30.11.2005, 00:27
Witam
Na wstępie zaznaczam, że każdy rodzaj twórczoci pana Marka niezwykle przypada mi do gustu (może poza "Last Exit to Brooklyn", jako całoć). Z resztš wypowiadałem się w tym wštku odnonie uwielbienia dla pana Knopflera.
Ostatnio jednak sięgnšłem do pierwszych płyt Dire Straits i muszę przyznać, że słuchajšc ich mam wrażenie obcowania z czym wyjštkowym i ponadczasowym. Nie powiem co "wolę", bo wolę "wszystko" ale co w tym Dire Straits jest. Poza tym wydaje mi się, że jest to jeden z najbardziej szanowanych zespołów. Mówię tutaj o melomanach, którzy nie uważajš się za specjalnych fanów ani Dire Straits ani Marka Knopflera.
No nic, to tylko takie moje wynurzenia po dwóch zimnych, w tym jedno z sokiem.
Pozdrawiam
Na wstępie zaznaczam, że każdy rodzaj twórczoci pana Marka niezwykle przypada mi do gustu (może poza "Last Exit to Brooklyn", jako całoć). Z resztš wypowiadałem się w tym wštku odnonie uwielbienia dla pana Knopflera.
Ostatnio jednak sięgnšłem do pierwszych płyt Dire Straits i muszę przyznać, że słuchajšc ich mam wrażenie obcowania z czym wyjštkowym i ponadczasowym. Nie powiem co "wolę", bo wolę "wszystko" ale co w tym Dire Straits jest. Poza tym wydaje mi się, że jest to jeden z najbardziej szanowanych zespołów. Mówię tutaj o melomanach, którzy nie uważajš się za specjalnych fanów ani Dire Straits ani Marka Knopflera.
No nic, to tylko takie moje wynurzenia po dwóch zimnych, w tym jedno z sokiem.
Pozdrawiam

