16.09.2005, 18:48
Rola Watersa w Pink Floyd była ogromna, sporo muzyki jest jego, a napis ALL LYRICS BY ROGER WATERS nie jest niczym dziwnym. Piszę to, mimo iż skłaniam się ku Gilmourowi i Pink Floyd bez Rogera. Słuchałem About Face Gilmoura i jest ona delikatnie mówišc rednia. Waters był bardziej czynnym twórcš - pisał i komponował więcej, jednak płyty Davida sš słabe, gdyż tworzył mniej a najlepsze swe kompozycje wykorzystał na płytach PF. Jego jest np. muzyka Comfortably Numb, który miał znaleć się na płycie solowej! A tekciarzem Gilmour jest słabym, sam przyznał że pisanie tekstów na Division Bell szło mu opornie, pomogła mu jego aktualna żona.
Natomiast jeli chodzi o granie, trzeba przyznać, że łatwiej zastšpić basistę, niż charakterystycznego gitarzystę, którego solówki stały się symbolem zespołu. Brakuje jedynie trochę głosu Watersa...
Pozatym nie odpowiada mi Watersowska idea wyższoci tekstu nad muzykš (wolę równowagę). Jego niektóre utwory zmieniały się w monologi okraszone czasem bardzo dennš muzykš, co dawało się odczuć już na The Wall, a w pełnej krasie objawiło się na Final Cut. Nie umniejszam tutaj przekazowi i dramaturgii tych płyt, chodzi mi o niektóre utwory. I podobnie jest z solowymi płytami Rogera. A takiego gitarzysty jak Gilmour nie znajdzie nigdy bo takiego NIE MA
) Dlatego zwolennicy jego gry nie lubiš płyt i koncertów Rogera.
A Pink Floyd to nie tylko RW i DG, lecz również Wright i Mason. Pisali mniej, ale czym byłaby Ciemna strona bez Great Gig In The Sky Wrighta...?
Natomiast jeli chodzi o granie, trzeba przyznać, że łatwiej zastšpić basistę, niż charakterystycznego gitarzystę, którego solówki stały się symbolem zespołu. Brakuje jedynie trochę głosu Watersa...
Pozatym nie odpowiada mi Watersowska idea wyższoci tekstu nad muzykš (wolę równowagę). Jego niektóre utwory zmieniały się w monologi okraszone czasem bardzo dennš muzykš, co dawało się odczuć już na The Wall, a w pełnej krasie objawiło się na Final Cut. Nie umniejszam tutaj przekazowi i dramaturgii tych płyt, chodzi mi o niektóre utwory. I podobnie jest z solowymi płytami Rogera. A takiego gitarzysty jak Gilmour nie znajdzie nigdy bo takiego NIE MA
) Dlatego zwolennicy jego gry nie lubiš płyt i koncertów Rogera. A Pink Floyd to nie tylko RW i DG, lecz również Wright i Mason. Pisali mniej, ale czym byłaby Ciemna strona bez Great Gig In The Sky Wrighta...?

