29.12.2005, 15:18
Zacznę od końca.
Bladym witem dotarłem na północ,po "przyjemnej"kilkugodzinnej podróży PKP. W przedziale było chyba ze trzy stopnie w plusie,jak poprosiłem konduktora żeby co z tym zrobił,stwierdził jedynie,że on jest od biletów a nie od kotłowni.Przetrwałem ten zišb dzięki temu,że w Chimerze było naprawdę GORĽCO i ta goršczka rodowej nocy trzyma mnie do tej chwili.
Kooba,Marcin i Paweł grali super.Nie słyszałem nikogo oprócz MK w takim wykonaniu,a słyszałem w swoim życiu dużo, nawet "pomożecie- pomożemy - no "
Dzięki za organizację. (Nawet zima była zamówiona).
Bladym witem dotarłem na północ,po "przyjemnej"kilkugodzinnej podróży PKP. W przedziale było chyba ze trzy stopnie w plusie,jak poprosiłem konduktora żeby co z tym zrobił,stwierdził jedynie,że on jest od biletów a nie od kotłowni.Przetrwałem ten zišb dzięki temu,że w Chimerze było naprawdę GORĽCO i ta goršczka rodowej nocy trzyma mnie do tej chwili.
Kooba,Marcin i Paweł grali super.Nie słyszałem nikogo oprócz MK w takim wykonaniu,a słyszałem w swoim życiu dużo, nawet "pomożecie- pomożemy - no "
Dzięki za organizację. (Nawet zima była zamówiona).

