19.09.2012, 23:25
anrom napisał(a):Co do samej płyty, od kilku dni jestem posiadaczem i bardzo pozytywnie nastawiony Waszymi komentarzami przesłuchałem i ... nic. Mówię sobie, trzeba dać sobie czas, choć z płytami Marka nigdy nie miałem czegoś podobnego. No, ale spróbowałem dać sobie ten czas. Do chwili obecnej przesłuchałem obie płyty już kilkanaście razy i dalej nic.
czasem tak jest że jak się na coś bardzo czeka, i na dodatek naczyta się bardzo pochlebnych komentarzy- oczekiwania podświadomie bardzo wzrastają, i jeśli człowiek nie zostaje powalony na kolana - ma poczucie rozczarowania.. chociaż generalnie mu się podoba, no ale zabrakło tego oczekiwanego, obiecanego, spektakularnego "bum"
płyta jest b. dobra, sądzę że jak w przypadku większości płyt Marka będzie działać podstępnie: na początku się jej wysłucha ze stwierdzeniem " no, jest ok"; potem się okaże że od czasu do czasu trzeba wrócić, bo dziwnie intryguje i niepokoi, no i ciągnie - choćby tylko do niektórych kawałków; a potem ostatecznie się okaże, że życia sobie nie będzie można bez niej wyobrazić, lub że absolutnie ma swoje miejsce pośród innych płyt i swoją niepowtarzalną wartość
i jestem pewna, że niejeden sceptyk złapie się w tę słodką pułapkę..

ja zbyt mocno odczułam na swojej skórze magię Knopflera, by móc myśleć inaczej.
u mnie dziś CD2 kilka razy z rzędu
nie była dla mnie rewelacją po 2, 3 czy nawet 4 odsłuchach, byłam pewna że będzie leżeć..
w tej chwili odkrywam na niej niesamowite reczy
i bardzo przy niej odpoczywam
każdy, absolutnie każdy kawałek mi na niej pasuje
określenie że Mark się wypala jest stanowczo bardzo niesprawiedliwe
mam nadzieję anrom że wkrótce napiszesz - na dobry początek- że jednak ta płyta jest bardzo sympatyczna..

a potem to już będzie tylko lepiej
You might get lucky now and then
You win some
You win some

