07.05.2015, 23:14
Raingod napisał(a):Tak zachęcony przez kilka osób, sięgnąłem po płytę KTGC.
I poszło.
Nie zostanie moją ulubioną płytą, ale po latach przerwy słucha się jej z wielką przyjemnością. Chyba po prostu powstała zbyt wcześnie i miałem zbyt duże oczekiwania od Marka. W ostatnich wywiadach Mark jasno odciął się od pozycji wirtuoza gitary i przedstawia sam siebie jako barda, twórcę piosenek. Ot, songwriter. I KTGC mogła równie dobrze się zamienić miejscami z Trackerem. Pewnie wtedy ona by zebrała ode mnie cięgi.
Robson, to nie to że miałeś rację. To bardziej tak, że każdy z nas, fanów, podchodzi bardzo emocjonalnie do każdej z płyt i na danym etapie naszego życia prywatnego albo płyta zagra albo nie. No oprócz czasów DS, bo to poza wszelkimi rankingami i ponadczasowa muza
Ja teraz jestem bardziej poukładany, niż w tamtych latach, więc i lepiej odbieram tą muzykę...
Zawsze Cię Wojtek bardzo szanowałem, choć często nie zgadzałem się z Tobą (milcząco - rozpisany to ja za bardzo nie jestem). I wiedziałem, że taki wpis kiedyś przeczytam.
Dzięki.
Odzyskałem wiarę w szeroko pojętą sprawiedliwość dziejową. Po prostu uważam (podobnie jak Robert), że Mark raczej nie wypuszcza na rynek słabych produkcji. A uważam tak nie dlatego, że jestem bezkrytyczny, tylko zwyczajnie podoba mi się to, co ten facet robi i nie wstydzę się tego.
Istnieją dla mnie tylko pojedyncze piosenki sygnowane jego nazwiskiem, które uważam za przeciętne. Ogromna większość to arcydzieła... Oczywiście odbiór zmienia się z czasem, ale ja zawsze daje sobie czas i niemal każda piosenka znajduje u mnie miejsce na najwyżej półce.
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”


