18.08.2012, 15:11
No właśnie. A ja nie wiem czy wersja koncertowa nie podobała mi się bardziej. W moim odczuciu brzmiała potężniej i jakoś tak bardziej z pazurem. Końcówka jest zupełnie inna i tu brakuje mi tych szkockich akcentów jak i bębnów kiedy Mark śpiewa: Privateering we will go...Ale fajne są te dzwonki w wersji studyjnej no i uwielbiam głos Marka w tytułowym.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

