09.04.2013, 13:24
własnie mi się przypomniał pewien myk z koncertu
na ostatnim motywie z Escalator, tam gdzie jest nananana czy lalala, ( puszczane oczywiście z syntetyzatora), faceci odłożyli instrumenty i powoli zeszli ze sceny...
wow... to zrobiło niesamowite wrażenie, ich już nie było, a muzyka wybrzmiewała dalej.... i to wszystko w takiej mistycznej, przydymionej atmosferze klubu... To był świetny patent.
na ostatnim motywie z Escalator, tam gdzie jest nananana czy lalala, ( puszczane oczywiście z syntetyzatora), faceci odłożyli instrumenty i powoli zeszli ze sceny...
wow... to zrobiło niesamowite wrażenie, ich już nie było, a muzyka wybrzmiewała dalej.... i to wszystko w takiej mistycznej, przydymionej atmosferze klubu... To był świetny patent.
You might get lucky now and then
You win some
You win some

