19.03.2015, 04:02
A ja spróbuję ocenić od 1 do 10 każdą piosenkę. Robię to właściwie dla siebie, żeby spojrzeć na to miesiąc i uderzyć się w czoło, że czegoś nie doceniłem. Tak było w przeszłości z wieloma piosenkami - moje największe pomyłki to "Seattle", "Sailing to Philadelphia", "TRD", "Done with Bonaparte" czy - to najokrutniejsza zbrodnia! - "Hill farmer's blues".
âLaughs and Jokes and Drinks and Smokesâ - 11/10, w tej chwili to dla mnie absolutne top, nie tylko tej płyty, nie tylko MK, ale w ogóle wszystkie, co kiedykolwiek i gdziekolwiek słyszałem.
"Basil" - 9/10, coś mi mówi, że 9/10 zamieni się w 10/10, bo to utwór, który podoba się coraz bardziej i bardziej.
âRiver Townsâ - 9/10, płyta zaczyna się wyjątkowo dobrze.
âSkydiverâ - 7/10, mam bardzo mieszane uczucia. Zobaczymy.
âMighty Manâ - 9/10, coś mi mówi, że na koncertach potrwa co najmniej siedem minut. Muszę jeszcze kilka razy przesłuchać, pewnie w przyszłości 10/10.
âBroken Bonesâ - 9/10 - jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, nie mam pojęcia o slidach i nieslidach. Ledwo odróżniam perkusję od gitary. Nie mam więc pojęcia, skąd bierze się ten dziwny odgłos w tej piosence. Myślałem, że to jakoś specjalnie sprzężona gitara, ale Wy pisaliście, że tutaj gitary nie ma w ogóle. Podoba mi się bardzo, przede wszystkim dlatego, że nie brzmi jak cokolwiek, co MK skomponował wcześniej, a to znaczny sukces, gdy dobiega się do siedemdziesiątki.
âLong Cool Girlâ - 4/10 - słabo znam tę piosenkę, kompletnie mnie nie zaciekawiła mnie.
"Lights of Taorminaâ - 5/10 - co ciekawe, to mój drugi (po "Laughs...") ulubiony utwór na płycie. Oceniam tak nisko, ponieważ mam wrażenie, że mogło być tysiąc razy lepiej. Nie przekonują mnie te hawajsko-orientalne wstawki. Ale może przekonają mnie w przyszłości.
âSilver Eagleâ - 3/10 - póki co najnudniejsza piosenka na płycie, ale czuję, że mogę właśnie tych słów kiedyś żałować.
âBerylâ - 7/10 - ma coś w sobie, ale czasy "What it is" minęły. Bezpowrotnie. W wieku siedemdziesięciu lat trudno napisać piosenkę, która zdobędzie listy przebojów. Nie wiem, czy warto nawet próbować.
Wherever I Go - 1/10. Tragedia. Zakopać głęboko. Najlepiej w latach 80.
âHot Dogâ - 5/10. Młodszy brat "Imeldy".
â.38 Specialâ - 7/10 - mam słabość do country, a tekst brzmi interesująco.
âMy Heart Has Never Changedâ - 3/10. Nudziarstwo okropne i potworne, ale żałuję, że nie otwiera "Trackera". To też młodszy brat albo siostra, tym razem "True love...".
âTerminal of Tribute toâ - 6/10 - to brzmienie DS odbieram jako pastisz. Największym minusem jest to, że nie przepadam za pastiszami i bonusami, a ta piosenka łączy dwa w jednym.
âHeart of Oakâ - 7/10 - ładne, miłe, sympatyczne. Ma spory potencjał do awansu, ale nie wiem, czy awansuje, bo zazwyczaj rzadko sięgam po bonusy (wyjątek stanowi "Camerado", którego bonusowatości nie uznaję).
âTime Will End All Sorrowâ - 2/10, słabe, nie przekonuje mnie zupełnie.
âOklahoma Poniesâ - 8/10, znów objawia się moja słabość do country. Ach, ja ja bym widział tę piosenkę na płycie w sąsiedztwie "Laughs..."! Cholerny Knopfler!
âLaughs and Jokes and Drinks and Smokesâ - 11/10, w tej chwili to dla mnie absolutne top, nie tylko tej płyty, nie tylko MK, ale w ogóle wszystkie, co kiedykolwiek i gdziekolwiek słyszałem.
"Basil" - 9/10, coś mi mówi, że 9/10 zamieni się w 10/10, bo to utwór, który podoba się coraz bardziej i bardziej.
âRiver Townsâ - 9/10, płyta zaczyna się wyjątkowo dobrze.
âSkydiverâ - 7/10, mam bardzo mieszane uczucia. Zobaczymy.
âMighty Manâ - 9/10, coś mi mówi, że na koncertach potrwa co najmniej siedem minut. Muszę jeszcze kilka razy przesłuchać, pewnie w przyszłości 10/10.
âBroken Bonesâ - 9/10 - jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, nie mam pojęcia o slidach i nieslidach. Ledwo odróżniam perkusję od gitary. Nie mam więc pojęcia, skąd bierze się ten dziwny odgłos w tej piosence. Myślałem, że to jakoś specjalnie sprzężona gitara, ale Wy pisaliście, że tutaj gitary nie ma w ogóle. Podoba mi się bardzo, przede wszystkim dlatego, że nie brzmi jak cokolwiek, co MK skomponował wcześniej, a to znaczny sukces, gdy dobiega się do siedemdziesiątki.
âLong Cool Girlâ - 4/10 - słabo znam tę piosenkę, kompletnie mnie nie zaciekawiła mnie.
"Lights of Taorminaâ - 5/10 - co ciekawe, to mój drugi (po "Laughs...") ulubiony utwór na płycie. Oceniam tak nisko, ponieważ mam wrażenie, że mogło być tysiąc razy lepiej. Nie przekonują mnie te hawajsko-orientalne wstawki. Ale może przekonają mnie w przyszłości.
âSilver Eagleâ - 3/10 - póki co najnudniejsza piosenka na płycie, ale czuję, że mogę właśnie tych słów kiedyś żałować.
âBerylâ - 7/10 - ma coś w sobie, ale czasy "What it is" minęły. Bezpowrotnie. W wieku siedemdziesięciu lat trudno napisać piosenkę, która zdobędzie listy przebojów. Nie wiem, czy warto nawet próbować.
Wherever I Go - 1/10. Tragedia. Zakopać głęboko. Najlepiej w latach 80.
âHot Dogâ - 5/10. Młodszy brat "Imeldy".
â.38 Specialâ - 7/10 - mam słabość do country, a tekst brzmi interesująco.
âMy Heart Has Never Changedâ - 3/10. Nudziarstwo okropne i potworne, ale żałuję, że nie otwiera "Trackera". To też młodszy brat albo siostra, tym razem "True love...".
âTerminal of Tribute toâ - 6/10 - to brzmienie DS odbieram jako pastisz. Największym minusem jest to, że nie przepadam za pastiszami i bonusami, a ta piosenka łączy dwa w jednym.
âHeart of Oakâ - 7/10 - ładne, miłe, sympatyczne. Ma spory potencjał do awansu, ale nie wiem, czy awansuje, bo zazwyczaj rzadko sięgam po bonusy (wyjątek stanowi "Camerado", którego bonusowatości nie uznaję).
âTime Will End All Sorrowâ - 2/10, słabe, nie przekonuje mnie zupełnie.
âOklahoma Poniesâ - 8/10, znów objawia się moja słabość do country. Ach, ja ja bym widział tę piosenkę na płycie w sąsiedztwie "Laughs..."! Cholerny Knopfler!
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

