koobaa napisał(a):Seattle jest słodkie. Wszystko "psuje" landrynkowy refren, który jest niestety słodki i przewidywalny. A początek zapowiadał się całkiem nieźle. Ja wiem, że Mark ma słabość do takich kawałków i na jego ostatnich płytach zawsze choć jeden się taki znajdzie. Wiem też, że takie piosenki mają całkiem spore grono wielbicieli, ale według mnie Knopfler został stworzony by tworzyć kawałki o molowym zabarwieniu, z gitarowym pazurem i niebanalną linią melodyczną. Właśnie takie rzeczy poruszają mnie do łez i właśnie takie kawałki sprawiają, że wciąż jestem głodny nowego MK. Seattle mnie nie poruszyło. Ot, miły kawałek z ładną melodią i cukierkowym refrenem
.
Kompletnie się nie zgadzam. Refren jest fantastyczny a zabarwienie Dur ma większość najlepszych kawałków Knopflera. Np. w Silvertown Blues zaczyna się w tonacji Mol żeby przepięknie przejść i zakończyć się w Dur.
80 % piosenek Knopflera jest w Dur!!
Podaj mi jego kawałki w pełnym Mol'u!!


. Wszystko "psuje" landrynkowy refren, który jest niestety słodki i przewidywalny. A początek zapowiadał się całkiem nieźle. Ja wiem, że Mark ma słabość do takich kawałków i na jego ostatnich płytach zawsze choć jeden się taki znajdzie. Wiem też, że takie piosenki mają całkiem spore grono wielbicieli, ale według mnie Knopfler został stworzony by tworzyć kawałki o molowym zabarwieniu, z gitarowym pazurem i niebanalną linią melodyczną. Właśnie takie rzeczy poruszają mnie do łez i właśnie takie kawałki sprawiają, że wciąż jestem głodny nowego MK. Seattle mnie nie poruszyło. Ot, miły kawałek z ładną melodią i cukierkowym refrenem
.