29.10.2005, 21:35
A moje pytanko o tę piosenkę? Kto musi wiedzieć...
Hm, Dylan... Dylan to nie muzyk w zasadzie a zjawisko, mit, legenda. Jedna z legend, jakie wykreowano w latach 60-tych. Dla mnie - największa z nich. Byli Morrison, Hendrix, Beatlesi. Ale nawet sporód nich Bob się wyróżnia. Dlaczego? Bo on nadal... żyje
A Marek? Marek lepiej na pewno piewa niż Bob, muzycznie jest 100 razy lepszy (heh, on trzyma rytm w przeciwieństwie do szarpidruta Boba
), jego teksty nie sš protestami, nie ma ich tak wiele i nie sš w tym stopniu poectyckie (Dylan był parokrotnie nominowany do literackiego Nobla). Ale muzyka... muzyka to poezja. Mark połšczył w muzyce po prostu wszystko, co najlepsze? W tym Dylana. Chyba się zgodzicie?
PS. Robson! Nie zrażaj się do gitary! Ja od 2 dni gram sobie Knockin' On Heaven's Door, Blowin' czy jakie kawałki również niezrównanych Simona i Garfunkela. Gitara (i Markomuzyka) jest lekiem na wszystko
Hm, Dylan... Dylan to nie muzyk w zasadzie a zjawisko, mit, legenda. Jedna z legend, jakie wykreowano w latach 60-tych. Dla mnie - największa z nich. Byli Morrison, Hendrix, Beatlesi. Ale nawet sporód nich Bob się wyróżnia. Dlaczego? Bo on nadal... żyje
A Marek? Marek lepiej na pewno piewa niż Bob, muzycznie jest 100 razy lepszy (heh, on trzyma rytm w przeciwieństwie do szarpidruta Boba
), jego teksty nie sš protestami, nie ma ich tak wiele i nie sš w tym stopniu poectyckie (Dylan był parokrotnie nominowany do literackiego Nobla). Ale muzyka... muzyka to poezja. Mark połšczył w muzyce po prostu wszystko, co najlepsze? W tym Dylana. Chyba się zgodzicie?
PS. Robson! Nie zrażaj się do gitary! Ja od 2 dni gram sobie Knockin' On Heaven's Door, Blowin' czy jakie kawałki również niezrównanych Simona i Garfunkela. Gitara (i Markomuzyka) jest lekiem na wszystko
<span style=\'color:blue\'><span style=\'font-size:9pt;line-height:100%\'>Słucham tylko MARKOWEJ muzyki!</span></span>

