17.11.2005, 01:19
hmmm jak widac można by zrobić pięknš kolekcjonerskš składankę dla fanów, która jakby się pojawiła to pierwszy bym stał w kolejce...
a wracajšc do nieszczesnego(według mnie oczywicie) PI to mmoże uwirzyłbym w ich intencje (czyli płyta nie dla fanów, a dla przypadkowych słuchaczy), gdyby nie jedno: NOWY UTWÓR, którego kazdy fan MK czeka jak kania dżdżu. I w ten sposób za jeden nowy kawałek i 48 stronicowš ksiażeczke chce sie horrendalnych sum.
Oczywiocie z=daje sobie sprawę z roli koncernów fonograficznych w powstawaniu takich płyt, jednak wydaje mi się, ze MK jest na tyle poważnym i szanujšcym się i słuchaczy człowiekiem, że nie pozwoli na takie robienie ludzi w konia MK to nie "Britnej Spirs", czy inan jedno lub dwu sezonowa pseudo gwiazdka, która swoja karierę zawdzięcza tylko i wyłšcznie działom marketingów koncernów muzycznych i cudom przy konsolecie w studiach nagraniowych (kto oglšdał ostatni odcinek Top Gear na TVN Turbo, wie o czym mówię, tam co podobnego powiedział kole z Pink Floyd - nazwiska nie pamiętam) i chodzi na ich smyczy. To jest MARK KNOPFLER.
strasznie mnie ubódł ten nowy skladankowy album (strasznie się na niego napaliłem, nim doszedłem, tu nie ukrywam fanom z tego forum, że tak naprawdę to jest "nihil novi sub sole". Boli mnie, że nie mogę p[osłuchać tego nowego kawałka (mógłby kto ew. podesłać na maila nawet mp3????)
Szkoda, ze nie pomyslanio o bardziej wyrafinowanym wyciaganiu od fanów (w tym mnie) pieniędzy z kieszeni. Niwe lubie strasznie polityki koncernów muzycznych (i filmowych też :-), uważam, ze prywatne piractwo (jak to nazywajš koncerny muzyczne) jest w wietle ich polityki uzasadnione, ale mam też żelaznš zasade: płyty ulubionych wykonawców mam tylko w oryginałach (nie mówię tu o bootlogach), a pobranie z internetu traktuje tylko jako sprawdzenie, czy wartotakš płytę kupić (jedyny wyjatek w tej zasadzie to MK, jego kupuje w ciemno :-)
a wracajšc do nieszczesnego(według mnie oczywicie) PI to mmoże uwirzyłbym w ich intencje (czyli płyta nie dla fanów, a dla przypadkowych słuchaczy), gdyby nie jedno: NOWY UTWÓR, którego kazdy fan MK czeka jak kania dżdżu. I w ten sposób za jeden nowy kawałek i 48 stronicowš ksiażeczke chce sie horrendalnych sum.
Oczywiocie z=daje sobie sprawę z roli koncernów fonograficznych w powstawaniu takich płyt, jednak wydaje mi się, ze MK jest na tyle poważnym i szanujšcym się i słuchaczy człowiekiem, że nie pozwoli na takie robienie ludzi w konia MK to nie "Britnej Spirs", czy inan jedno lub dwu sezonowa pseudo gwiazdka, która swoja karierę zawdzięcza tylko i wyłšcznie działom marketingów koncernów muzycznych i cudom przy konsolecie w studiach nagraniowych (kto oglšdał ostatni odcinek Top Gear na TVN Turbo, wie o czym mówię, tam co podobnego powiedział kole z Pink Floyd - nazwiska nie pamiętam) i chodzi na ich smyczy. To jest MARK KNOPFLER.
strasznie mnie ubódł ten nowy skladankowy album (strasznie się na niego napaliłem, nim doszedłem, tu nie ukrywam fanom z tego forum, że tak naprawdę to jest "nihil novi sub sole". Boli mnie, że nie mogę p[osłuchać tego nowego kawałka (mógłby kto ew. podesłać na maila nawet mp3????)
Szkoda, ze nie pomyslanio o bardziej wyrafinowanym wyciaganiu od fanów (w tym mnie) pieniędzy z kieszeni. Niwe lubie strasznie polityki koncernów muzycznych (i filmowych też :-), uważam, ze prywatne piractwo (jak to nazywajš koncerny muzyczne) jest w wietle ich polityki uzasadnione, ale mam też żelaznš zasade: płyty ulubionych wykonawców mam tylko w oryginałach (nie mówię tu o bootlogach), a pobranie z internetu traktuje tylko jako sprawdzenie, czy wartotakš płytę kupić (jedyny wyjatek w tej zasadzie to MK, jego kupuje w ciemno :-)

