08.06.2013, 17:43
Ten tekst to taki stek bzdur, ze az glowa boli. Co zreszta potwierdza KAZDY komentarz pod nim.
Wczorajszy koncert to najsytsza uczta gitarowa (a jakze rozne te dania byly! elektrycznie, akustycznie, hawajsko) na jakiej bylem, w dodatku zaserwowana PERFEKCYJNIE. O ile przywyczailismy sie, ze na koncertach MK zdarza sie naszemu idolowi zafalszowac, opuscic dzwiek, itp. to u Claptona na cos takiego nie ma miejsca. Dopieszczone i rozbudowane partie instrumentalne i wokalne - takze jego fantastycznych muzykow - wraz z wyczuwalnym luzem od poczatku zdawaly sie mowic "ogladasz najlepszego z najlepszych".
Jedyna rzecz, do ktorej mozna by sie przyczepic to faktycznie slaba interakcja z publicznoscia. Usmiech i machanie reka dopiero na pozegnanie, wczesniej pare podziekowan i przedstawienie muzykow. Jednakze z tego co sie orientuje, to ten pan tak ma.
Wspanialy koncert.
Wczorajszy koncert to najsytsza uczta gitarowa (a jakze rozne te dania byly! elektrycznie, akustycznie, hawajsko) na jakiej bylem, w dodatku zaserwowana PERFEKCYJNIE. O ile przywyczailismy sie, ze na koncertach MK zdarza sie naszemu idolowi zafalszowac, opuscic dzwiek, itp. to u Claptona na cos takiego nie ma miejsca. Dopieszczone i rozbudowane partie instrumentalne i wokalne - takze jego fantastycznych muzykow - wraz z wyczuwalnym luzem od poczatku zdawaly sie mowic "ogladasz najlepszego z najlepszych".
Jedyna rzecz, do ktorej mozna by sie przyczepic to faktycznie slaba interakcja z publicznoscia. Usmiech i machanie reka dopiero na pozegnanie, wczesniej pare podziekowan i przedstawienie muzykow. Jednakze z tego co sie orientuje, to ten pan tak ma.
Wspanialy koncert.
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...

