01.01.2013, 18:51
Recenzja płyty z miesięcznika Audio-Video nr 11.2012 p. Andrzeja Masłowskiego
"Mark Knopfler wypościł nas przez trzy długie lata, za to teraz zrewanżował się aż dwiema płytami. Dwadzieścia nowych piosenek. Nie od razu da się wszystkie polubić. W muzyce Marka Knopflera zawsze bywa różnorodnie, raz żywo, innymi razy- bardzo nastrojowo... A do tego jeszcze ten uroczo mruczący śpiewak, przy akompaniamencie równie rozleniwionej gitary, lubi wspinać się na przeróżne terytoria muzyki. Stąd niech nie zdziwią nas zaoceaniczne wędrówki do krainy country czy hołdowanie wczesnemu bluesowi, czy plecenie nut z własnej Wyspiarskiej skarbnicy, ze szczególnym naciskiem na kulturowe zasoby Celtów.
''Privateering'' na pewno nie jest albumem zaskakującym, a i na pewno nie najwybitniejszym w dorobku Knopflera. Jestem jednak absolutnie przekonany, ze maestro niczego nikomu nie musi dzisiaj udowadniać, bo zna swą wartość, a nagrywa po prostu tylko to, co mu dusza podpowiada. Zatem, jeśli kilka piosenek z tego dzieła wyda nam się mniej udanych, to spróbujmy zatrzymać przy sercu wszystkie pozostałe. Jest tu kilka absolutnych perełek. Wśród nich np. folkowa ballada ,,Haul Away''- z akordeonem, fletem, skrzypcami, organami, no i rzecz jasna z akustyczną gitarą lidera. A i także z wtrętami gitary elektrycznej, takimi w klimacie ,,Brothers In Arms''. Jestem nawet pewien, że każdy uważny słuchacz wychwyci na tym albumie niejedne Dire Stratis'owe nuty, jak choćby w dynamicznym ,,Corned Beef City'', który aż lgnie do ,,Heavy Fuel'', czy w przepięknym nagraniu tytułowym ,,Privateering'', w którym snuje swą ogniskową opowieść podobnie jak 21 lat temu w ,,Iron Hand'' - z obłędnej płyty ,,On Every Street''. uwielbiam ten jego jedyny w swoim rodzaju głos, a także jego niepowtarzalne brzmienie gitary.''
"Mark Knopfler wypościł nas przez trzy długie lata, za to teraz zrewanżował się aż dwiema płytami. Dwadzieścia nowych piosenek. Nie od razu da się wszystkie polubić. W muzyce Marka Knopflera zawsze bywa różnorodnie, raz żywo, innymi razy- bardzo nastrojowo... A do tego jeszcze ten uroczo mruczący śpiewak, przy akompaniamencie równie rozleniwionej gitary, lubi wspinać się na przeróżne terytoria muzyki. Stąd niech nie zdziwią nas zaoceaniczne wędrówki do krainy country czy hołdowanie wczesnemu bluesowi, czy plecenie nut z własnej Wyspiarskiej skarbnicy, ze szczególnym naciskiem na kulturowe zasoby Celtów.
''Privateering'' na pewno nie jest albumem zaskakującym, a i na pewno nie najwybitniejszym w dorobku Knopflera. Jestem jednak absolutnie przekonany, ze maestro niczego nikomu nie musi dzisiaj udowadniać, bo zna swą wartość, a nagrywa po prostu tylko to, co mu dusza podpowiada. Zatem, jeśli kilka piosenek z tego dzieła wyda nam się mniej udanych, to spróbujmy zatrzymać przy sercu wszystkie pozostałe. Jest tu kilka absolutnych perełek. Wśród nich np. folkowa ballada ,,Haul Away''- z akordeonem, fletem, skrzypcami, organami, no i rzecz jasna z akustyczną gitarą lidera. A i także z wtrętami gitary elektrycznej, takimi w klimacie ,,Brothers In Arms''. Jestem nawet pewien, że każdy uważny słuchacz wychwyci na tym albumie niejedne Dire Stratis'owe nuty, jak choćby w dynamicznym ,,Corned Beef City'', który aż lgnie do ,,Heavy Fuel'', czy w przepięknym nagraniu tytułowym ,,Privateering'', w którym snuje swą ogniskową opowieść podobnie jak 21 lat temu w ,,Iron Hand'' - z obłędnej płyty ,,On Every Street''. uwielbiam ten jego jedyny w swoim rodzaju głos, a także jego niepowtarzalne brzmienie gitary.''

