20.09.2012, 10:49
anrom napisał(a):Merlin ma mi przysłać po 20-tym września. Napiszę wtedy, co tam znalazłem. Co do samej płyty, od kilku dni jestem posiadaczem i bardzo pozytywnie nastawiony Waszymi komentarzami przesłuchałem i ... nic. Mówię sobie, trzeba dać sobie czas, choć z płytami Marka nigdy nie miałem czegoś podobnego. No, ale spróbowałem dać sobie ten czas. Do chwili obecnej przesłuchałem obie płyty już kilkanaście razy i dalej nic. No, może przesadzam, bo kilka utworów jest godnych uwagi, ale niestety nie mogę doszukać się tej rewelacji... Wybaczcie, ale takie mam odczucia. Moim zdaniem to jedna ze słabszych płyt Marka. A już na pewno blado wypada przy np. Get Lucky! Wiem, że właśnie wielu z Was się narażam, a przynajmniej wygłaszam kontrowersyjne tezy, ale nie potrafię kłamać w temacie tak osobistym, jak odbiór muzyki ulubionego artysty. Po prostu mam wrażenie, że Mark się wypala. Wiem, że to nie prawda, ale mam takie wrażenie. Poszedł na ilość? Może tak, może gdyby wybrać z tych 20 utworów dziesiątkę, można by stworzyć naprawdę piękny album...
Narazie tak na gorąco i na szybko tyle mam do napisania. Spróbuję przy odrobinie wolnego czasu porozkładać sobie na części każdy utwór i podzielę się z Wami tą pracą. Póki co mam zbyt dużo "normalnej" pracy, by zabrać się za to. Znam tą płytę już dość dobrze, a nie znam jeszcze poszczególnych tytułów nawet. Ciągle słucham jej bez wczytania się w książeczkę... (słuchawki i w teren)
Romeczku ja się Tobie przyznam, że po pierwszym odsłuchaniu Get Lucky
spodobało mi się jedynie So Far From The Clyde. Dopiero przy 3, 4 odsłuchiwaniu dołączały kolejne. Być może przeplatany bluesami układ płyty Cię trochę "rozkojarza". Wierzę, że napiszesz niebawem: "ta płyta jest rewelacyjna!" bo taka właśnie jest w całości.
P.S. Rada od Pana Doktora
:Zamknij się w ciemnym pokoju (odizoluj od wszystkiego) nałóż słuchawki i włącz 5 razy pod rząd Seattle. Jak zaskoczysz, to już Cię nic nie zatrzyma!


)