19.02.2006, 23:25
To proste jambore - granie na gitarze samo w sobie, ot taka sztuka dla sztuki uprawiana przez np. rzesze "wymiataczy" typu Satriani (perfekt technicznie), wcale nie musi byc dobra muzyka. I moim zdaniem tak wlasnie jest z rzesza 'wielkich' gitarzystow. Mark swoja gra opowiada historie, wyciska lzy, prowokuje usmiech, podnosi na duchu, czasem doluje...ktory innny gitarzysta potrafi swoimi nutami wzbudzic takie emocje (no moze Gilmour)? Ktory potrafi zbudowac taki klimat? Ktory przy tym jest taki jak Mark - usmiechniety, skromny, robiacy swoje po prostu z milosci do tego? Knopfler to wielki czlowiek i wcale nie musi umiec (albo chciec) zagrac w tempie 160 dwustu szesnastek pod rzad aby tego dowiesc. Niektorzy niestety musza, bo nie maja nic innego (poza technika, ktora wypracowac moze kazdy, czego nie mozna powiedziec o wyobrazni muzycznej, stylu, charakterze, itp itd..).
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...

