29.12.2005, 13:04
Jestem w tej trudnej sytuacji, że Ziemia Lubuska niestety nie nalezy do prężnych orodków fanów MK. Praktycznie jestem tu sam. Całe szczecie sš jeszcze osrodki w Polsce jak choćby Kraków, Warszawa,Lublin,Gdańsk gdzie wyglšda to znacznie lepiej. Tym razem miałem okazję wizytować orodek poznański, słynšcy ze swej dużej aktywnoci o czym wiadczyć może chociażby otwarcie placówki dyplomatycznej w Kanadzie,w której Ambasadorem jest Coobaa.
Przyjazd owego Ambasadora Muzyki MK z Kanady był pretekstem do spotkania w Poznaniu.Pan Ambasador wital goci w progu osobicie wraz z przyjaciółkš swego życia, ktora na pierwszy rzut oka nie wyglšdała nam na kanadyjkę z prowincji Quebec - ZA ŁADNA - już po przedstawieniu, podejrzenia nasze okazały się słuszne - Polka. Gociem honorowym była czerwona gitara Fender Stratocaster, którš Coobaa otrzymał w 2001 przed koncert MK w Kongresowej od samego Marka Knopflera. Fakt ten podparty był autentycznymi zdjęciami Cooby z MK podczas uroczystoci wręczania. Na odwrocie każdego zdjęcia przybita była pięczeć biegłego sšdowego , że zdjęcia te nie sš fotomontażem. Autograf Marka na gitarze Cooby (czarnym markerem)posiada rownież glejt grafologa.
Prezesi Zarzšdu Poznańskiego w postaci Mencina,Anroma i Pawła opowiadali co róż to nowe fakty z życia i twórczoci MK, a rozmowie bacznie przysłuchiwał się nasz nadworny filmowiec Jambore(przedstawiciel Wybrzeża i laureat Złotej Palmy na Festiwalu w Cannes za Film "MK w Berlinie")
Dopiero póżniej dowiedziałem się, że wiedza posiadana przez w\w Panów nie była zaczerpnięta z wykładów w Wyższej Szkoły Knopflerowoci z siedzibš w Opolu, ktorej rektorem jest Prof.dr.hab. zwany przez studentów tej sławetnej uczelni ROBSONEM.
Usiadłem w momencie kiedy to Cooba wzišl do ręki gitarę i zaczšł grać.Panie i Panowie możemy zapomnieć o czym takim jak Przeglšd Amotorskiego Ruchu Artystycznego. COOBA TO PO PROSTU PROFESJONALISTA. Dar muzyczny, swoboda gry,talent,muzykalnoć, umięjętnoci teczniczne odziedziczył Cooba od MK i już dzisiaj oficjalnie możemy traktować Coobę polskim Markiem Knopflerem.
Przed dwunastš musiałem uciekać jak Kopciuszek.I tym razem wzywał mnie Intercity na PKP. Pantofelka nie zostawiłem , mogło by to dać niewskazane zapachy w niewietrzonym pomieszczeniu tego spotkania.
Ale czy zostawiłem po sobie lad?
Wróciłem do swojej pustynii gdzie nikt(prócz mojej rodziny) nie słucha Muzyki Markowej, i nic zasadniczo tu się nie zmieniło, tylko nieg przykrył wszystkie brudy i niedomagania lokalnej władzy samorzšdowej
Jutro kotłowanina dnia, uff.
Andrzej - Markowo-Knopflerkowy pielgrzym
Przyjazd owego Ambasadora Muzyki MK z Kanady był pretekstem do spotkania w Poznaniu.Pan Ambasador wital goci w progu osobicie wraz z przyjaciółkš swego życia, ktora na pierwszy rzut oka nie wyglšdała nam na kanadyjkę z prowincji Quebec - ZA ŁADNA - już po przedstawieniu, podejrzenia nasze okazały się słuszne - Polka. Gociem honorowym była czerwona gitara Fender Stratocaster, którš Coobaa otrzymał w 2001 przed koncert MK w Kongresowej od samego Marka Knopflera. Fakt ten podparty był autentycznymi zdjęciami Cooby z MK podczas uroczystoci wręczania. Na odwrocie każdego zdjęcia przybita była pięczeć biegłego sšdowego , że zdjęcia te nie sš fotomontażem. Autograf Marka na gitarze Cooby (czarnym markerem)posiada rownież glejt grafologa.
Prezesi Zarzšdu Poznańskiego w postaci Mencina,Anroma i Pawła opowiadali co róż to nowe fakty z życia i twórczoci MK, a rozmowie bacznie przysłuchiwał się nasz nadworny filmowiec Jambore(przedstawiciel Wybrzeża i laureat Złotej Palmy na Festiwalu w Cannes za Film "MK w Berlinie")
Dopiero póżniej dowiedziałem się, że wiedza posiadana przez w\w Panów nie była zaczerpnięta z wykładów w Wyższej Szkoły Knopflerowoci z siedzibš w Opolu, ktorej rektorem jest Prof.dr.hab. zwany przez studentów tej sławetnej uczelni ROBSONEM.
Usiadłem w momencie kiedy to Cooba wzišl do ręki gitarę i zaczšł grać.Panie i Panowie możemy zapomnieć o czym takim jak Przeglšd Amotorskiego Ruchu Artystycznego. COOBA TO PO PROSTU PROFESJONALISTA. Dar muzyczny, swoboda gry,talent,muzykalnoć, umięjętnoci teczniczne odziedziczył Cooba od MK i już dzisiaj oficjalnie możemy traktować Coobę polskim Markiem Knopflerem.
Przed dwunastš musiałem uciekać jak Kopciuszek.I tym razem wzywał mnie Intercity na PKP. Pantofelka nie zostawiłem , mogło by to dać niewskazane zapachy w niewietrzonym pomieszczeniu tego spotkania.
Ale czy zostawiłem po sobie lad?
Wróciłem do swojej pustynii gdzie nikt(prócz mojej rodziny) nie słucha Muzyki Markowej, i nic zasadniczo tu się nie zmieniło, tylko nieg przykrył wszystkie brudy i niedomagania lokalnej władzy samorzšdowej
Jutro kotłowanina dnia, uff.
Andrzej - Markowo-Knopflerkowy pielgrzym
We are the sultans of swing...

