06.09.2012, 17:42
Seattle jest słodkie
. Wszystko "psuje" landrynkowy refren, który jest niestety słodki i przewidywalny. A początek zapowiadał się całkiem nieźle. Ja wiem, że Mark ma słabość do takich kawałków i na jego ostatnich płytach zawsze choć jeden się taki znajdzie. Wiem też, że takie piosenki mają całkiem spore grono wielbicieli, ale według mnie Knopfler został stworzony by tworzyć kawałki o molowym zabarwieniu, z gitarowym pazurem i niebanalną linią melodyczną. Właśnie takie rzeczy poruszają mnie do łez i właśnie takie kawałki sprawiają, że wciąż jestem głodny nowego MK. Seattle mnie nie poruszyło. Ot, miły kawałek z ładną melodią i cukierkowym refrenem
.
. Wszystko "psuje" landrynkowy refren, który jest niestety słodki i przewidywalny. A początek zapowiadał się całkiem nieźle. Ja wiem, że Mark ma słabość do takich kawałków i na jego ostatnich płytach zawsze choć jeden się taki znajdzie. Wiem też, że takie piosenki mają całkiem spore grono wielbicieli, ale według mnie Knopfler został stworzony by tworzyć kawałki o molowym zabarwieniu, z gitarowym pazurem i niebanalną linią melodyczną. Właśnie takie rzeczy poruszają mnie do łez i właśnie takie kawałki sprawiają, że wciąż jestem głodny nowego MK. Seattle mnie nie poruszyło. Ot, miły kawałek z ładną melodią i cukierkowym refrenem
.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

