27.01.2006, 22:55
Andrzej i do tego jeszcze Jasiński.
Z wyksztalcenia Zootechnik
Żonaty(od 18stu lat cały czas z tš samš kobietš)
Dwie corki Justyna(16) i Marcela(8) - "żona twierdzi - że moje".Hi,hi dobrze że tego nie czyta - dostało by mi się po uszach.(A jest w co walnšć)
Omioletnia Marcela wpada jeszcze do mnie pod kołderkę na wieczorne przytulanki i porusza ważne dla siebie tematy.Dla niej zawsze będę pluszakiem, czytajšcym bajki wszystko w nich zmieniajšc na odwrót.(bo to przecież wilk szedł do czerwonego kapturka napotykajšc w Intermarche stojšcš w kolejce babcię,ktora zapelniła koszyczek wilkowi ... i takie tam.
Prowadzę firmę transportowš(od 12 lat) z doć licznš liczbš ludzi i sprzętu.Żona zajmuję sie przebrzydłymi papierzydlami , a ja jestem tym motorem, ktory to wszystko nakręca.Kocham tš robotę, mimo kotłowaniny dnia i wielu problemów.
W ogóle to dziwnym jestem szefem - w garniturach nie chodzę, na Majorkę nie latam,nie zmieniam beemek i meroli,nie jestem cholerykiem,zawsze mam czas dla ludzi i samego siebie i to wcale nie przeszkadza mi być bardzo wymagajšcym w stosunku do siebie jak i partnerów.Wiem kiedy mogę pospać do dziewištej,wiem też kiedy o nie mogę zapomnieć.
Moje zycie poza pracš przepojone jest muzykš - KAŻDĽ, a w szczególnoci .......
Mimo zmieniajšcych się mód, nigdy nie jeżdziłem konno,nie grałem w tenisa, nie jeżdzilem na nartach w włoskich dolomitach,nie gralem w golfa jak inni bizmesmeni - wolę muzykę - szczególnie tš z gitarkš przy kominku w ciepłej,wesołej atmosferze z nieco większš dozš umiechu i humoru, którego tak dzisiaj brakuję w otaczajšcym nas wiecie.
Z wyksztalcenia Zootechnik
Żonaty(od 18stu lat cały czas z tš samš kobietš)
Dwie corki Justyna(16) i Marcela(8) - "żona twierdzi - że moje".Hi,hi dobrze że tego nie czyta - dostało by mi się po uszach.(A jest w co walnšć)
Omioletnia Marcela wpada jeszcze do mnie pod kołderkę na wieczorne przytulanki i porusza ważne dla siebie tematy.Dla niej zawsze będę pluszakiem, czytajšcym bajki wszystko w nich zmieniajšc na odwrót.(bo to przecież wilk szedł do czerwonego kapturka napotykajšc w Intermarche stojšcš w kolejce babcię,ktora zapelniła koszyczek wilkowi ... i takie tam.
Prowadzę firmę transportowš(od 12 lat) z doć licznš liczbš ludzi i sprzętu.Żona zajmuję sie przebrzydłymi papierzydlami , a ja jestem tym motorem, ktory to wszystko nakręca.Kocham tš robotę, mimo kotłowaniny dnia i wielu problemów.
W ogóle to dziwnym jestem szefem - w garniturach nie chodzę, na Majorkę nie latam,nie zmieniam beemek i meroli,nie jestem cholerykiem,zawsze mam czas dla ludzi i samego siebie i to wcale nie przeszkadza mi być bardzo wymagajšcym w stosunku do siebie jak i partnerów.Wiem kiedy mogę pospać do dziewištej,wiem też kiedy o nie mogę zapomnieć.
Moje zycie poza pracš przepojone jest muzykš - KAŻDĽ, a w szczególnoci .......
Mimo zmieniajšcych się mód, nigdy nie jeżdziłem konno,nie grałem w tenisa, nie jeżdzilem na nartach w włoskich dolomitach,nie gralem w golfa jak inni bizmesmeni - wolę muzykę - szczególnie tš z gitarkš przy kominku w ciepłej,wesołej atmosferze z nieco większš dozš umiechu i humoru, którego tak dzisiaj brakuję w otaczajšcym nas wiecie.
We are the sultans of swing...

