29.05.2012, 20:56
BET napisał(a):Nie!![]()
Wlasnie na tym, min., polega roznica miedzy piratem a kaprem. Oczywiscie, nie mowie ze takie sytuacje sie nie zdarzaly podczas wielomiesiecznych rejsow na morzach. Niemniej, powolujac sie znow na konflikt anglo-hiszpanski, trudno mowic o statkach osob prywatnych, nawet w dzisiejszym znaczeniu. Morza byly niebezpieczne i jesli jakis statek sie w nie wypuszczal, to w 90% przypadkow byla to podroz wazna strategicznie (pieniadze, zapasy, transport niewolnikow etc.). Osoby prywatne nie plywaly pod banderami, a to te byly celem dzialalnosci kaprow.
Dodatkowo - kaprom, w przypadku pojmania, przyslugiwal status jenca wojennego, do ktorego prawa tracili bezpowrotnie jesli skusilo ich zycie pirata.
Czyli wyobraźmy sobie opisaną przez Ciebie sytuację na przykładzie II wojny światowej.
Alianci walczą z nazistami. Anglia przysyła Polakom np. pomoc medyczną, a Niemcy opłacają bandytów (dla niepoznaki szybko zrekrutowanych do armii), żeby zatrzymali i okradli pociąg, w którym ta pomoc medyczna się znajdowała.
Na pewno wszyscy uznaliby, że był to świetny pomysł i mniej lub bardziej chlubny proceder.
Bet, to, że coś działo się trzysta a nie pięćdziesiąt lat temu i faktycznie brzmi bardziej przygodowo i romantycznie, nie oznacza, że było moralnie lepsze.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

