31.03.2012, 17:42
Ciepłe Marvinowskie brzmienie tej płyty niezmiennie skłania mnie to obcowania z tą płytą chyba najczęściej podczas letnich dni i nocy. Ale nie tylko. Wiadomo Kalifornia, gdzie płyta była nagrywana nie jest bez znaczenia. W moim odczuciu niedoceniona należycie plyta a Mark zrealizował ją bardzo szybko. Może nawet jeszcze echa wypadku są słyszalne w jego głosie ale pod względem literackim to absolutne bogactwo. Z ocenianianem będę miał ten sam kłopot co przy Sailing To Philadelphia.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

