23.09.2005, 10:37
W wielu utworach kilka szarpnięć struny powoduje, że często do nich wracam. Z całych utworów to podobnie jak Kooba za arcydzieła uważam:
1.BIA z On the Night - zwłaszcza partię końcowš.
2.Sultans of Swing - wszystkie wykonania od tych pierwszych, surowych, z lat 70-tych po ostatnie. Obecnie często słucham wykonania z Vaison gdzie jak wydaje mi się chwilami słychać jakie Mark ma jeszcze zapasy możliwoci i szybkoci.
3.Water Of Love. Ale te wykonania koncertowe z lat 90-tych. To brzmienie gitary jest całkiem inne jak na wczeniejszych wykonaniach. Posłuchajcie Vaison'96 lub RAH'96 (24.05.96). Dla mnie rewelacja.
4.Intro do M4N - takie niby sprawdzenie gitary jak np. na Monttserat ale adrenalinkę podnosi mi doć wysoko (podobnie RAH'96)
5.Where Do You... . Już wiele razy pisałem, że ten utwór kończy się tam, gdzie w zasadzie powinien się dopiero rozkręcać. Miód na uszy.
6.Feel Like Going Home. Ta końcówka Marka ciska mi serce.
1.BIA z On the Night - zwłaszcza partię końcowš.
2.Sultans of Swing - wszystkie wykonania od tych pierwszych, surowych, z lat 70-tych po ostatnie. Obecnie często słucham wykonania z Vaison gdzie jak wydaje mi się chwilami słychać jakie Mark ma jeszcze zapasy możliwoci i szybkoci.
3.Water Of Love. Ale te wykonania koncertowe z lat 90-tych. To brzmienie gitary jest całkiem inne jak na wczeniejszych wykonaniach. Posłuchajcie Vaison'96 lub RAH'96 (24.05.96). Dla mnie rewelacja.
4.Intro do M4N - takie niby sprawdzenie gitary jak np. na Monttserat ale adrenalinkę podnosi mi doć wysoko (podobnie RAH'96)
5.Where Do You... . Już wiele razy pisałem, że ten utwór kończy się tam, gdzie w zasadzie powinien się dopiero rozkręcać. Miód na uszy.
6.Feel Like Going Home. Ta końcówka Marka ciska mi serce.

