18.09.2012, 00:07
Ania_M napisał(a):Wiele osób, z którymi słuchałam DS i MK, mówi, że MK gra wszystko "na jedno kopyto", nie odróżniają piosenek z "Brothers in arms" od tych z "On every street", tych z "Get Lucky" od tych z "Privateering", nie odróżniają nawet Davida od Marka (!) i ja im się nie dziwię, czasem sama mam wrażenie "jednego kopyta" odnośnie zespołów, którym się uważnie nie przysłuchuję.
Ja uwielbiam Knopflera za jego przewidywalność (nie mylić ze sztampą) bo nie chcę drastycznych zmian. Kupuję jego płyty bo przyzwyczaiłem się do jego brzmienia i kompozycji i stylu.
Oczywiście jako artysta Mark ewoluuje ale w subtelnych rejonach. Taką ewolucją od paru płyt jest przewaga głosu nad gitarą, przewaga instrumentów towarzyszących nad jego solową gitarą. Na upraszczanie muzyki w sposób tak wysublimowany mogą sobie pozwolić artyści, którzy używali praktycznie każdych środków nowoczesnego wyrazu. Powrót do korzeni, czy jak to ładnie po angielsku nazywa się "Back to Basics" jest naturalnym etapem wtajemniczenia każdego wielkiego muzyka. Na plakatach Stinga macie tytuł trasy "Back To Bass Tour" co też jest manifestem powrotu do korzeni. I tyle..
A co do wypowiedzi Ani_M to oczywiście można nie rozumieć takiej stylistyki. Ja np. od 10 lat nie słucham w ogóle Stinga, U2 czy Claptona choć doceniam ich kunszt ( i znam wiele płyt) a słucham właśnie Knopflera który powoduje że jestem zrelaksowany, jego muzyka mi nie przeszkadza a wręcz pomaga w codziennym życiu.

