29.05.2012, 17:52
Ja odbieram okładkę w taki sposób:
Pustkowie, człowiek po przejściach, ktoremu w zyciu wszystko sie posypalo, samochod, ktory juz od dawna nie jest naprawiony. Samotny, na marginesie spolecznstwa, tylko z psem. Drzewa bez poszycia sugeruja jesień, lub brytyjska zime, wec kubel, z ktorego sie dymi moze byc jako centralne ogrzewanie
Albo po prostu do wytopu drutow stalowych ze starych opon - aby dostac pare groszy na zlomie. Samochod jest nietykalny - musi byc nadzieja na wyrwanie sie z matni życia.
Glowny bohater marzy czasem, aby sie wyrwac stamtad i jechac w poszukiwaniu zaginionej miłości, moze zmarłej zony, ale nie ma odwagi - swiat go przeraza. Mysli sobie: ktoregos dnia znajde pasujace kolo i pojade... I nigdy to sie nie dzieje... Bo zadne z kół nie pasuje. I moze lepiej, aby nie pasowało...
Pustkowie, człowiek po przejściach, ktoremu w zyciu wszystko sie posypalo, samochod, ktory juz od dawna nie jest naprawiony. Samotny, na marginesie spolecznstwa, tylko z psem. Drzewa bez poszycia sugeruja jesień, lub brytyjska zime, wec kubel, z ktorego sie dymi moze byc jako centralne ogrzewanie
Albo po prostu do wytopu drutow stalowych ze starych opon - aby dostac pare groszy na zlomie. Samochod jest nietykalny - musi byc nadzieja na wyrwanie sie z matni życia. Glowny bohater marzy czasem, aby sie wyrwac stamtad i jechac w poszukiwaniu zaginionej miłości, moze zmarłej zony, ale nie ma odwagi - swiat go przeraza. Mysli sobie: ktoregos dnia znajde pasujace kolo i pojade... I nigdy to sie nie dzieje... Bo zadne z kół nie pasuje. I moze lepiej, aby nie pasowało...
and it's your face I'm looking for on every street...

