12.09.2005, 07:41
Dla mnie OES, to płyta, którš poznałem dopiero po koncercie z trasy (oczywicie Bazylea). I była to jak najbardziej normalna dla mnie wówczas muzyka kojarzšca się z DS. Dopiero w internacie bardziej uwiadomiony kolega pomału wtajemniczał mnie w ducha knopfleromanii podsuwajšc kolejne płyty w kolejnoci odwrotnie chronologicznej. Tak więc OES, BIA ... aż do DS. Nauka wstecz - wirzcie mi była czym pasjonujšcym.
Dopiero od GH zaczęła się u mnie era oczekiwania na każdš nowš płytę.
Dopiero od GH zaczęła się u mnie era oczekiwania na każdš nowš płytę.
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

