29.04.2012, 22:55
heca, heca, smiechy, śmiechy...
ja też się zastanawiam po co wciąż tykać temat który wiadomo że jest tutaj bardzo drażliwy..?
chciał mieć numitor swoją prowokację, to ją miał.
nikt z nas nie czekał całe życie żeby zobaczyć Dylana, -więc napiszę po numitorowemu: -to my se możemy pisać.
****************
mi znowu się śniło że byłam na koncercie Marka
grał w jakimś strasznie zniszczonym budynku, coś jakby a la poznański okrąglak, w środku bylo pełno ludzi, ciemno, scena oświetlona a na niej Mark- siedział na krześle w czarnej koszulce z Berlina, gral i śpiewał... chyba Hill farmer's... no i pamiętam że stałam znacznie bliżej sceny niż w poprzednim śnie
potem wyszłam na chwilę (nie wiem po co), a jak wróciłam okazało się że koncert się już skończyl, scena ziała pustką.. To było jakieś takie.. straszne trochę. Nie mogłam sobie wybaczyć że wyszłam..
hm
który to stopień zaawansowania szaleństwa..? się zastanawiam.
ps; pewnie z złym wątku sie dzielę.. może powinien powstać jakiś osobny....
ja też się zastanawiam po co wciąż tykać temat który wiadomo że jest tutaj bardzo drażliwy..?
chciał mieć numitor swoją prowokację, to ją miał.
nikt z nas nie czekał całe życie żeby zobaczyć Dylana, -więc napiszę po numitorowemu: -to my se możemy pisać.
****************
mi znowu się śniło że byłam na koncercie Marka
grał w jakimś strasznie zniszczonym budynku, coś jakby a la poznański okrąglak, w środku bylo pełno ludzi, ciemno, scena oświetlona a na niej Mark- siedział na krześle w czarnej koszulce z Berlina, gral i śpiewał... chyba Hill farmer's... no i pamiętam że stałam znacznie bliżej sceny niż w poprzednim śnie
potem wyszłam na chwilę (nie wiem po co), a jak wróciłam okazało się że koncert się już skończyl, scena ziała pustką.. To było jakieś takie.. straszne trochę. Nie mogłam sobie wybaczyć że wyszłam..
hm
który to stopień zaawansowania szaleństwa..? się zastanawiam.
ps; pewnie z złym wątku sie dzielę.. może powinien powstać jakiś osobny....

