07.05.2015, 12:07
Tak zachęcony przez kilka osób, sięgnąłem po płytę KTGC.
I poszło.
Nie zostanie moją ulubioną płytą, ale po latach przerwy słucha się jej z wielką przyjemnością. Chyba po prostu powstała zbyt wcześnie i miałem zbyt duże oczekiwania od Marka. W ostatnich wywiadach Mark jasno odciął się od pozycji wirtuoza gitary i przedstawia sam siebie jako barda, twórcę piosenek. Ot, songwriter. I KTGC mogła równie dobrze się zamienić miejscami z Trackerem. Pewnie wtedy ona by zebrała ode mnie cięgi.
Robson, to nie to że miałeś rację. To bardziej tak, że każdy z nas, fanów, podchodzi bardzo emocjonalnie do każdej z płyt i na danym etapie naszego życia prywatnego albo płyta zagra albo nie. No oprócz czasów DS, bo to poza wszelkimi rankingami i ponadczasowa muza
Ja teraz jestem bardziej poukładany, niż w tamtych latach, więc i lepiej odbieram tą muzykę...
I poszło.
Nie zostanie moją ulubioną płytą, ale po latach przerwy słucha się jej z wielką przyjemnością. Chyba po prostu powstała zbyt wcześnie i miałem zbyt duże oczekiwania od Marka. W ostatnich wywiadach Mark jasno odciął się od pozycji wirtuoza gitary i przedstawia sam siebie jako barda, twórcę piosenek. Ot, songwriter. I KTGC mogła równie dobrze się zamienić miejscami z Trackerem. Pewnie wtedy ona by zebrała ode mnie cięgi.
Robson, to nie to że miałeś rację. To bardziej tak, że każdy z nas, fanów, podchodzi bardzo emocjonalnie do każdej z płyt i na danym etapie naszego życia prywatnego albo płyta zagra albo nie. No oprócz czasów DS, bo to poza wszelkimi rankingami i ponadczasowa muza

Ja teraz jestem bardziej poukładany, niż w tamtych latach, więc i lepiej odbieram tą muzykę...
and it's your face I'm looking for on every street...

