12.09.2005, 11:11
Koncert Jona byl bardzo dobry, biorac pod uwage "one man show". Nie przypuszczalem, ze na scenie z jona taki opowiadacz oraz zartownis
. ale to co bylo najpiekniejsze to po koncercie: kolejeczka i autografy, pogaduchy i zdjecia, bez problemy, bez pospiechu, cos niesamowitego, a przeciez to wielkiej klasy muzyk. Jak ja bym chail taki motyw z Mistrzem,a le wtedy bym pewnie umarl z wrazenia...
PS. 20 lat czekalem az na zywo uslysze I'll Find My Way Home z fantastycznej plyty "Friends of Mr. Cairo", a kiedys w wieku 8 lat katowalem na magnetofonie marki "kasprzak" tasme od wujka i dalbym glowe uciac, ze ten anielski glos nalezy do kobiety...
. ale to co bylo najpiekniejsze to po koncercie: kolejeczka i autografy, pogaduchy i zdjecia, bez problemy, bez pospiechu, cos niesamowitego, a przeciez to wielkiej klasy muzyk. Jak ja bym chail taki motyw z Mistrzem,a le wtedy bym pewnie umarl z wrazenia...PS. 20 lat czekalem az na zywo uslysze I'll Find My Way Home z fantastycznej plyty "Friends of Mr. Cairo", a kiedys w wieku 8 lat katowalem na magnetofonie marki "kasprzak" tasme od wujka i dalbym glowe uciac, ze ten anielski glos nalezy do kobiety...
A long time ago came a man on a track...

