10.11.2005, 14:49
Jeli idzie o albumy płytowe to w zasadzie nie ma dla mnie znaczenia czy Dire Straits, czy Mark Knopfler. Każdy z nas w jaki sposób ewoluuje na tej cieżce życia i Mark też ma do tego prawo. Komu nie podobajš się zmiany może zmienić gust muzyczny. Ja póki co pozostanę wierny Jego muzyce. Trzeba powiedzieć że wspólczesne płyty sš lepiej zrealizowane i więcej jest na nich smaczków. Płyty DS były typowym rockowym graniem bez realizatorskich udziwnień.
Miałem ostatnio okazję posłuchać 'Sailing to Philadlphia' na drogich słuchawkach Grado podłšczonych do lampowego wzmacniacza. Wierzcie, że żal było kończyć słuchać i rozstawać się z tš płytš.
Jeli idzie natomiast o wykonania koncertowe, a w zasadzie głównie ostatnio słucham bootlegów z róznych lat, to mam mieszane uczucia. Odnoszę wrażenie (bardzo subiektywne), że Mark tak gdzie od 2001 roku gra jakby bardziej niedbale. Brakuje mi tej przysłowiowej kropki nad i. Wydaje mi się, że jakby brakowało jakich dwięków, wybrzmień gitary w wykonaniu jego uwtorów. Cieżko mi to dokładnie nazwać bo nie jestem żadnym muzykiem, ale takie mam odczucie. Oczywicie jakie byłoby to niedbalstwo to i tak dalej stanowi klasę samš dla siebie.
Mało oglšdam koncertów video Marka, ale tak mi się wydaje jakby Markowi coraz mniejszš frajdę sprawiało granie koncertów (też subiektywne odczucie). Jeszcze na bootlegu DVD z 2001 roku widzę 'to co', natomiast na obecnej trasie Mark to już stateczny starszy pan. Nie mówię, że to le, ale wzorcem pozostanš dla mnie trasy z 1992 i 1996 roku.
Miałem ostatnio okazję posłuchać 'Sailing to Philadlphia' na drogich słuchawkach Grado podłšczonych do lampowego wzmacniacza. Wierzcie, że żal było kończyć słuchać i rozstawać się z tš płytš.
Jeli idzie natomiast o wykonania koncertowe, a w zasadzie głównie ostatnio słucham bootlegów z róznych lat, to mam mieszane uczucia. Odnoszę wrażenie (bardzo subiektywne), że Mark tak gdzie od 2001 roku gra jakby bardziej niedbale. Brakuje mi tej przysłowiowej kropki nad i. Wydaje mi się, że jakby brakowało jakich dwięków, wybrzmień gitary w wykonaniu jego uwtorów. Cieżko mi to dokładnie nazwać bo nie jestem żadnym muzykiem, ale takie mam odczucie. Oczywicie jakie byłoby to niedbalstwo to i tak dalej stanowi klasę samš dla siebie.
Mało oglšdam koncertów video Marka, ale tak mi się wydaje jakby Markowi coraz mniejszš frajdę sprawiało granie koncertów (też subiektywne odczucie). Jeszcze na bootlegu DVD z 2001 roku widzę 'to co', natomiast na obecnej trasie Mark to już stateczny starszy pan. Nie mówię, że to le, ale wzorcem pozostanš dla mnie trasy z 1992 i 1996 roku.

