retro13 napisał(a):poza tym ciebie chyba zagadnienia uczuciowo-spirytualne nieszczególnie interesują
jak czegoś nie można zmierzyć, zważyć, udowodnić albo poprzeć argumentami - to dla ciebie nie istnieje
Dobrze, że dodałaś "chyba", bo z Twojego postu wynika, że znamy się jak łyse konie, a tak naprawdę nic o sobie nie wiemy.
A mogłabyś się zdziwić, bo oceniasz mnie dość surowo - (pozostając przy Twojej metaforze) rzadko bowiem używam wagi i miary
.Robson napisał(a):Dla wszystkich niewierzących takie sformułowanie jest w sumie nie do przełknięcia:-) Ale litości to przecież często stosowany zwrot i jakże poetycki.:-)
Ale mi absolutnie nie chodziło o wiarę lub jej brak - po prostu nie uważam, żeby twórczość mogła ukazywać czyjąś duszę, ba!, uważam, że to za stwierdzenie wręcz obrazoburcze.
W końcu potrafię sobie wyobrazić pięknie piszącego poetę, który wieczorami bije żonę. I duszy pięknej nie ma
.Jednak to tylko takie rozważania, które nie mogą zamazać tego, że z retro - o czym rzadko piszę, chociaż zdarza się częściej niż myślicie - się zgadzam, bo uważam, że płycie można bardzo dużo zarzucić, ale absolutnie nie można powiedzieć, że po niej słychać, że MK się starzeje. Dla mnie starzej brzmiał choćby na TRPD czy SL - znacznie bardziej stonowanych i mniej orzeźwiajacych płytach.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

