21.12.2005, 17:53
Moje trzecie (chyba już ostatnie) pytanko. Czy pamietasz, po którym koncercie Mark był naprawdę podniecony reakcjami publicznoci? Tak, żeby po występie, już w szatni mówił o nich z zapałem i takim charakterystycznym błyskiem w oczach. Mam wrażenie, że Mark z tym swoim cudownie flegmatycznym podejciem do swojej twórczoci (ten przymiotnik jest tu zasadnie - to komplement, jest jedynym muzykiem, który, moim zdaniem, ma taki sposób piewania i poruszania się po scenie - jakby od niechcenia) ma to z reguły wszytsko gdzie. Może się le wyraziłem. Chodzi mi o to, że nie mówi o publice po koncercie, nie podnieca go jej reakcja. Jakby się odcinał. A nawet jeli nie, to raczej nie uzewnętrzania tego. To w sumie logiczne. Zna swoja wartoc!
A może takiego Marka po koncercie nigdy jeszcze nie widziałe? Chodzi mi tu raczej o koncerty za twórczioci solowej. No, bo jak był młodszy i grał w DS, to nieco inaczej to wygladało. Jak jest teraz?
A może takiego Marka po koncercie nigdy jeszcze nie widziałe? Chodzi mi tu raczej o koncerty za twórczioci solowej. No, bo jak był młodszy i grał w DS, to nieco inaczej to wygladało. Jak jest teraz?

