z Markiem występowali pod nazwš DS. Ale jeli ta machina znów zaczęła by przerastać samego Marka i oddalać Go od niego samego to tak sobie mylę po co? Bazylea- wietny przykład. Pamiętam ten czerwcowy letni wieczór pogoda była identyczna jak w Szwajcarii a ja z wypiekami na twarzy nagrywałem ten koncert z TV zamiast kolejnego nudnego odcinka o Waszyngtonie. Ale przypomijmy sobie jeli już jest dla Nas ważna iloć na koncertach. Czy podczas ostaniej trasy potrzebna była nazwa DS? Mylę, że Ktokolwiek z <Ekipy Berlińskiej> mógłby wiele powiedzieć o tłumach które przyszły podziwiać MK w chłodny wieczór. A pewnie nie tylko Berlin jest tutaj jakim wyznacznikem. Najważniejsze aby Mark pozostał sobš. Mi też DS nie jest do niczego potrzebne ( w sensie szyldu) bo muzyka nieprzerwanie do Nas dociera
Zawsze mam w pamięci Jego słowa które wspaniale oddajš Jego muzyczne plany. Mówił przed laty, że ludzie zawsze zwracajš uwage na reklamowany proszek, że niby jest lepszy a w ogóle nie widzš że ten niereklamowany w zasadzie niczym się nie różni od reklamowanego. Czyli tak naprawdę przywišzujemy dużš wagę do nazw do etykietki. Ja wcale nie mam nic przeciwko aby obecni muzycy razem z Markiem występowali pod nazwš DS. Ale jeli ta machina znów zaczęła by przerastać samego Marka i oddalać Go od niego samego to tak sobie mylę po co? Bazylea- wietny przykład. Pamiętam ten czerwcowy letni wieczór pogoda była identyczna jak w Szwajcarii a ja z wypiekami na twarzy nagrywałem ten koncert z TV zamiast kolejnego nudnego odcinka o Waszyngtonie. Ale przypomijmy sobie jeli już jest dla Nas ważna iloć na koncertach. Czy podczas ostaniej trasy potrzebna była nazwa DS? Mylę, że Ktokolwiek z <Ekipy Berlińskiej> mógłby wiele powiedzieć o tłumach które przyszły podziwiać MK w chłodny wieczór. A pewnie nie tylko Berlin jest tutaj jakim wyznacznikem. Najważniejsze aby Mark pozostał sobš. Mi też DS nie jest do niczego potrzebne ( w sensie szyldu) bo muzyka nieprzerwanie do Nas dociera
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

