29.12.2005, 20:49
Andrzej wietnie strecił wczorajszy wieczór 
Spotkanie odbyło się w herbaciarni składajšcej się z dwóch pomieszczeń: dużego- dostępnego dla goci i małego - zarezerwowanego dla nas. Nasze było doć małe, momentami przychodziły mi myli że jestemy podobni do jakiej sekty, skupieni wokół muzyki której już nikt nie słucha...
Najpierw nastšpiła sesja zdjęciowa z Kooby gitarš, a póniej zaczęło się granie..
Kooba na swojej gitarze podpiętej do małego piecyka+delay, Marcin na akustycznej, bez pršdu. Postanowiłem wczeniej że zapiszę utwory które będš grać, ale już po pierwszym (Down to the waterline) z wrażenia zapomniałem prowadzić notatek. Zagrali chyba wszystkie utwory z pierwszej płyty, w tym "Sultans.." w wersji koncertowej. Było kilka utworów o których sam Mark już pewnie nie pamięta że je napisał, niezamieszczonych na żadnej płycie. Pod koniec spotkania na przestrojonym akustyku Kooba zagrał "Romeo and Juliet" a na sam koniec na elektrycznej "Brothers in arms" i "Going home"
Grali fantastycznie, gitara w rękach Kooby piewała, mrówki chodziły po plecach
Było wietnie, nastrojowo, szkoda że tak krótko, szkoda że nie było Was wszystkich..

Spotkanie odbyło się w herbaciarni składajšcej się z dwóch pomieszczeń: dużego- dostępnego dla goci i małego - zarezerwowanego dla nas. Nasze było doć małe, momentami przychodziły mi myli że jestemy podobni do jakiej sekty, skupieni wokół muzyki której już nikt nie słucha...
Najpierw nastšpiła sesja zdjęciowa z Kooby gitarš, a póniej zaczęło się granie..
Kooba na swojej gitarze podpiętej do małego piecyka+delay, Marcin na akustycznej, bez pršdu. Postanowiłem wczeniej że zapiszę utwory które będš grać, ale już po pierwszym (Down to the waterline) z wrażenia zapomniałem prowadzić notatek. Zagrali chyba wszystkie utwory z pierwszej płyty, w tym "Sultans.." w wersji koncertowej. Było kilka utworów o których sam Mark już pewnie nie pamięta że je napisał, niezamieszczonych na żadnej płycie. Pod koniec spotkania na przestrojonym akustyku Kooba zagrał "Romeo and Juliet" a na sam koniec na elektrycznej "Brothers in arms" i "Going home"
Grali fantastycznie, gitara w rękach Kooby piewała, mrówki chodziły po plecach
Było wietnie, nastrojowo, szkoda że tak krótko, szkoda że nie było Was wszystkich..
there used to be a little school here
where i learned to write my name...
where i learned to write my name...

