01.11.2012, 03:10
Wracałem w środę z Poznania z Żoną o zmroku, korki długi czas na dyskusje itd, puściłem utwór, który wcześniej w samochodzie omijałem "Don't forget Your Hat". W tamtych okolicznościach nabrał wręcz mistycznego wyrazu, prawdziwy, wirtuozerski blues, To było wspaniałe i teraz myślę o 2giej w nocy że to był tzw. timing i genialna muzyka. Te utwory są zawsze cudowne, ale każdy jest na inną okazję!!!! To taki prezent od Marka

