15.01.2006, 14:04
No to moze i ja sie wypowiem...
Czy czasem nie jest tak, drodzy krytycy muzyki Marka (glownie solo), ze sluchacie go z przywiazania? Wiecie - tak jak czyta sie ksiazki dla autora albo oglada filmy ze wzgledu na rezysera? Powiem cos, czym absolutnie nie chcialbym nikogo urazic: mysle, ze do wszystkiego trzeba dojrzec. Muzyka "dzisiejszego" Marka, imo, jest bardziej wymagajaca od sluchacza niz ta z czasow DS. Aby w pelni ja docenic nalezy miec wyrobiony tzw. zmysl muzyczny, byc wrazliwym na dzwieki, obracac sie w pewnych klimatach (folkowych), rozumiec przekaz slowny (czyli to o czym wokalista spiewa), przenosnie, nawiazania, "czuc bluesa" etc.. Muzyka ta nie powala swa forma (tak jak DS, choc formie tez zarzucic niewiele mozna - trzyma dalej poziom - ten najwyzszy), ale trescia. A wiadomo - analfabeta tresci nie zrozumie. Przypomnialy mi sie poczatki mojej znajomosc z PF. Jako 12 latek probowalem wgryzc sie w te muzyke poprzez TDSOTM. I co? I lipa. Ni w zab nie rozumialem o czym oni mowia, muza byla dla mnie przynajmniej niestrawna, a cos takiego jak metaforycznosc, budowanie klimatu, napiecia, geniusz muzyczny, oryginalnosc, zupelnie nie mialy dla mnie znaczenia. Po prostu - nie bylem w stanie tego zrouzmiec. Wrocilem do tej plytki 3 lata pozniej. Od tamtej pory PF sa u mnie w scislej czolowce.. Raz jeszcze - nie chce nikogo urazic ani sugerowac, ze jest niegotowy na Marka, ze go nie rozumie itp itd., ale z drugiej strony czytajac wypowiedzi typu: "BiA to mila balladka i tyle" jestem pelen obaw. Oczywiscie, o gustach sie nie dyskutuje, kazdy ma prawo do swojego glosu, ale piekno obiektywne, tudziez prawdy objawione
, takze nie podlegaja dyskusji. A w calej historii muzyki nie ma drugiego takiego utworu jak BiA. I nie bedzie.
A co do tematu watku. Hmmmm. No tak, nie bede oryginalny. Solowki. Nie ma ich juz takich jak kiedys. Ale czy to mi przeszkadza? Absolutnie
Pozdrawiam.
Czy czasem nie jest tak, drodzy krytycy muzyki Marka (glownie solo), ze sluchacie go z przywiazania? Wiecie - tak jak czyta sie ksiazki dla autora albo oglada filmy ze wzgledu na rezysera? Powiem cos, czym absolutnie nie chcialbym nikogo urazic: mysle, ze do wszystkiego trzeba dojrzec. Muzyka "dzisiejszego" Marka, imo, jest bardziej wymagajaca od sluchacza niz ta z czasow DS. Aby w pelni ja docenic nalezy miec wyrobiony tzw. zmysl muzyczny, byc wrazliwym na dzwieki, obracac sie w pewnych klimatach (folkowych), rozumiec przekaz slowny (czyli to o czym wokalista spiewa), przenosnie, nawiazania, "czuc bluesa" etc.. Muzyka ta nie powala swa forma (tak jak DS, choc formie tez zarzucic niewiele mozna - trzyma dalej poziom - ten najwyzszy), ale trescia. A wiadomo - analfabeta tresci nie zrozumie. Przypomnialy mi sie poczatki mojej znajomosc z PF. Jako 12 latek probowalem wgryzc sie w te muzyke poprzez TDSOTM. I co? I lipa. Ni w zab nie rozumialem o czym oni mowia, muza byla dla mnie przynajmniej niestrawna, a cos takiego jak metaforycznosc, budowanie klimatu, napiecia, geniusz muzyczny, oryginalnosc, zupelnie nie mialy dla mnie znaczenia. Po prostu - nie bylem w stanie tego zrouzmiec. Wrocilem do tej plytki 3 lata pozniej. Od tamtej pory PF sa u mnie w scislej czolowce.. Raz jeszcze - nie chce nikogo urazic ani sugerowac, ze jest niegotowy na Marka, ze go nie rozumie itp itd., ale z drugiej strony czytajac wypowiedzi typu: "BiA to mila balladka i tyle" jestem pelen obaw. Oczywiscie, o gustach sie nie dyskutuje, kazdy ma prawo do swojego glosu, ale piekno obiektywne, tudziez prawdy objawione
, takze nie podlegaja dyskusji. A w calej historii muzyki nie ma drugiego takiego utworu jak BiA. I nie bedzie.A co do tematu watku. Hmmmm. No tak, nie bede oryginalny. Solowki. Nie ma ich juz takich jak kiedys. Ale czy to mi przeszkadza? Absolutnie
Pozdrawiam.
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...

